W rytmie roku (2): Comfort ye, my people! (Iz 40, 1 – 5)

Akcja najdłuższej księgi biblijnej zwanej Księgą Proroka Izajasza rozgrywa się na przestrzeni ok. 150 lat. Od jakiegoś czas poddaje się ją gruntownym badaniom literackim, językowym, historycznym, teologicznym (w zasadzie – wszystkim możliwym badaniom), na podstawie których ustalono, że pod imię proroka Izajasza podszywa się aż trzech autorów, żyjących w następujących po sobie epokach. Księga nigdy nie występowała jednak jako zbiór pism kilku autorów tylko zawsze jako całość. Przez szacunek dla tradycji, każdego z autorów nazywa się więc Izajaszem, a dla rozróżnienia przydano im jedynie porządkujące przydomki „Proto – Izajasz”, „Deutero – Izajasz”, „Trito – Izajasz”.

Deutero – Izajasz (rozdziały: 40 – 55) wykonywał swoją działalność prorocką na terenie Babilonu wśród Izraelitów deportowanych do tzw. niewoli babilońskiej. Przyjmuje się dziś, że zakres wysiedlania Izraelitów (precyzyjnie: mieszkańców regionu Judy) nie był tak znaczny jak się potocznie przypuszcza („niewola narodu”). Deportacja dotyczyła ogromnej większości ludzi wybitniejszych, zajmujących jakiekolwiek stanowiska oraz specjalistów – rzemieślników. Nie wiemy jak daleko posunął się proces naturalizacji deportowanych Judejczyków w Babilonii, czy istniał jakikolwiek nacisk religijny lub polityczny na deportowanych, czy i jakie były możliwości komunikowania się z ojczystym krajem – tego nie wiemy. Z treści Deutero – Izajasza dowiadujemy się, że wielu deportowanych Judejczyków było bliskich zwątpienia co do własnej przyszłości narodowej, szerzył się kryzys zaufania do Jahwe – porzucenie przez Niego własnego narodu uważano coraz częściej za definitywne. Judea, Jerozolima, Syjon są u Deutero – Izajasza przedmiotem wspomnień i przyszłych, pomyślnych oczekiwań.

W wielu tekstach prorockich na czoło wysuwały się mowy upominające, karcące. Deutero – Izajasz jest natomiast prorokiem pocieszenia, dla którego groźby i kary należą do przeszłości. „Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud – mówi wasz Bóg” – zaczyna swoje proroctwo. Trzeba wiedzieć, że „pocieszenie” ma w języku biblijnym treść o wiele bogatszą niż ta, którą przyjmuje się w znaczeniu potocznym. Biblijne „pocieszenie” wyraża nie tylko udział pocieszającego w nieszczęściu czy żalu innego człowieka (coś na kształt współczucia) ale przede wszystkim wspomagającą interwencję (coś na kształt pomocy). Izraelici w niewoli babilońskiej bardzo potrzebowali takiego właśnie konstruktywnego pocieszenia.

Potrzebowali także drogi powrotu do siebie, do Jerozolimy. Na pierwszy rzut oka potrzebny był całkiem fizyczny trakt komunikacyjny, żeby było wiadomo którędy iść. W starożytności istniały drogi i szlaki używane przez panujących, przez wojsko, a także przez karawany kupieckie. Dróg tych nie utrzymywano jednak na stałe w stanie pełnej używalności, a ruch na nich nie był zbyt wielki. Kiedy zaistniała potrzeba (przejazd panującego, wyprawa wojenna), drogi takie „przygotowywano”, tzn. przywracano ich używalność poprzez zasypywanie większych nierówności, usuwanie naturalnych potoków, kamieni, wyrosłych w międzyczasie krzewów itp. przeszkód. Niekiedy takie przygotowanie mogło nawet oznaczać wybudowanie nowej drogi. Droga, o której mowa, u Deutero – Izajasza nie może być jednak utożsamiana z przygotowaniem traktu dla Izraelitów powracających z Babilonu (lub innych miejsc rozproszenia) do Jerozolimy. Chodzi raczej o przygotowanie możliwości powrotu  do nowej wspólnoty między Bogiem a jego ludem, nadwątlonej po całych dekadach niewoli. Jerozolima nie jest pojęciem przede wszystkim geograficznym ale teologicznym – to miejsce obecności Jahwe. Izajasz nie mówi więc o powrocie do ziemi przodków ale o powrocie do nowej wspólnoty między Bogiem a jego ludem.

Sens czytania tych słów dzisiaj polega nie tylko na poszukiwaniu ich głębszego znaczenia w fachowych komentarzach (polecam komentarz ks. Lecha Stachowiaka!) ale też na umieszczeniu tych treści w kontekście współczesnym. Kościół proponuje kontekst Adwentu – czasu oczekiwania i przygotowania. Izraelici, trochę wbrew swojej woli, a trochę z własnej winy, utracili komfortowe warunki życia społecznego, politycznego i religijnego. W niewoli (np. babilońskiej) mieli wprawdzie dobre warunki życia ale niewola to zawsze niewola, zawsze chciałoby się wrócić. Choć właśnie, czy zawsze? Niewola to przecież także stan mentalnego uwikłania w różne przyzwyczajenia, od których nie zawsze chce się odzwyczajać. Czasem wymaga to przygotowania całej „mapy drogowej” działań pośrednich obliczonych na uwolnienie, na powrót i na zbudowanie nowej wspólnoty. Czasem doświadczeniem na drodze powrotu staje się swoista pustynia. U Deutero – Izajasza to część ziemi pozbawiona błogosławieństwa Bożego (urodzaj, deszcz) ale u nas to rodzaj doświadczenia życiowego,  którym człowiek znajdujący się w jakimś ślepym zaułku i pozbawiony wsparcia, z wszystkich sił usiłuje wrócić do jakiegoś życiodajnego źródła.

Adwent, jako część roku kościelnego, nie tworzy optymalnych ram ani nie daje gwarancji pełnego odczytania sensu Deutero – Izajasza choćby z tego powodu, że proroctwa te nie powstały z myślą o pedagogice roku kościelnego. Zawsze warto jednak sensów poszukiwać, bo tylko wtedy jest szansa, że się je znajdzie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>