5 argumentów za istnieniem gimnazjów

Niemal nazajutrz po ogłoszeniu oficjalnych wyników zwycięzcy niedawnych wyborów zaczęli rozpowiadać co zrobią, aby rozpocząć naprawę Polski. Zupełnie dla mnie niespodziewanie, okazuje się, że na samym początku mowa jest o… likwidacji gimnazjów. Nie śledziłem dokładnie kampanii wyborczej PIS, więc umknęło mi, że likwidacja gimnazjów ma u nich tak wysoki priorytet, jest kwestią tak pilną, że wymaga niezwłocznej zapowiedzi i natychmiastowego podjęcia (od września 2016!?). Gdyby pojawił się przemyślany, kompleksowy pomysł na reformę systemu edukacji – pewnie byłoby o czym dyskutować. Zapowiedź likwidacji gimnazjów, tak po prostu, jest skrajnie niepoważna i nierealna. Wbrew jednostronnym, obiegowym opiniom – ocena funkcjonowania gimnazjów na przestrzeni lat zmienia się i to bynajmniej nie na gorsze. Przychodzi mi do głowy 5 podstawowych argumentów, które potwierdzają sens i wartość szkół gimnazjalnych.

1. Dla gimnazjów nie ma w tej chwili alternatywy.

Sama likwidacja gimnazjów nie oznacza zmiany na lepsze. Gimnazjaliści musieliby przecież wciąż chodzić do szkoły – do jakiej? Pomysłodawcy likwidacji o tym nie mówią. Ogłoszenie samej likwidacji gimnazjów bez kompleksowej informacji o zamierzeniach (co w zamian) wskazuje na brak konstruktywnych, całościowych pomysłów. Nie można proponować poważnie samej likwidacji gimnazjów – musiałaby to być kompleksowa reforma systemu. Do takiej reformy trzeba się przygotować, trzeba ją przedyskutować w środowisku, formalnie skonsultować, zrecenzować u ekspertów. Jeśli w efekcie ma być lepiej – tych czynności nie da się wykonać tajnie ani na chybcika. W tej perspektywie zapowiedź likwidacji gimnazjów od przyszłego roku, poczyniona kilka dni po wyborach, jest skrajnie niepoważna.

2. Właśnie skończono konstruktywną korektę programową i egzaminacyjną gimnazjów.

Szkoły nigdy nie są tworami statycznymi, martwymi – wiele się w nich zmienia. Archaiczna formuła programowa polegająca na powtarzaniu (na różnych poziomach szczegółowości) materiału w kolejnych etapach edukacyjnych (szkoła podstawowa, gimnazjum, szkoły ponadgimnazjalne) – to już przeszłość. Teraz np. najważniejszy kurs historii rozgrywa się w gimnazjum i szkole ponadgimnazjalnej łącznie. Starożytność to klasa I gimnazjum a dzieje najnowsze – I klasa szkoły ponadgimnazjalnej. Rezultat jest taki, że na maturze teoretycznie można spodziewać się pytań z gimnazjum. To ma sens. Zbudowano porządny system egzaminów gimnazjalnych, który ostatnio też został poddany udanemu liftingowi i spisuje się świetnie. Nie ma testów idealnych ale ten system wydaje się naprawdę dobry. Za mało czasu upłynęło aby poddać go diagnozie. Nikt jednak totalnie nie krytykuje egzaminów gimnazjalnych – czemu więc je likwidować?

3. Polscy gimnazjaliści świetnie wypadają w międzynarodowych rankingach OECD.

Fakt ten wskazuje obiektywnie na dobrą, wręcz znakomitą efektywność edukacyjną polskich gimnazjów. Pisałem o tym jakiś czas temu w odniesieniu do jednego z raportów OECD. Jedne z największych badań umiejętności uczniów na świecie (PISA), prowadzone co 3 lata, obejmują czytanie i interpretację, matematykę oraz rozumowanie w naukach przyrodniczych. W roku 2009 mieliśmy w matematyce miejsce 11, w przyrodzie 7, w czytaniu 5 w Europie. Natomiast w badaniach z roku 2012 było tak: matematyka – 1 miejsce w Unii Europejskiej (ex aequo z Holandią, Finlandią, Estonią) [14 miejsce na świecie], nauki przyrodnicze – 1 miejsce w Unii Europejskiej (ex aequo z Finlandią i Irlandią) [10 miejsce na świecie], rozumowanie w naukach przyrodniczych – 3 miejsce w Unii Europejskiej i 9 miejsce na świecie. Mowa oczywiście o uczniach naszych gimnazjów – tych, które chcą likwidować.

