Bloger przysięgły

Tylko raz, o ile pamiętam, zdarzyło mi się skorzystać z usług tłumacza przysięgłego – kiedy zaistniała potrzeba urzędowego przełożenia na j. niemiecki jakichś polskich dokumentów. Namacalne rezultaty pracy tłumacza przysięgłego wyglądały imponująco. Ach, te pieczęcie, te sznurki! (I ten koszt…) Bo w przysięgłym tłumaczeniu nie chodzi tylko o samo tłumaczenie napisów. Tłumacz przysięgły musi tłumaczoną rzeczywistość wiarygodnie odwzorować tak, aby mogła poddać się wiernemu, bezpośredniemu poznaniu. Odbiorca takiego tłumaczenia oczekuje wglądu w samą istoty rzeczy – chce ją poznać taką, jaką ona jest. Trochę inaczej wygląda tłumaczenie zwykłe, gdzie zakresy możliwości i rezultatów są szersze. Zleceniodawca dopuszcza bardziej swobodne odwzorowanie oryginału ale tłumaczenie ma być tak dokładne, jak to możliwe. Mimo to, tłumaczenie (zwykłe), w rozmaitych jego wariantach, bywa czasem barierą utrudniającą odbiorcom bezpośredni wgląd w myśli lub intencje nadawcy. Aby rzeczywistość mogła poddać się bezpośredniemu poznaniu, odbiorca musi czasem przedzierać się przez gąszcz przeszkód oraz uwarunkowań mentalnych autora, tłumacza i czytelnika.

Twórczość blogerów też może stanowić rodzaj tłumaczenia – tłumaczenia rzeczywistości, przynajmniej tego jej wycinka, którego dany wpis dotyczy. Czy jednak pisząc wczoraj o przeprosinach zarządu TVN (oraz w wielu innych wpisach w szeregu innych tematów) pisałem o rzeczywistości takiej, jaką ona jest, czy raczej wg własnych preferencji zestawiam szereg okoliczności, tworząc subiektywną narrację? Gdybym pisał o rzeczach materialnych… Możliwości opisu tego typu przedmiotów nie pozostawiają szerokiego pola do kontrowersji. Przede wszystkim jednak piszę o ludziach, relacjach, opiniach, ideach – to wszystko dużo trudniej poddaje się bezpośredniemu poznaniu.

Uważam, że regularne czytanie określonej internetowej twórczości jest namiastką korzystania z usług tłumaczeniowych. Rzadko jednak, o ile w ogóle, jest to tłumaczenie przysięgłe. Jestem przekonany, że bloger przysięgły nie istnieje ale – wg swoich potrzeb – warto szukać blogerów najbardziej przysięgłych, jak tylko to możliwe. Tradycyjne media są zbyt toporne, aby uwzględnić niezliczone odmiany wrażliwości charakteryzujące odbiorców. Postrzeganie rzeczywistości przez pryzmat przekazu określonej stacji TV, gazety albo portalu – jest wygodne ale niesie ryzyko zatopienia świadomości w nurcie popularnych uproszczeń. W ekstremalnych sytuacjach to ryzyko prowadzi do szkodliwego rozwoju mentalności typu „swój – zdrajca”, „prawdomówny – kłamca” itp. Jeśli taka uproszczona optyka zdarza się blogerom, to przynajmniej ma ograniczoną siłę rażenia. Zazwyczaj jednak blogerzy nie tylko bardzo osobiście niuansują rzeczywistość ale są też otwarci na wspólne jej oglądanie, wspólne patrzenie w tym samym kierunku i wspólne próby rozumienia. W tej relacji granica między „tłumaczem” a odbiorcą staje się umowna, a bywa i tak, że te role przyjmowane są zamiennie.

Forum Kreatywnych Inspiracji chce być blogiem poddającym rzeczywistość wiarygodnemu poznawaniu, a sam chciałbym być blogerem coraz bardziej przysięgłym, czyli odpowiedzialnym za słowo i godnym waszego zaufania. Nie jestem dumny z każdego tekstu, jaki popełniłem, a i ten ów bieżący – jakiś mdły się wydaje. Może ciekawiej byłoby napisać o psychopatycznej wychowawczyni z Legnicy, o kontrowersjach wokół komunii dla żyjących w powtórnych związkach, o odrzuceniu przez sejm obywatelskiego projektu ustawy w sprawie 6-latków, o romansach w pracy albo o fajnej książce, którą właśnie czytam. Na te tematy przyjdzie czas. Dziś postanowiłem wziąć oddech i podzielić się refleksją o pisaniu bloga tak, jak to pisanie sobie wyobrażam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>