Antykoncepcja wsteczna

Jest parę ważnych dla chrześcijan tematów, których próżno szukać w Piśmie Świętym: inseminacja, in vitro, „antykoncepcja awaryjna”… Nie ma ich tam, bo 2000 lat temu, a tym bardziej jeszcze dawniej, takie tematy nie istniały. Jednym z nich jest tabletka o dziwacznej nazwie potocznej „pigułka dzień po”. W domyśle chodzi o współżycie, „dzień po” którym przyjmując tę substancję, zyskuje się prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że jakby co, to ciąży nie będzie. Pismo Święte milczy o „pigułce dzień po”. Nie ma ani słów Jezusa ani Apostołów, które autorytatywnie przesądzałyby o wartości moralnej tego preparatu. Owego czasu Jezus nigdy nie rzekł do swoich uczniów „Zaprawdę powiadam wam, pigułki tej nie przyjmujcie!”. Apostołowie też nie byli wylewni, nigdy ze sobą nie spierali się na ten temat ani nawet o tym nie rozmawiali. Kościół radzi sobie jednak z tematami, których Pismo Święte bezpośrednio nie porusza. Korzystając z rozumu i z władzy wyjaśniania Pisma Świętego (..i tobie dam klucze Królestwa Niebieskiego, cokolwiek zwiążesz na ziemi…) – dość dobrze potrafimy szczegółowo ustalić i uzasadnić wartość moralną wszystkiego, co niesie z sobą rozwój cywilizacji. W tym „antykoncepcji awaryjnej”. Nie zawsze refleksja moralna Kościoła potrafi płynnie nadążyć za rozwojem cywilizacji. Były takie sytuacje w latach ’70 i ’80, kiedy np. zaczęła być technicznie możliwa inseminacja, a dokumenty Kościoła przez wiele lat w ogóle tej kwestii nie regulowały. Dochodziły sygnały, że inseminacja homologiczna, czyli wspomagane umieszczenie nasienia męża w narządach rodnych żony będzie przez Kościół zaaprobowane. Powstały kliniki, które nastawiły się na tego typu działalność. Wtedy, trochę jak grom z jasnego nieba, pojawiła się instrukcja Donum vitae (1987) podpisana przez kard. Josepha Ratzingera, w której odrzucono zarówno inseminację homologiczną, jak i wszystkie inne techniki wspomagania rozrodu. Pamiętam, jakimi słowy nasz wykładowca zwięźle skwitował pojawienie się i treść tego dokumentu, a chodziło mu o to, że za długo dokument powstawał i w związku z tym zdecydowanie za późno się pojawił.

Nie mogę się powstrzymać – nazwa „antykoncepcja awaryjna” brzmi mniej więcej tak, jak „antykoncepcja wsteczna” i jest ekstremalnie idiotyczna, zaprzecza sama sobie. Produkcja, promocja i sprzedaż preparatu o możliwym działaniu wczesnoporonnym musiało jednak zostać jakoś nazwane. „Pigułka wczesnoporonna” nie wchodzi w grę, bo fatalnie brzmi. Poza tym nie oddaje całej prawdy o tej pigułce, bo ona faktycznie działa trójfazowo – jak na nowoczesną antykoncepcję (oho, udziela mi się!) przystało. Po pierwsze tabletka blokuje owulację (faza 1) ale gdyby jednak nie zablokowała i doszłoby do uwolnienia się komórki jajowej i spotkania z plemnikami w jajowodzie, to pigułka przyspiesza ruchy jajowodu (faza 2), przez co zarodek po zapłodnieniu za szybko przemieści się do jamy macicy i nie będzie zdolny do zagnieżdżenia się w niej, a gdyby nawet miał się jakimś cudem zagnieździć, to nie da rady, bo pod wpływem preparatu ścianka macicy zmienia swoją strukturę do postaci, która praktycznie uniemożliwia zagnieżdżenie się zarodka (faza 3).

