Autorytarny parlament

Siłą państwa, siłą każdej określonej zbiorowości jest umiejętność współpracy osób posiadających odmienne poglądy. Ta umiejętność nigdy nie będzie doskonała, bo przecież zakres odmienności poglądów jest nieraz bardzo szeroki, ale umiejętność porozumienia się w sprawach ważnych, umiejętność porozumiewania się w ogóle – jest bezdyskusyjnie potrzebna. U nas jej brak. Potwierdziły to wydarzenia minionej nocy w Sejmie. Grupa polityków, na których w ostatnich wyborach obywatele oddali największą liczbę głosów, jest głęboko przekona, że nie musi porozumiewać się z politykami, na których oddano mniej głosów. Większość jest przekonana, że dzięki wynikowi wyborów, posiada nadzwyczajny mandat do przeprowadzania wszelkich zmian, które uzna za słuszne. Krok po kroku próbują więc ci politycy, prowadzeni przez swojego natchnionego wodza, zmieniać ustrój. Wydaje im się, że w ten sposób wypełniają świętą wolę narodu. Granice naiwności zostały już dawno przekroczone (krótko po wyborach mogli przez jakiś czas serio myśleć, że wolno im więcej). To, co wyprawiają od jakiegoś czasu, to już czystej próby arogancja. Arogancja władzy. Jeśli sejmowa arytmetyka może zastępować rzeczywisty dialog – arogancja władzy może nie mieć granic. Bo i dlaczego miałby mieć? Jeśli większość może przegłosować wszystko – po co dialog? Po co dogadywać jakieś szczegóły z innymi, skoro inni i tak nam nie podskoczą?

Kierując się logiką siły sejmowej arytmetyki, politycy wygrani w ostatnich wyborach zabrali się do tzw. rządzenia. Jako społeczny „plus” trzeba im zaliczyć program „500PLUS”, bo został dobrze przygotowany, umiejętnie wprowadzony i jest pozytywnie przez społeczeństwo odbierany. Kilka setek (lub nawet więcej) miesięcznie na koncie, to namacalny konkret. Zawdzięczamy to politykom obecnie rządzącym. W pierwszym roku działania tego programu trzeba go ocenić pozytywnie. Nie znam długofalowych skutków budżetowych, jakie wywoła „500PLUS” – zakładam, że będą niemałe. Ale zakładam także, że jakoś się kolejne budżety zbilansuje, np. metodą „coś – kosztem czegoś”. Poza wypłatą zasiłków na dzieci rządzący zaproponowali do realizacji szereg innych, zdecydowanie mniej namacalnych, a nieraz kompletnie abstrakcyjnych pomysłów. Chcą przejąć władzę nad działalnością Trybunału Konstytucyjnego, chcą zmienić przepisy o zgromadzeniach, chcą w pośpiechu „zreformować” system oświaty likwidując dobrze działające gimnazja, chcą „uporządkować” działalność organizacji pozarządowych. Ostatnio okazało się, że w poczuciu troski o bliźnich chcą także „polepszyć” warunki pracy dziennikarzy w Sejmie. Co jeszcze chcą zrobić…?

Problem w tym, że władza nie widzi potrzeby rzeczywistego dialogu. Tę potrzebę – w ich przeświadczeniu – znosi sejmowa arytmetyka. Z jednej strony – to poważny błąd rządzących, ale mniejsza o to, najwyżej przegrają kolejne wybory. Brak dialogu i polityka faktów dokonywanych wbrew rzeczywistości stanowi przede wszystkim poważne zagrożenie. Grupa polityków, która nie posiada potencjału do dokonywania zmian w konstytucji, dokonuje de facto zmian ustrojowych. Przykład: promowanie większości sejmowej, jako emanacji woli narodu – suwerena, jako najwyższej władzy, od której zależy wszystko, a jeśli ktoś tego domniemania nie akceptuje, to znaczy, że nie może się pogodzić z wynikami wyborów. Konstytucja mówi o trójpodziale władzy: o władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, które mają się nawzajem równoważyć – dla bezpieczeństwa ładu demokratycznego. Jeśli obecna władza prowadzi dialog, to jest to dialog udawany, pozorowany. Minister edukacji ogłasza wszem i wobec, że jej „reformatorskie” pomysły są „wydyskutowane” w ogólnopolskiej debacie, tymczasem żadna (ŻADNA) instytucja, organizacja, żaden liczący się podmiot nie poparł planowanych w oświacie zmian, ani trybu ich wprowadzania. Jak więc można wprowadzać te reformy? Można, bo sejmowa arytmetyka nie wymaga od rządzących polityków prowadzenia dialogu, poszukiwania sojuszników, budowania poparcia. Można przeprowadzić wszystko, nie trzeba liczyć się z nikim.

Problemy z reformą oświaty, z Trybunałem Konstytucyjnym, z ustrojem, z dostępem mediów do Sejmu – są jednak problemami dla wielu obywateli abstrakcyjnymi. Na tyle abstrakcyjnymi, że zdaniem władzy, można przy nich swobodnie manipulować, zmieniać, rozgrywać, nie trzeba niczego na serio uzgadniać, bo i tak nikt realnie nie zaprotestuje. A jeśli już – będzie to garstka „niezadowolonych z wyników wyborów”, „oderwanych od koryta”, „byłych zomowców”, „ubeków”, „komunistów”, „złodziei”, „cyklistów”, „wegetarian” i innych, którym można będzie przyprawić czytelną dla gawiedzi gębę. „500PLUS” – to jest konkret. Namacalny. Wolność mediów, Trybunał i „reforma” edukacji – to sprawy abstrakcyjne, odległe.

Bardzo chciałbym, żeby wydarzenia w Sejmie, które rozegrały się w nocy 16/17 grudnia, nadały nową dynamikę procesom społeczno – politycznym. Nowa dynamika nie spowoduje niestety dodatkowych wpływów na konto. Chciałbym jednak, żeby politycy wybrani w wyborach do reprezentowania obywateli u władzy (niezależnie od liczby zdobytych głosów), prowadzili ze sobą uczciwy dialog, żeby potrafili z sobą w różnych sprawach i w różnych zakresach konstruktywnie współpracować. Aby te wizje mogły się ziścić – potrzebne są jednak zmiany. Nie wiem, czy zmiany mentalne są możliwe i nie wiem, czy byłyby dziś wystarczające. Możliwe więc, że potrzebne są zmiany personalne. Może trzeba zmienić Marszałka Sejmu? Może trzeba zmienić lidera partii rządzącej? Może potrzebne są zmiany w różnych partiach na różnych stanowiskach? Może nawet potrzebne są przyspieszone wybory? Bardzo nie chciałbym za to po kolejnych wyborach scen rewanżyzmu fundowanych przez nową władzę, teatralnie kontestowanych potem przez nową opozycję, jako „działania o charakterze politycznym”. Dialog i współpraca pilnie potrzebne! Od zaraz, bo jak napisał dzisiaj gliwicki działacz społeczny Petros Tovmasyan, „dawno nikt tak nie zeszmacił polskiego parlamentaryzmu”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>