Bezsensowny przewrót w tył

Żeby sensownie działać w jakimkolwiek dobrowolnym, społecznym zrzeszeniu, np. takim, jak szkolna rada rodziców, potrzebne jest minimum „wspólnego czucia podobnie” pewnych spraw. Różnice poglądów są oczywiście możliwe i nieuniknione ale platforma „wspólnego czucia podobnie” jest niezbędna. Łatwo to zrozumieć odwołując się do przykładów stowarzyszeń podejmujących określone rodzaje aktywności. Ludzie dobrowolnie zrzeszają się w nich, aby wspólnie i we współpracy realizować jakieś bliskie im dobro. Mogą się przy tym różnić a nawet kłócić ale im bardziej są zaangażowani tym bliżsi stają się sobie nawzajem, bo podążanie do wspólnego celu musi przecież zbliżać.

Z radą rodziców jest trochę podobnie i trochę inaczej ale różnica nie zmienia istoty dobrowolnego zaangażowania. Różnica między społecznym zrzeszeniem rodziców a działalnością stowarzyszenia polega na tym, że możliwość zaangażowania się wynika tu (w radzie rodziców) z obowiązku posłania dziecka do szkoły. Nie wynika więc ze wspólnych przekonań, zainteresowań, pasji, doświadczeń, wartości, celów życiowych, marzeń i czego tam jeszcze ale z prozaicznego, ustawowego obowiązku szkolnego. W istocie więc wobec możliwości społecznego wspierania zadań szkoły staje grupa osób mniej lub bardziej przypadkowych. Uczciwie trzeba też przyznać, że bodaj od czasów ministra Giertycha, zadania rady rodziców nie są jednak wcale takie marginalne. Aby jednak zrobić cokolwiek, co dobrze przysłuży się szkolnym procesom dydaktyczno – wychowawczym, potrzebne jest to minimum „wspólnego czucia podobnie”. Nie chodzi o konieczność posiadania jednorodnego wykształcenia, doświadczeń zawodowych, przekonań wychowawczych. „Wspólne czucie podobnie” to umiejętność wspólnego ustalania celów i wspólnego dążenia do ich realizacji, w tym: prowadzenia dialogu, zawierania niezbędnych kompromisów i szukania potrzebnych sojuszników. Bez tak zdefiniowanego „wspólnego czucia podobnie” nie ma sensu angażowanie się w działalność żadnego społecznego zrzeszenia. Jeśli zamiast wspólnych celów i wspólnej ich realizacji jest rozbijanie spójności, kłamstwo, manipulowanie faktami, łamanie spisanych zasad, wprowadzanie w błąd – taka działalność rady rodziców nie ma najmniejszego sensu. Nawet, jeśli te problemy dotyczą garstki osób, charakteryzujących się brakiem elementarnej wiedzy i sporym natężeniem złej woli, cała rada staje się wówczas zaprzeczeniem rady – staje się anty-radą, wypadkową emocjonalno – charakterologicznych osobliwości. Bez perspektywy budowania „wspólnoty czucia podobnie” jej działalność nie ma sensu, jest stratą bezpowrotnie mijającego czasu i oszukiwaniem. Szkoła poradzi sobie bez takiej rady rodziców o wiele lepiej niż z nią.

Spoglądając na wymagania stawiane firmom ubiegającym się o zlecenia w przetargach budowlanych można zauważyć, że o wiele łatwiej jest burzyć niż budować. Wymagania, jakie trzeba spełnić, aby coś zburzyć, są znacznie niższe od tych, które trzeba spełnić, aby coś zbudować. W relacjach międzyludzkich jest podobnie: łatwiej rozwalać, trudniej budować – to oczywiste. Problem zaczyna się, kiedy ktoś odkrywając u siebie koncepcyjną impotencję, dostrzega zarazem „zdolność” do burzenia, zauważa, że ta „zdolność” całkiem fajnie leczy kompleksy, wypełnia nadmiar wolnego czasu, a przy okazji niektórym nawet się podoba. I zaczyna żyć wg prymitywnej zasady, w myśl której „im większy rozpierdol, tym lepiej, a potem się zobaczy”.

Osoby bardziej przywiązane do swoich destrukcyjnych wyobrażeń niż do rzeczywistych relacji międzyludzkich, potrzebują ewidentnie pomocy, najlepiej w formie bliskich więzi, które dają poczucie bezpieczeństwa, czynią szczęśliwym i nadają życiu sens. Poszukiwanie wrogów, aby stanem walki wypełniać swoją egzystencję, jest obrazem dramatycznej pustki – drogą donikąd.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>