Celibat nie jest najwyższą wartością

Zgromadzenie przedstawicieli biskupów Amazonii, które zakończyło się w miniony weekend w Watykanie, było bardzo ważne z wielu względów. Chcę podzielić się refleksją o znaczeniu jednej z propozycji, którą sformułowali biskupi podczas ostatniego synodu. Biskupi z Ameryki Południowej zgodzili się, że w związku z brakiem rodzimych powołań do kapłaństwa na niektórych rozległych terenach Amazonii, a także w związku z brakiem chętnych do posługiwania tam w charakterze misjonarzy, trzeba sięgnąć po rozwiązania nietypowe. Zaproponowali mianowicie papieżowi, aby przemyślał wyrażenie zgody na udzielanie święceń kapłańskich żonatym mężczyznom. Chodzi o mężczyzn dojrzałych, o stabilnej sytuacji rodzinnej, o tzw. „sprawdzonych mężów”.

Po pierwsze kluczowe jest prawidłowe zrozumienie tej kwestii: biskupi z Amazonii nie domagają się tego, żeby każdy ksiądz mógł się żenić, tylko proponują przemyślenie zgody na to, żeby niektórzy żonaci mężczyźni mogli przyjmować święcenia kapłańskie. Czy mają to być mężczyźni świeccy czy np. ci, którzy najpierw przyjmą stały diakonat czy może jedni i drudzy, tego w tej chwili nie wiadomo. Obowiązek życia duchownych w celibacie posiada głębokie uzasadnienie teologiczne czy historyczne. W potocznym rozumieniu przesądza jednak o pewnej selekcji w dążeniu do kapłaństwa. Nie rezygnując z celibatu, stwórzmy opcję alternatywną na wyjątkowe okoliczności.

Po drugie sprawa nie wynika z jakiegoś irracjonalnego zapału reformatorskiego, z zachłyśnięcia się nowoczesnością czy z woli zerwania z reliktem średniowiecza. Być może nam w Polsce trudno to przyjąć i pojąć, ale na świecie są tereny, na których permanentnie brakuje księży. Sytuacja powołań w Amazonii (choć nie tylko tam) jest na tyle zła, że oprócz święcenia żonatych diakonów stałych (odprawiają nabożeństwa z udzielaniem komunii) czy pozyskiwania księży z innych zakątków świata czy przede wszystkim modlitw o powołania, trzeba sięgać po rozwiązania dotychczas rzadko spotykane. Aby Kościół mógł przetrwać, potrzebuje m.in. księży. Co robić, gdy ich długotrwale brakuje? Biskupi proponują wyświęcanie dojrzałych mężczyzn, którzy mają żony.

Po trzecie i najważniejsze. Celibat nie jest dla Kościoła najwyższą wartością. To Kościół wprowadził celibat i Kościół może jego praktykę rozwijać. Niektórzy głośni komentatorzy od kilku tygodni wieszczą eklezjalny kataklizm. Podobno grozi nam protestantyzacja Kościoła, przestajemy trwać w prawdzie, zacieramy różnicę między kapłaństwem łacińskim i innymi itd. Niezmiernie dziwię temu, że niektórzy są tak mocno przywiązani do tego jak było, że zapominają, że w Kościele nie chodzi o obronę tego, jak kiedyś było. Szanując tradycję spójrzmy na nią szerzej: Kościół nie zaczął się w epoce potrydenckiej tylko o wiele wcześniej. Skoro niektórzy apostołowie mieli teściowe, to może jednak nie będzie nic złego w tym, że będą je mieć także niektórzy współcześni księża?

Komentarze

  1. Październik 28, 2019

    Apokatastaza Odpowiedz

    Ale przecież już teraz Stolica Apostolska może dysponować od celibatu. Czy nie jest niepokojące, że tyle czasu poświęcono (stracono?) na niepotrzebne dyskusje i wątpliwe ceremonie a po raz kolejny określono jakąś nieprecyzyjna zasadę. Bo faktycznie czy święcenia będą udzielane już żonatym? Może diakonom?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>