Czarna

Niedawno miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu dyskusyjnym z Wojciechem Kuczokiem. Mało tego – wraz z Dominiką Witkowską, owo spotkanie z wybitnym współczesnym pisarzem poprowadziliśmy. Z rzeczy wyjątkowych, które w ramach tamtego marcowego wieczoru miały miejsce, wspomnieć należy piwo, które pisarz zamówił, jako napój do wyboru wprawdzie zaproponowany, ale raczej w nieudolnych – najwyraźniej – żartach. Inni goście cyklu spotkań („Zamkowe wieczory z kawą i kulturą”) zamawiali zwykle kawę. Poza tym Kuczok odpowiadał i opowiadał używając, z rzadka, bo z rzadka i całkiem – powiedziałbym – taktownie, ale jednak wulgaryzmów. Poza nim nikt tego publicznie na tych spotkaniach nie czynił. I jeszcze jedno: przed Kuczokiem nikt nie czytał swojej niepublikowanej wcześniej twórczości. Laureat NIKE przeczytał nam fragment „Czarnej”. Kazał wyłączyć nagrywanie (nagrywamy nasze rozmowy z gośćmi, aby wydać je w przyszłości drukiem) i po krótkim wprowadzeniu, przeczytał fragment książki, nieźle się przy tym bawiąc. Ujawnił też, że literatura ta jest częścią serii wydawniczej, prowadzonej przez oficynę Tomasza Sekielskiego, w ramach której pisarze mają tworzyć powieści na podstawie autentycznych wydarzeń, a konkretnie – na podstawie akt policyjnych (czy sądowych – nie pamiętam). Dominika powiedziała, że kupując tę książkę, nieźle musiała się nagimnastykować. Nie tylko ona, ale także sprzedawca w Empiku, który przez dłuższą chwilę nie mógł jej znaleźć. Nie był eksponowana na czołowych miejscach, ani wśród nowości, a termin jej zakupu w połączeniu z osobą jej autora zdecydowanie wskazywał ekspozycję bardziej rzucającą się w oczy. Ale do rzeczy.

Od jakiegoś momentu trudno było mi oderwać się od lektury. Kilka razy czytałem po 5, 6 rozdziałów (są zazwyczaj krótkie), ale pewnego poranka, jak to się mówi, „jednym tchem” przeczytałem chyba 150 stron! Akcja pochłonęła mnie bez reszty. Książka opowiada o mężczyźnie, przedsiębiorcy, mężu i ojcu (trójki dzieci), który wdaje się w romans z osamotnioną nauczycielką j. polskiego. Dzieje tego związku tworzą osnowę najnowszej powieści Kuczoka. Nie wchodząc w szczegóły tej opartej na dramatycznych wydarzeniach fabuły, trzeba naj sam przód podkreślić, że jest to literatura piękna, a nie jakiś tam kryminał, czy erotyk. Czemu erotyk? Ważną częścią związku głównego bohatera z nauczycielką są doświadczenia seksualne, które Kuczok opisuje z konsekwentną dbałością o perspektywę: jego lub jej, co sprzyja identyfikacji czytelnika i przy okazji bywa zabawne. Psychologicznie i egzystencjalnie najlepiej zbudowana jest – moim zdaniem – postać nauczycielki. Najpełniej poznajemy ją w rozdziałach finałowych, których akcja zdecydowanie nie rozgrywa się już w łóżku. Kluczowa postać – główny bohater i jego doświadczenia – stanowi oś całej akcji. Przemiana jego nastawienia – od zakochania do chęci zamordowania ukochanej, to z pozoru klasyczny motyw dramatyczny, obecny w literaturze od zarania gatunku. W „Czarnej” Kuczok, z właściwą sobie finezją, prowadzi czytelnika w głąb postaci, zręcznie ujmując kolejne etapy zgubnej namiętności. To, co z początku wydaje się przelotnym romansem, wikła bohaterów w relację, z której wyjścia dobrego nie ma. Postać głównego bohatera jest przekonująca. W jakim sensie? Sprawia, że czytelnik nie potrafiący wyobrazić sobie, że po kilku miesiącach płomiennego romansu można poważnie rozważać zamordowanie kochanki, zaczyna rozumieć, że faktycznie, w pewnych okolicznościach, taka ewentualność może stanowić alternatywę całkiem realną. Od namiętności do zbrodni może być blisko. Smaczku tej literaturze dodaje fakt, że choć – jak zastrzega wydawca – nie jest to reportaż, to jednak główny wątek oparty został na faktach. Fakty te Kuczok zmienia w wysokich lotów literaturę. Ze szczególnym uznaniem odnoszę się do świetnie skomponowanych wątków szkolnych, pierwszokomunijnych czy nawet obcych mi kwestii dendrologicznych.

Jedną z ważniejszych osi tej opowieści tworzy priorytetowo traktowana relacja ojca i syna. Jest ona do tego stopnia wiodąca, przynajmniej w sferze deklaracji, że mimo iż ów ojciec posiada jeszcze dwie córki, to na żadnej z 235 stron powieści nie poznajemy nawet ich imion. Upragniony syn to także tematyczna inkluzja książki: akcja zaczyna się od jego narodzin, a kończy się tak, jak się kończy. W tym wątku Kuczok zawiera szereg ojcowskich przemyśleń, być może opartych na doświadczeniach sobie bliskich, jednak ich generalny wydźwięk nie jest optymistyczny. „I co też ja mam ci powiedzieć?” mówi główny bohater synowi, kiedy nie chce lub nie umie podjąć decyzji. Mimo jednoznacznych deklaracji w sprawie znaczenia, jakie syn (lub posiadanie syna) posiada dla ojca, o ich relacji trudno powiedzieć, aby była głęboka i zażyła. Deklarowane intencje, choć wydają się szczere, bardzo rozmijają się z rzeczywistością. Koniec końców: ten sam ojciec, który syna tak bardzo pragnął, staje się z czasem, choć nieświadomie, główną przyczyną dramatu.

Warto tę książkę przeczytać. Dlaczego? Niech każdy – post factum – zdecyduje sam: może ku przestrodze, może dla inspiracji, może dla przyjemności obcowania z kuczokową frazą. Podkreślę jeszcze jedno – Kuczok utrwala mistrzowski poziom tanatografi! Chyba w „Gnoju” dał próbkę tego rodzaju specjalistycznego opisu umierania relacjonując ostatnie chwile jednego ze swoich poległych w walce przodków. Tutaj potwierdza tę swoją ekskluzywną klasę. Są też w „Czarnej” jakieś, jakby to ująć, momenty zastanawiające, których jednakowoż przekonująco przytoczyć nie potrafię. Rozchodzi się o to, że choć akcja nominalnie dzieje się gdzieś na Podlasiu, to czytelnik odnosi subiektywne wrażenie, że jakby na Śląsku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>