4. W gimnazjach funkcjonuje jeden z najlepszych systemów oceny efektywności pracy szkół w Europie (EWD).

System Edukacyjnej Wartości Dodanej (EWD) precyzyjnie mierzy kompetencje uczniów, a dokładnie – zmiany w poziomie wiedzy i umiejętności uczniów między sprawdzianem po VI klasie szkoły podstawowej, a egzaminem po III klasie gimnazjum. Podobny system wchodzi nieśmiało na poziom szkół ponadgimnazjalnych, jakieś przymiarki podobno czynione są w odniesieniu do szkół podstawowych (klasy IV – VI). Najdłużej i w pełnym zakresie system działa tylko w gimnazjach. Tylko w gimnazjach można opisać i ocenić rzeczywisty przyrost (czy ‚ubytek’) kompetencji uczniów i nie robi się tego tak, jak robią to np. PERSPEKTYWY, zestawiając same tylko wyniki egzaminów. Zaawansowany pomiar EWD polega – jak wspomniałem – na profesjonalnym zestawieniu wyników sprawdzianu z wynikami egzaminu. Uogólniona ocena EWD jest więc oceną trzyletnią i dotyczy szkoły. Można też liczyć wskaźnik EWD bardziej szczegółowo. Dzięki EWD kuratoria widzą wyraźniej kto z kim i jak pracuje, organy prowadzące widzą wieloletnie tendencje, a rodzie – potencjał tych czy innych szkół. Dyrektorzy i nauczyciele mają fantastyczny materiał do analiz i wyciągania wniosków. Dlaczego to likwidować…? (polecam mój tekst o wynikach EWD zabrzańskich gimnazjów; polecam też sięgnąć do źródła: www.ewd.edu.pl)

5. Problemów wieku gimnazjalnego nie rozwiąże się przez likwidację szkół.

Nie istnieje żadna diagnoza, która wskazywałaby na to, że likwidacja gimnazjów rozwiąże jakiekolwiek problemy związane z ich funkcjonowaniem (wychowawcze, programowe, kadrowe, finansowe…). Prawdą jest, że gimnazja potrzebują najlepszych nauczycieli, zaawansowanego wsparcia wychowawczego. Dla organów prowadzących są zwykle droższe w utrzymaniu od innych typów szkół. Żadna z tych okoliczności nie wskazuje jednak na likwidację, jako środek zaradczy.

Istnieje wiele systemów edukacji, na których moglibyśmy się bardziej lub mniej wzorować. W pochopnych zapowiedziach polityków nie chodzi jednak o nawiązanie do rozwiązań z systemu fińskiego, koreańskiego czy holenderskiego, nie chodzi też nowatorskie pomysły rodzime – chodzi tylko o likwidację gimnazjów. Jeśli podejście do tego tematu jest reprezentatywne dla podejścia zwycięskiej partii do wszystkich problemów, z jakimi chce się mierzyć – nic dobrego się nie zapowiada. Przynajmniej w oświacie.

