Smoleńsk

Z tego, że ostatnio politycy jakby mniej mówią o katastrofie smoleńskiej, należy się tylko cieszyć. Bo to, co nasi wybrańcy uczynili z tego tragicznego wydarzenia, wołało czasem o pomstę do nieba. Myślę, że każdy na własny użytek zbudował sobie narrację opisującą przyczyny i skutki tej katastrofy. Dla mnie takim punktem odniesienia jest książka Teresy Torańskiej „Smoleńsk”. Publikacja składa się z serii rozmów, jakie Torańska przeprowadziła z osobami reprezentującymi różne środowiska i różne punkty widzenia. Lektura tej pozycji daje wyobrażenie o mnogości wątków, jakie powiązane są z tym tragicznym wydarzeniem. Rozmówcami Torańskiej są zawodowi dyplomaci, członkowie rodzin tych, którzy zginęli, politycy z pierwszego, drugiego i trzeciego szeregu.

Uderzająca jest szczerość, autentyczność osobistych wypowiedzi części bohaterów spokrewnionych z ofiarami, przeżywającymi rodzinny dramat, w konfrontacji z wypowiedziami płytkich polityków usiłujących między wierszami albo całkiem otwarcie obarczać się nawzajem polityczną odpowiedzialnością za tę katastrofę. Ten kierunek myślenia, wzmocniony wieloma polami konfliktów, zdominował później przekazy medialne ale w książce Torańskiej bardzo razi. Bo to nie jest książka z tezą o winie lub niewinności tylko zbiór 35 rozmów prowadzonych w oparciu o otwarte pytania, dające możliwość szerokich wypowiedzi. Nie jest to zdecydowanie wywiad reporterski, szybki, zwięzły, z błyskotliwą puentą ale właśnie zbiór rozmów. Książka jest obszerna (blisko 600 stron!) ale dzięki tej szerokości wypowiedzi i spojrzeń zbliża czytelnika do obiektywnych wyobrażeń, a nawet do obiektywnej wiedzy o ludziach, wydarzeniach i procesach, które były powiązane z katastrofą smoleńską.

Fakt, że państwo nie było przygotowane na sprawną organizację blisko 100 państwowych pogrzebów nie świadczy źle o Polsce, ani o koalicji, ani o opozycji. Nikt rozsądny takich procedur przecież nie przewiduje ani nie planuje. Ogrom wzajemnej niechęci, czasem wręcz nienawiści, jaka pojawiła się u nas krótko po katastrofie, był porażający. Torańskiej udało się pokazać i utrwalić pewien poziom wspólnoty ludzkiego odczuwania tamtych wydarzeń. Nie jest to wspólnota doskonała, co najlepiej ilustruje tytuł rozmowy ze Stefanem Niesiołowskim „Nasze pogrzeby, ich pogrzeby”. Wszystkie były nasze!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>