Aleksandra Garbal

Dawno temu, ale naprawdę dawno, kiedy chodziłem jeszcze do przedszkola, poznałem Alę, starszą siostrę Ewy, koleżanki z grupy. Właśnie – nie Olę, a Alę – tak zwyczajowo wymawia się skrót jej imienia. Kiedyś przyszła do nas do przedszkola i zagrała coś na pianinie. Zanim zagrała otoczyliśmy ją szczelnie półkolem, żeby widzieć z bliska, jak gra się na tym pianinie, które zwykle stało zamknięte. Nawiasem mówiąc, sam miałem wtedy w domu pianino, ale grałem na nim bardzo rzadko i mało profesjonalnie, więc tym bardziej chciałem posłuchać. Nasza pani – i to utkwiło mi w pamięci – zapytała Alę, ile klawiszy będzie jej potrzebnych, bo resztę chciałaby zasłonić takim materiałem, który miał jakoś (jak – nie wiem) zabezpieczyć skrajne partie klawiatury przed nami. Ala odpowiedziała z niejakim zdziwieniem „Ile? Wszystkie będą mi potrzebne”. Nasz tłumek wokół Ali gęstniał, aż osiągnął taki stopień zbliżenia, że dalej podejść już się nie dało. Byłem szczególnie zainteresowany uchwyceniem używania tych wszystkich klawiszy na prawo od Ali i na lewo – tych basowych. Jedną z melodii, którą zagrała nam wtedy Ala, była muzyka z bajki o Sindbadzie – bardzo popularnej wówczas kreskówki. Pamiętam, że bardzo mi się podobał ten improwizowany koncert i pomyślałem, że fajnie jest umieć grać na pianinie. Dawne dzieje.

Potem spotykałem Alę rzadko. Kiedyś w szkole muzycznej, której byłem uczniem, uczestniczyłem w jej koncercie fortepianowym. Ala była już wtedy studentką, albo nawet absolwentką jednego z licznych kierunków muzycznych, które ukończyła. Ale – wstyd przyznać – nie pamiętam, co grała. Pamiętam za to, że z powodu tego koncertu nie odbyła się stresująca mnie lekcja fortepianu. Mało to chwalebne wspomnienie, jak na początkującego wtedy na licealistę, ale tak właśnie było. Z Alą jeździliśmy czasem tym samym pociągiem do szkół: my z grupką koleżanek i kolegów do strzeleckiego ogólniaka, a Ala do Opola. Ala i ja już od lat wiedzieliśmy o swoim istnieniu, ale nie mieliśmy okazji zbudować bliskiej znajomości.

Od czasu, kiedy pracuję w moim rodzinnym miasteczku i mam możliwość, aby do pewnego stopnia kształtować niektóre procesy koncepcyjne i decyzyjne, staram się – mimo ogromu tematów – pamiętać także o naszym lokalnym dziedzictwie kulturowym. W ciągu ostatnich miesięcy wybrałem się na kilka koncertów, w ramach których wykonywana była muzyka Aleksandry Garbal. Różne wrażenia towarzyszyły mi przy słuchaniu jej muzyki, ale zawsze miałem to szczere poczucie kontaktu ze sztuką. Z wyrażaniem i przeżywaniem różnych myśli i emocji przez muzykę. Koncerty te odbywały się w różnych miastach, niektóre były blisko, inne daleko. Pomyślałem, że warto byłoby kiedyś zorganizować jej koncert także w jej rodzinnym miasteczku. Warto, żeby Ala u siebie nie była tylko córką swojej znakomitej mamy, ale aby zaistniała także jako autonomiczny muzyk, kompozytor, jako artystka.

Jej artystyczny coming-out w środowisku lokalnym dokonywał się sukcesywnie. Jako zaangażowana w prace chóru, przez lata dawała się poznawać jako aranżerka, akompaniatorka, solistka, może też kompozytorka – nie wiem. Później ułożyła melodię i słowa, które funkcjonują (na razie nieoficjalnie), jako hymn Toszka i powoli – mam nadzieję – będą zakorzeniać się w świadomości lokalnej społeczności. W ubiegłym roku dokonała się swoista kulminacja jej artystycznych dokonań. Doszło wówczas do prawykonania jej „Nowenny do Matki Bożej Toszeckiej”. Dzieło to ma bogatą genezę i wielu współautorów, ale muzykę bezdyskusyjnie napisała Ala. W wersji skróconej „Nowenna” znalazła już swoje stałe miejsce w pejzażu lokalnej pobożności maryjnej. Tamto uroczyste prawykonanie dotyczyło wersji rozszerzonej utworu przeznaczonej na chór, organy i zespół dziecięcy. Zrobiło ono na mnie ogromne wrażenie.

Przedwczoraj natomiast, 24 września 2017, miałem przyjemność wziąć udział w jej monograficznym koncercie kompozytorskim. Wpisał się on w trzydniowe lokalne obchody religijne, ale dla mnie był przede wszystkim prezentacją dorobku kompozytorskiego Aleksandry Garbal w lokalnej społeczności. Muzyka była różnorodna. W odbiorze mojego kumpla, profesjonalnego muzyka, i moim – im bardziej tonalna, tym lepsza. Z rozmów z innymi uczestnikami koncertu wiem, że niektóre utwory przypadły im do gustu bardziej, inne mniej i zwykle u różnych odbiorców były to zbiory odmienne (te, które bardziej i te, które mniej). Mając okazję, aby w czasie koncertu spoglądać ukradkiem na twarz Ali wiem, że niektórych utworów słuchała z uśmiechem, innych – bez uśmiechu, ale czy to coś oznacza – tego akurat nie wiem. Jako kompozytorka, jest w trakcie nieustannego rozwijania swojego artystycznego potencjału. Ani jej dorobek artystyczny, ani styl kompozytorski, nie są stanami czy procesami zamkniętymi. Jako twórca kreatywny nigdy nie zaprzestanie rozwoju. Artystycznie rzecz biorąc – wszystko wciąż przed nią. Dobrze będzie – w miarę możliwości – ten rozwój obserwować.

Aleksandra Garbal jest członkinią reprezentatywnych, ogólnopolskich środowisk zrzeszających profesjonalnych muzyków i kompozytorów, posiada wśród nich swoją renomę. O tym dowiedziałem się jakiś czas temu, czytając jej biogramy. Dzięki ostatniemu koncertowi mogłem jednak bezpośrednio doświadczyć, czym właściwie zajmuje się Ala, kiedy komponuje. Moja dotychczasowa o niej wiedza wzbogaciła się o bezpośrednie doświadczenie zdobyte u samego źródła. Wiem znacznie więcej niż przedtem: jakie są jej inspiracje, jakie są etapy i rezultaty jej twórczej pracy, jakie są formy, w które ubiera swoje muzyczne pomysły. To jest wiedza i to jest doświadczenie na ogół nowe, wcześniej mi niedostępne. A potrzebne! Bo jeśli w skarbcu dziedzictwa kulturowego mamy ewentualnie coś dobrego, po sobie zostawić, to powinniśmy przede wszystkim wiedzieć, że to kulturowe dobro istnieje. Nie tylko – rzecz jasna – wiedzieć, ale na początek dobre i to, od czegoś trzeba zacząć. Żeby potem nie pisali, że tam w tym miasteczku kompletnie nie wiedzieli, że była taka kompozytorka i że komponowała taką muzykę, że coś ważnego przegapili, że coś ciekawego im umknęło.

Mamy się kim chwalić i od czasu do czasu musimy to robić! I nie dotyczy to u nas li tylko Ali, ale dziś chciałem powspominać tę właśnie znajomość.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>