Komentarze

  1. Listopad 3, 2015

    Ana Odpowiedz

    Powrót do szkoły podstawowej, to powrót do przeszłości. Dlaczego nie możemy czerpać przykładów ze sprawdzonych systemów zachodnioeuropejskich. Nie musimy ich kopiować, lecz wprowadzać elementy, które w dzisiejszym, trudnym świecie, pozwolą młodym ludziom szybciej podejmować decyzje dotyczące ich dorosłej, zawodowej przyszłości. Dzisiejsza nauka wymaga wyłapywania talentów już na etapie szkoły podstawowej i jeśli ktoś ma być sportowcem, to niech doskonali swoje umiejętności głównie na stadionie, hali sportowej. Powrót sześciolatków do przedszkoli i młodych gimnazjalistów, często już samodzielnych ludzi, do szkół podstawowych, ma dać do zrozumienia, że mamy do czynienia ze słabo rozwiniętymi dzieciakami. Jest to czysta propaganda, ale mająca ukryty cel. Dla niektórych systemów władzy, element bezradności pozwala na manipulacje ludźmi. Ktoś by powiedział, wyższa półka psychologii. Sterowane jednostki społeczne postawione w sytuacji konieczności podjęcia decyzji, uciekają, są słabe, bezużyteczne. Napawa strachem fakt, że dorobek ostatnich lat i skok cywilizacyjny, mają tak słabe podstawy. Jest to dowodem na konieczność zmian właśnie od podstaw. Nie jednak rewolucja, nie wmawianie, że przyczyną jest zła młodzież.O postawie młodego człowieka decydują wzorce, jakie spotyka na swojej drodze. Pierwszym i najważniejszym są rodzice. I nie jest, aż tak ważne czy mają cały dzień do dyspozycji dziecka, tylko czy wiedzą, że mają dziecko. Ono musi czuć się bezpieczne, musi mieć wytyczane cele, oczywiście najlepiej jeśli są zgodne z zainteresowaniami. Dlaczego polskie dzieci muszą umieć wszystko, dlaczego nie mogą uczyć się tego co później będzie zgodne z ich zawodem. Uogólnione podstawówki spowodują zdziecinnienie młodych i zahamowanie rozwoju wybitnych, zdolnych jednostek. Mała radość być dobrym uczniem w miernej klasie przez osiem lat. Szkoła podstawowa powinna być okresem obserwacji i wyławiania u dzieci ich zdolności. Zdolne, chętne do szerokiej nauki dzieci, powinny iść do gimnazjum na profile kształcące w kierunku wymarzonych studiów. Dzieci nie mające predyspozycji naukowców, powinny znaleźć się wśród nauczycieli przygotowujących do konkretnych kierunków zawodowych. Najgorszą sytuacją jest taka, gdy młodzież w klasie maturalnej nie wie czego chce i idzie na studia o kierunku przybliżonym wymaganiom, marzeniom rodziców. Młodzież powinna wykazywać samodzielność i umiejętność podejmowania dobrych decyzji już na etapie gimnazjum Wrzucenie ich do jednego worka podstawówki, a potem nagły skok w licealną dorosłość, w obecnych czasach spowoduje, że większość z nich znajdzie sobie pracę już po podstawówce za granicą.Być może , że cała, szykowana rewolucja szkolnictwa, zatoczy błędne koło.

  2. Listopad 3, 2015

    Kuba Odpowiedz

    Piszę to jako uczeń III klasy gimnazjum, dzisiaj nawet pisałem egzamin próbny z części humanistycznej.
    Zgadzam się ze wszystkim, co zostało tu napisane, ale brakuje mi tutaj jednego, jak dla mnie najważniejszego argumentu za zostawieniem i dalszym inwestowaniem w gimnazja.
    Wiele osób mówi, że gimnazjum rozwala przyjaźnie, że ludzie nagle wchodzą w nowe środowisko. Prawda jest jednak taka, że większość ludzi i tak idzie do rejonówek, gdzie dalej kiszą się z tym samymi ludźmi (nierzadko też i w liceum), a przeskok jednak zawsze udoraśla, pomaga dojrzeć.
    Ale usunięcie gimnazjów to przede wszystkim wielka katastrofa dla szkół o konkretnych profilach – językowych, sportowych itd. Np. w mojej szkole zaczynamy w gim. francuski od podstaw i po 6 godzin (w liceum nawet więcej) w tygodniu wałkujemy go aż do matury. Taka szkoła naprawdę otwiera drzwi do szkół wyższych w całej Europie. Ale po likwidacji gimnazjów, takiej szkole zostaną tylko 4 lata, nie 6. To wielka strata.
    Likwidacja gimnazjów nie sprawi magicznie, że młodzież stanie się ułożona. Nie powiem, u mnie też działy się różne patole, niektórym odwala. Ale mimo wszystko, ten przeskok z rejonówy we wiosze do dobrego gimnazjum naprawdę dużo pomógł mi dojrzeć. Gdyby nie gimazjum, dopiero wchodziłbym do liceum, szok byłby dla mnie znacznie gorszy, bo dłużej kisiłbym się w podstawówce, byłbym nieco mniej dojrzały, może głupszy i miałbym 2 lata mniej na naukę na trochę chociaż wyższym poziomie.
    Może o to właśnie chodzi PiS-owi – chcą ludzi zdezorientować, odmóżdżyć?

