Była propozycja zbliżenia ale została odrzucona…

Osób homoseksualnych prawdopodobnie jest w Polsce sporo. Nie znam precyzyjnej liczby (o ile ktokolwiek może ją znać) ale zakładam, że jest ona większa niż można sobie wstępnie wyobrażać. Ze względu na to, że po raz pierwszy w parlamencie mieliśmy faceta jawnie homoseksualnego – Roberta Biedronia, obecnego prezydenta Słupska – głośniej jest czasem o tego typu osobach w mediach. A przynajmniej o samym Biedroniu głośniej. Wczoraj np. Monika Olejnik porozmawiała z nim na odległość w „Kropce nad i”. Technicznie rozmowa była dość uciążliwa, bo dystans między Słupskiem a Warszawą trochę jednak przerósł dźwiękowców TVN24. Opóźnienie przekazu dźwięku wymuszało kilkusekundowe przerwy między wypowiedziami rozmówców, którzy jednak nie zawsze chcieli aż tyle czekać, więc dodawali w momencie ciszy parę słów, które nakładały się już na początek opóźnionej wypowiedzi rozmówcy, który rozpoczynał ale z kolei przerywał w momencie, kiedy dotarło do niego dopowiedzenie. Technicznie było nieznośnie.

Ale czymże są problemy techniczne wobec całej reszty. Monika Olejnik jest rozmówczynią skrajnie asertywną, w jej programie nie ma blefowania czy krygowania się. Prowadząca mówi to, co myśli i jest w tym w pełni autonomiczna. Jej rozmówcy zwykle budzą moje współczucie – nie chciałbym znaleźć się na ich miejscu nawet w tematach, na których się znam. Mam wrażenie, że Monika Olejnik, poza z reguły celnymi merytorycznymi pytaniami, zawsze zadaje też parę pytań zadziornych obliczonych wyłącznie na podkręcenie emocji i poprawę jakości widowiska. Wszystko to z kamienną na ogół twarzą. Jakże inaczej było z Robertem Biedroniem: merytorycznie i miło. Jakby nie u Olejnik ale ponad wszelką wątpliwość to było u niej.

Nie wnikając w meritum tej w sumie średnio interesującej rozmowy warto podkreślić coś, czego z przysłowiową świecą szukać w innych rozmowach politycznych. Prezydent Słupska mówił o sprawach takich sobie: o swoich sympatiach politycznych, o podchodach czynionych przez lewicę, aby go zwerbować, o szacunku do Palikota – politycznego patrona z danych lat, o relacjach polityki szczebla samorządowego z polityką ogólnopolską itp. Biedroń mówił szczerze i był wiarygodny w odbiorze. Coś jak ks. Jan Kaczkowski i Tomasza Lisa (na żywo) parę tygodni temu. W narzuconej przez rozmówcę konwencji Monika Olejnik okazała się bezradna. Zdarzyło jej się uśmiechać, zdarzyły im się żartobliwe aluzje do „zbliżeń między panami” (Miller – Biedroń), słowem: było miło. Osobowość prezydenta Słupska wypadła bardzo korzystnie, aż chciałoby się dodać – o wiele korzystniej niż inni nie-prezydenci Słupska. Wiele lat temu znajoma właścicielka hurtowni AGD opowiadała, że w ciągu jednego roku, ze względu na znikające z magazynu drogie urządzenia, zwolniła 2 magazynierów. Problem definitywnie skończył się dopiero, kiedy zatrudniła trzeciego – Świadka Jehowy. Facet poinformował ją o swoim wyznaniu na rozmowie kwalifikacyjnej, bo były to bardzo dawne czasy, kiedy ludzie bywali bardzo uprzedzeni do „kociej wiary”. Jehowita okazał się uczciwy, a nominalni katolicy wyszli na złodziei. Taka sytuacja.

Z uwzględnieniem różnic, proporcji i kontekstów – chyba coś podobnego rozegrało się wczoraj w programie Moniki Olejnik. Oczywiście jestem świadomy, że są kraje, gdzie takie dywagacje, jak ta moja, byłyby uznane za gruby nietakt, a kto wie, czy nie za złamanie prawa. Wydaje mi się, że taki facet jak Robert Biedroń robi bardzo dobrą robotę – pokazuje normalne, ludzkie, chciałoby się powiedzieć – dojrzałe oblicze orientacji homoseksualnej. Przy okazji, pośrednio i niechcący, obnaża różne mankamenty ogólnie pojętych heteryków. Zdaję sobie sprawę, że takie dualne wartościujące ujęcia (katolik – Świadek Jehowy; gej – hetero) są do bólu stereotypowe i uproszczone. Wczorajszej rozmowy w „kropce” wysłuchałem jednak z wielką przyjemnością, a to rzadkie uczucie w odbiorze rozmów z politykami. Życzyłbym sobie podobnych standardów w rozmowach z innymi przedstawicielami tzw. klasy politycznej. Zamiast mniej lub bardziej otwarcie imputować konkurentom różnego rodzaju ograniczenia mentalne (głupota), moralne (zdrada), wolitywne (kłamstwo) – dobrze jest po prostu klarownie prezentować swoje poglądy. O ile ma się cokolwiek do powiedzenia. Robert Biedroń ma. Oby rządzenie miastem go nie zepsuło… Choć jeśli przetrwał sejm, to chyba nic gorszego nie może go już spotkać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>