Arcybiskup Bagdadu o sytuacji w Iraku

Dziś w uroczystościach na Jasnej Górze udział wziął metropolita Bagdadu arcybiskup Bagdadu Jean Benjamin Sleiman. W 2009 udał się on z wizytą do USA, gdzie spotkał się z tamtejszymi biskupami, przedstawicielami władz federalnych, liderami kongresu oraz mediami (streszczenie jednej z rozmów – poniżej). Rozmowy dotyczyły przyszłości chrześcijaństwa w ogarniętym już wówczas wojną Iraku. Zamachy terrorystyczne, porwania, zabójstwa – były tam wówczas na porządku dziennym.

W maju 2009 arcybiskup oceniał sytuację w Iraku jako bardzo niestabilną, balansującą na granicy anarchii. Chrześcijanie czują się tam mniejszością, bardzo boją się o swoją przyszłość. Przemoc jest tam językiem polityków, a partie używają przemocy, jako narzędzia do realizacji swoich celów. Nie ulega wątpliwości, że chrześcijanie są w Iraku prześladowani. Istnieje wiele form prześladowań. Najbardziej jaskrawe polegają na tym, że w niektórych regionach, w niektórych miastach w domu chrześcijan pojawiają się fundamentaliści islamscy i mówią: „wszyscy przechodzicie na Islam albo musicie zapłacić albo odejść stąd, przy czym jeśli odchodzicie – nie wolno wam niczego z sobą zabrać”. Są też mniej widoczne formy prześladowania, np. chrześcijanin szukający pracy i przez długi czas nie może jej znaleźć – a dzieje się tak z tego powodu, że należy do tej a nie innej wspólnoty religijnej. Skutek jest taki, że kiedy człowiek nie może zabezpieczyć bytu swojej rodziny, jest zmuszony opuścić kraj albo zmienić wspólnotę religijną. To są powszechne choć bardzo ukryte prześladowania – mają one także miejsce w innych krajach.

Ważne jest, aby w obliczu tych prześladowań nie pozwolić się zdominować przez strach, bo wówczas nie da się niczego zdziałać. Tymczasem zdarza się, że czasem nawet matki i ojcowie boją się pójść do pracy, żeby nakarmić swoje dzieci. Dlatego ważne jest, aby mieć silną wiarę i ufność w Bogu, to bardzo pomocne w tamtej sytuacji. Jeśli uda się pokonać strach – można normalnie funkcjonować, w przeciwnym razie człowiek staje się niczym martwy, nawet jeśli żyje.

Niezwykle trudne okazuje się bycie księdzem czy siostrą zakonną w Iraku, m.in. ze względu na rozproszenie wiernych. Np. seminarium duchowne mieściło się w Bagdadzie ale zostało przeniesione na północ ze względów bezpieczeństwa. Kościół stracił przez to wielu seminarzystów i wiele powołań. Być może na wzrost liczby powołań wpłynie imigracja i zawieranie rodzin mieszanych. Niestety iraccy seminarzyści, którzy kończą studia w Rzymie, chcą później pracować w parafiach we Włoszech, nie chcą wracać do kraju. Ale czasem zdarzają się na szczęście tacy, którzy rozumieją wagę kapłańskiego posługiwania w Iraku.

Byłem bardzo zadowolony – mówi arcybiskup – kiedy w nowej irackiej konstytucji przeczytałem artykuł o wolności sumienia i wiary. To jest bardzo nowoczesne sformułowanie, ale w tej samej konstytucji jest inny artykuł, który neutralizuje tamten. Myślę, że to nie jest tylko problem wiary ale kultury w ogólności: bardzo głęboko zakorzenione problemy kulturowe, które nie pozwalają na prawdziwą wolność sumienia dla wszystkich.

Aby przeciwdziałać takiej sytuacji jak nasza ludzie powinni przede wszystkim dbać o rozwój swojej kultury i swojej mentalności. Mamy w Iraku wiele problemów na poziomie politycznym ale zdaniem arcybiskupa najpoważniejsze problemy funkcjonują na poziomie kulturowym. Ten kraj nie ma też szczęścia do pokoju, aby spokojnie podejmować poważniejsze decyzje dotyczące spraw wewnętrznych. W ramach tamtejszego systemu kultura zawsze była formą kontroli ludzkich umysłów i decyzji. Czasem pojawiają się wątpliwości, czy procesy kulturowe czy społeczne mogą pomóc w zmianie sytuacji,

W Iraku wciąż nie rozumie się znaczenia godności indywidualnej osoby. Bardzo łatwo jest zmienić swoje życie przez posiadanie nowoczesnych urządzeń ale to wcale nie znaczy, że człowiek zmienia swoje nastawienie do świata. Znam pewną kobietę – mówi arcybiskup – która ma świetną pracę na uniwersytecie ale kiedy przychodzi do domu jest traktowana jak dziecko. Nie może robić tego, co chce. Np. jeśli chce wybrać się na jakieś spotkanie o 18:00, jej ojciec może jej na to nie pozwolić. Jest dorosła, pracuje, daje pieniądze na utrzymanie rodziny ale po pracy nie jest wolna. To problem mentalności i poważny problem społeczny. Jeśli kobieta jest sama albo jest poza domem w pewnych godzinach – naraża się na realne niebezpieczeństwo, bo inni nie rozumieją wolności tak jak powinni.

W niektórych częściach Iraku chrześcijanie i muzułmanie żyją z sobą w pokoju, szanują nawzajem swoje zwyczaje, celebracje, święta. W miejscach, gdzie istnieje długoletnia tradycja życia obok siebie, gdzie muzułmanie i chrześcijanie wiedzą o sobie nawzajem dużo, sprawy mają się zupełnie inaczej – ludzie są dla siebie bardziej przyjaźni niż w innych regionach. Jeśli natomiast pojawiają się przybysze z innych regionów, w których dotychczas nie widzieli innych religii, innych kultur, to wówczas bywa niebezpieczne, ponieważ oni nie są gotowi do życia razem z innymi. Irak wydaje się podzielony na „wyspy pokoju” i „wyspy przemocy”.

Irak to dla biskupa kraj wielkich wyzwań. Pierwsze i najważniejsze zaczyna się wewnątrz samych ludzi. Bardzo martwiła mnie moja słabość – mówi metropolita Bagdadu – mogę was rozumieć, mogę was znać ale nie zawsze umiem działać. Ta niemożliwość, ta moja niezdolność do działań jest trudna do zaakceptowania. Jeśli widzę kogoś umierającego i nie mogę mu pomóc, cierpię. Czuję się bezużyteczny.

Komentarze

  1. […] dniu 26 sierpnia 2014 z wizytą w Polsce przebywał katolicki abp Bagadadu Jean Benjamin Sleiman (czytaj więcej). Wówczas nasz episkopat ogłosił dzień modlitw za Kościół prześladowany na Bliskim […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>