  3. Listopad 3, 2015

    Pynia Odpowiedz

    Nie zgadzam, się z wcześniejsza wypowiedzią.
    Gimnazja źle wpływają na rozwój naszych dzieci. Zależy też do jakiego Gimnazjum dziecko zapisujemy, ale jest to cały czas stres dla dziecka w tym wieku.Raptowna zmiana i rozstanie się z przyjaciółmi, z którymi byliśmy zżyci w szkole podstawowej. Dobrze, że zmieni się to dziadostwo, które nie powinno zaistnieć w naszym społeczeństwie.

  4. Listopad 3, 2015

    MICIA Odpowiedz

    Niechciałabym rozstawać się
    z moiom klasą jestem z nimi związana. Gimnazja dobrze na nas wpływają ,uczą dorosłości.Mój kuzyn odkąd poszedł do gimbazy zrobił się dojrzały. Gimnazja pomagają też w dorastaniu psychicznym. Już wtedy przygotowójemy się do życia codziennego

  5. Listopad 3, 2015

    Luiza Odpowiedz

    @Pynia, ja się z Tobą nie zgadzam. Do gimnazjum idą 12-13latkowie, a nie małe dzieci. Zmiana środowiska w wielu przypadkach wyszła na dobre. Wiele osób czeka na ukończenie szkoły podstawowej, żeby nareszcie odciąć się od grona ludzi, którym się nie chce. Gimnazja, zwłaszcza te „dobre”, pozwalają na dużo lepszy rozwój tym, którzy chcą się czegoś w życiu nauczyć. Mało kto w przyszłości będzie miał kontakt z osobami z podstawówki. Gimnazjum jest przedsionkiem liceum. Szkoła Podstawowa 6klasowa jest wystarczająca. Mówię to jako absolwentka 6 klas SP, 3 lat gimnazjum, 3 lat liceum i 4 lat studiów inżynierskich. Nie zabierajcie gimnazjów. Patologia zaczyna się w podstawówce, ale skutecznie walczy się z nią dopiero w gimnazjum. Czemu? Bo ludzie dorastają i tak zaczyna się z nimi rozmawiać/postępować. 8klasowa szkoła podstawowa spowoduje, że patologia będzie jeszcze większa, niż jest, bo nikt z nią nie będzie walczył. Bo właśnie wtedy będzie się tych uczniów traktować jak dzieci. Dzieci, które będą wychodzić z założenia, że wolno im wszystko, bo nikt ich za to nie pociągnie do odpowiedzialności.

  6. Listopad 4, 2015

    Jack Odpowiedz

    Argumenty wyssane z palca, stworzone przez osoby, które stracą pracę w związku z likwidacją gimnazjum.