Więc antykoncepcja czy środek wczesnoporonny? Zarówno idiotyczna nazwa, jak i nazwa potoczna wskazują na to drugie. Wskazują – puszczając oko, mniej więcej tak, jak facet z reklamy piwa bezalkoholowego albo załoga pewnej w(ł)ódki, która dostarcza niezapomnianych wrażeń. O ile obchodzenie zakazów reklamy alkoholu można czasem uznać za dowcipne, o tyle puszczanie oka w sprawie losów ludzkich zarodków zdecydowanie śmieszne nie jest. Trudno o ukształtowanie powszechnej wyobraźni wszystkich tak, aby nikt nigdy i nigdzie nie miał wątpliwości co do wczesnoporonnego działania „pigułki dzień po”. Obiektywnie trudno o wrażliwość na poziomie komórkowym (gamety – nie, to jeszcze nie człowiek, zarodek – tak, to już człowiek) ale takiej właśnie wrażliwości moralnej oczekuje od nas Kościół. Wydaje mi się to logiczne i uczciwe. Gdyby ktoś promował zabieranie komuś na własny użytek przedmiotów o wartości mniejszej niż 50 zł jako dozwolone „awaryjne wzięcie” albo „wzięcie w sytuacji awaryjnej” – świat stanąłby na głowie. Skoro granice prawa własności muszą być ostre i jednoznaczne, to o ileż bardziej takie same granice muszą obowiązywać w fundamentalnej sprawie życia ludzkiego? Ono się zaczyna w określonym momencie i uznanie tego faktu za negocjowalny sprawi, że świat stanie na głowie.

„Dzień po” nigdy nie będzie wiadomo, czy pigułka akurat zadziałała, a jeśli tak, to która jej faza zapewniła brak ciąży. O początku życia ludzkiego nie powinna jednak decydować pigułka, a dojrzała wola dwojga ludzi – powiedział w telewizorze pewien mądry dominikanin. Propagowanie pigułki wpisuje się w naszą europejską mentalność zbyt szeroko rozumianej wolności. Podobno skrajnie nierozsądne dziewczyny potrafią się zdecydować na aborcję ze względu na to, aby w wakacje nie paradować po plaży z brzuchem, bo to obciachowo wygląda. Dla ludzi z tak ukształtowaną mentalnością nowa pigułka będzie jak znalazł, bo rozwiązuje problem obciachu na plaży. Wrażliwość moralna dojrzałych chrześcijan musi sięgać głębiej. Oczywiście nie każdy ma tę wrażliwość wlaną i daną w całej pełni, czasem trzeba do niej uczciwie dojrzewać. Komisja bioetyczna Episkopatu mobilizuje do przyspieszonej refleksji moralnej, bo podpowiada, że stosowanie tego preparatu jest grzechem ciężkim – niezależnie od aktualnego poziomu moralnej wrażliwości.

Dla dociekliwych
http://episkopat.pl/informacje_kep/6397.1,Zespol_Ekspertow_ds_Bioetycznych_podwojne_dzialanie_pigulki_quot_dzien_po_quot.html

Komentarze

  1. Kwiecień 4, 2015

    Jerzy Gerlich Odpowiedz

    Krótko i na temat -ok jeśli chodzi o tą wypowiedż ale ks Oko rozjechałeś na ,, poziomie ,, Michnika . Jeżeli chodzi o komentarz głosu episkopatu ws invitro to też jakoś ( moim zdaniem oczywiście) nie bardzo wiadomo ……..czego bronisz. Zauważyłem , że cenisz sobie dystyngowane formy i salonowe maniery ale tylko w tych obszarach które obejmuje poprawność polityczną .Pozdrawiam Jerzy Gerlich

  2. Kwiecień 4, 2015

    Piotr Kunce Odpowiedz

    Dziękuję Jerzy za opinię o tekstach. Gdybyś miał czas i chęć czasem tutaj napisać coś więcej, co pomoże czytelnikom, mnie samemu, a może i Tobie lepiej zrozumieć jakieś tematy naświetlić, pogłębić, zrozumieć – to zapraszam! To miejsce do tego służy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>