  7. Listopad 4, 2015

    Beata Odpowiedz

    Po1/chodzilam do szkoly podst.8 -klasowej.Nie było patologii, nie byliśmy WIELKA MLODZIEZA, którą nie jest się w wieku 13 czy 14 lat jak się wielu wydaje, gdy była wpadka-to przed maluchami było nam wstyd!,w druga stronę byliśmy dla nich (chcac nie chcac)wzorem, więc Wiśle rzeczy nie wypadalo ponprostu robic.Po/ wejście do szkol srednich to byl przeskok,powazny egzamin,strach czy sie uda do upragnionej szkoly i…hrzeczne zachowanie w 1 klasie,bo nie wypadało przed powaxnymi starszymi kolegami pajacowac.Byl spokoj,choc szkoly zawodowe mialy (niektore i z niektorymi „aniolkaml”)wieczny cyrk.Po3/ bylam ostatnio na Ukrainie i w Rosji:system nauczania 11 klas jest swietny!,dzieci ucza sie od siebie,pilnuja jeden drugiego,sa rozpoznawalne az do matury,nikt nie hojrakuje,pracy masa,kultura jak trzeba..naprawde wrocilam zachwycona.No,ale mamy jak mamy. PO4/to,ze gimnazjalisci „strajkuja”to dla mnie oczywiste:ta wazna „rozsadna mlodziez”wie co dobre…czy na pewno? Gdzie odpowiedzialnosc RODZICA!za tego calkiem.niedijrzalego,nieodpowiedzialnego mlodego rodzica!!!Gimnazjalista to.moze chciec lizaka, mama Moze mu zechciec kupic jesli bedzie ja stać! Sluchac mlodych ludzi mozemy,ale podejmujmy odpowiedzialnie i samodzielnie,a nie pod wplywem „mlodocianego chciejstwa” racjonalne decyzje.Po5/ Wygaszanie czyli fonalnie likwidacja to oczywiste i uwazam racjonalnie,ekonomicznie uzasadnione. Bo choc najpierw beda odprawy,i inne swiete dodatki,ktorych ma kilka uprzywiejowanych nie wiadomo dlaczego w nSzym kraju branz, o tyle potem bedzie znacznie prosciej i taniej-skala 6 lat. Ze straca prace,pewnie tak,ale tak sie dzieje na świecie, w Polsce tez i w wielu branzach i nie ma odpraw,urlopow platnych rocznych na poratoeanie zdrowia,dodatkow xitd,itp.Po 6/O rok wydluzylabym czas nauku w szkolach średnich,lub o 2, a.sxkole podstawowa wydluzyla do klas 7(lub 8 ,zalezy od zmiany w średnich)-tym niech zajmą się fachowcy. Po7/Właśnie od pedagogów oczekiwalabym nie mieszania zasad ekonomii i zwolnien z „tzw.”dobrem ucznia,nie straszenia uczniow i rodzicow bo to slychac non stop w sytuacji likwidacji,zamykania ,a nijak się to ma do realiów.Po8/pisze szybko,a nie lubię „podpowiadaczy”,ktore wprowadzają błędy,i za to przepraszam. Dodam jeszcze, że zmiany jakieś zapewne będą, wynikają m.in.też z problemów ekonomicznych i gdyby tylko sami nauczyciele zdecydowali się na likwidacja karty nauczyciela, to wtedy rozumialabym argumenty dotyczace dobra ucznia,a obecnie jest tylko walka o swoje miejsce, całkiem dobrze oplacane,a jeśli ktoś mówi, ze mną zbyt mało, to niechaj uwierzy: ludzie w innych branżach też nie mają kokosow,a kiedy tracą swoją ulubiona prace,firmę,itp. To nie dość, ze nie mają setek ochron i praw (a pracują na inne!),to usłyszą „przekwalifikuj sie”. Ponieważ żyjemy w kraju NA DOROBKU! To ekonomiczne i ekonomicznie uzasadnione pojęcie,więc tym bardziej trzeba walczyć o uczciwy solidaryzm,a nie udawać, ze nas stać na utrzymanie wielu mniej lub bardziej koniecznych spraw,sfer,branz,czy szkol. MTyle.

    • Listopad 4, 2015

      Maciej Odpowiedz

      Droga Beato,
      Mówisz, że ty chodziłaś do szkoły 8 klasowej i wszystko było OK – fajnie – ja też do takiej chodziłem imoje obserwacje były zgoła odmienne. 7 – 8 klasa była czasem kiedy pojawiały sie problemy z paleniem i alkoholem. Wyrośnięci ‚wieczni’ 8 klasiści czekali wieku 16 lat kiedy mogliby być przeniesieni do zawodówek. Ich przemoc była proporcjonalna do poziomu frustracji.
      Dla odmiany moja córka właśnie opuściła szkołe podstawową – miała szansę wyrwać się ze środowiska w którym większość dzieciaków niczym sie nie interesowało, i trafiła do gimnazjum z klasami dwujęzycznymi – ma kolegów i koleżanki z pasjami – różnymi bardzo różnymi ale mogą tymi pasjami sie dzielić. W podstawówce nie ma najmniejszej szansy na selekcję w starym systemie byłyby to dwa kolejne zmarnowane lata!!!
      Jest napewno wiele miejsca na zmiany – i taka zmiana mogłaby mieć np kształt 6+6 6 lat szkoły podstawowej plus 6 lat szkoły średniej – miałoby to uzasadnienie ekonomiczne bo od tego 12 roku życia przedmioty przyrodnicze powinny być uczone w pracowniach przedmiotowych – takie nie są potrzebne podstawówkom.
      Każda zmiana Beato powinna być poprzedzona dogłębną analizą – i tego domagaja sie nauczyciele, właśnie przez znajomość rachunku ekonomicznego, najlepiej wiedzą czego im w pracy brakuje – i nie są to igrzyska dla stworzenia wrażenia, że coś się robi…

  8. Listopad 4, 2015

    Piotr Kunce Odpowiedz

    Moim zdaniem zmiany w edukacji nie mogą być motywowane inaczej niż merytorycznie. Jeśli np. w szkole nastaje nowy dyrektor i chce wdrożyć jakiś pakiet innowacji pedagogicznych, nie może nie wykazać, na co stanowią one odpowiedź: jest problem z ortografią, może ogólnie -z wynikami nauczania, z frekwencją, z czytelnictwem, z pracą zespołową, z czymkolwiek, co zostało zdiagnozowane. Wtedy wdraża się zmiany, monitoruje się rezultaty wprowadzanych zmian, dokonuje się ewaluacji.

    Jak na razie nikt nie sporządził żadnej poważnej diagnozy, z której wynikałoby, że gimnazja źle działają. Są oczywiście problemy związane z wiekiem, z dojrzewaniem fizycznym, emocjonalnym, psychicznym uczniów ale przecież to nie gimnazja są ich przyczyną! Jest za to wiele czynników, które wskazują na to, że konstrukcja programowa i system nauczania w gimnazjach jest bardzo efektywny (oczywiście zawsze można będzie go doskonalić w jakimś przemyślanym kierunku, np w kierunku rozwijania potencjału kształcenia zawodowego uczniów, o czym pisała @Ana), jest dojrzały system egzaminów, jest skuteczny model oceny efektywności pracy. Likwidacja gimnazjów to czysty populizm, taki sam, jakim byłoby ogłoszenie likwidacji deficytu budżetowego czy likwidacji bezrobocia. Od takich deklaracji problemy nie znikają.

  9. Listopad 4, 2015

    Adam Odpowiedz

    1. Nie ma alternatywy (niech zostanie komuna bo nie ma alternatywy, Bądź bardziej poglądowo – Narobiłem w gacie ale, że nie mam na zmianę to zostanę w obsr…ych)
    2. Program? Egzaminy? Jeśli przeszły korektę to Złote Maliny w dziedzinie edukacji dla autorów
    3. Świetnie wypadają w rankingach – bo doskonale rozwiązują „krzyżówki” (z doświadczenia pracy z gimnazjalistami – w zdecydowanej większości brak umiejętności myślenia konstruktywnego i abstrakcyjnego)
    4. System oceny efektywności pracy w szkołach. No cóż, VW też się szczycił niską emisją szkodliwych substancji w spalinach. Jak widać punkt odniesienia do rzeczywistości był nie ten.
    5. Problemów nie rozwiąże likwidacja przyczyn tych problemów? Ciekawe… Jeśli są problemy środowiskowe to są własnie spowodowane tym, że do jednej szkoły chodzi zbiorowisko z całej okolicy (zamiana części podstawówek na gimnazja i spęd wszystkich w jedno miejsce). To, że po 6 latach dziecko może uciec do innej szkoły nie rozwiązuje problemu (kiedyś po 8 latach dziecko szło do liceum). To tak jakby powiedzieć, że emigracja z terenów wojennych jest równoważna z wprowadzeniem pokoju na tych terenach (w końcu w skrajnym przypadku nikt nie będzie tam ginął)

    • Listopad 5, 2015

      Piotr Kunce Odpowiedz

      @Adam odniosłeś się do sformułowanych argumentów bardzo powierzchownie. Gdybyś chciał podyskutować na serio – zapraszam.
      Jeśli piszę „dla gimnazjów nie ma w tej chwili alternatywy” to znaczy, że nie dostrzegam konstruktywnej alternatywy: co zamiast gimnazjów? 9-letnie szkoła podstawowa? A może 8-letnia i powrót do 4-letnich szkół średnich. A może 6-letnia podstawówka i 6-letnia średnia? A może jeszcze coś innego. Co w zamian i dlaczego -o tym nikt z pomysłodawców likwidacji nie mówi, nikt nie przedstawia argumentów za reorganizacją. Dlatego uważam, że nie można zaczynać od końca i ogłaszać, że będzie likwidacja, a potem się zobaczy, co dalej. Póki dla gimnazjów nie ma rozsądnej, uzasadnionej alternatywy, temat likwidacji jest niepoważny. Taki jest sens pierwszego argumenty, który sformułowałem. Przykłady, które podajesz, wydają się słabo powiązane z tematem dyskusji.

  10. Listopad 4, 2015

    barbara Odpowiedz

    Gimnazja mają zaledwie15 lat,włożono ogrom pracy(samorządy,dyrektorzy,nauczyciele, metodycy),by ten nowy twór zafunkcjonował.Pierwsze analizy i ewaluacje wykazują pozytywne wyniki w zakresie wiedzy i umiejętności uczniów,w obszarze Unii Europejskiej nasi uczniowie są w czołówce.
    Myślę, że wszystkim nam o to chodzi, by dziecko w szkole jak najwięcej się nauczyło-gimnazja ten warunek spełniają.Występują problemy wychowawcze to fakt.Okres dojrzewania, nowe środowisko,zróżnicowanie społeczne i intelektualne uczniów często wywołują agresję,odrzucanie,
    poniżanie, niezdrową rywalizację, bunt itp.-likwidacja gimnazjów nie jest sposobem na rozwiązanie problemów wychowawczych.Właśnie gimnazjum jest świetnym środowiskiem, gdzie można wdrożyć programy wychowawcze dostosowane do wieku dojrzewania.Zmniejszyć oddziały,(21uczniów),zatrudnić psychologów, pedagogów, wprowadzić pedagogizację rodziców,podnieść prestiż nauczyciela-wychowawcy,angażować młodzież do świadomego tworzenia dobrych relacji interpersonalnych w grupie.Na wychowaniu nie warto oszczędzać! Zamiast reformowania zachęcam do zainwestowania w wychowanie!

    • Listopad 5, 2015

      Piotr Kunce Odpowiedz

      @barbara – bardzo trafne ujęcia – popieram w pełni! Wolałbym przemyślane, konstruktywne niż likwidację. Ale właśnie żeby takie zmiany zaproponować (np. wsparcie procesów wychowawczych w gimnazjach) – trzeba mieć solidny pomysł. Czy samo zwiększenie subwencji na etaty dla np. psychologów wystarczy? Ale taka dyskusja miałby sens, można by porównywać efektywność wychowawczą pracy szkół, w których pracują psychologowie z tymi, w których takich specjalistów nie ma, można by ważyć argumenty. Likwidacja byłaby barbarzyństwem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>