Czarnobyl. Reaktor strachu.

Katastrofa w Czarnobylu była największą w dotychczasowej historii tragedią w energetyce jądrowej. Film Bradelya Parkera nie opowiada jednak o dramatycznych wydarzeniach na Ukrainie w roku 1986. Jest to produkcja, która kanalizuje strach i negatywne emocje związane z tamtymi wydarzeniami. Formuła horroru stworzyła w tej materii nieograniczone możliwości kreacji. Mamy więc w filmie grupę przyjaciół, miłośników (nie wszyscy w tym samym stopniu) turystyki ekstremalnej, którzy decydują się na wycieczkę w zamknięty rejon Czarnobyla, konkretnie udają się do Prypeci – miasta widmo, wysiedlonego tuż po katastrofie ze względu na zagrożenie skażeniem radioaktywnym. Ewakuacja tego 50-tysięcznego miasta miała ponoć mało znany epizod polegający na uchylaniu się od wyjazdu grupy kilkudziesięciu mieszkańców miasta. Po głównej ewakuacji milicja miała więc znaleźć w mieście jeszcze kilkadziesiąt osób, które wcześniej wymigały się od wyjazdu – zostali oni wywiezieni w dodatkowej drugiej turze. Reżyser filmu założył, że także ci ewakuowani w drugiej kolejności, nie byli ostatnimi mieszkańcami Prypeci – w skażonym mieście udało się zostać jeszcze innej grupie lepiej ukrytych mieszkańców. Żyjąc w skażonym środowisku, skazani na ekstremalne warunki, podlegali różnorodnym mutacjom (szybko coś). Zostali przez władze zidentyfikowani ale pozostawiono ich przy życiu, prawdopodobnie w celu wykorzystania w eksperymentach.

Z grupą takich mutantów spotykają się miłośnicy turystyki ekstremalnej, którzy docierają do Prypeci z przewodnikiem, dobrze ustosunkowanym z lokalnych strukturach władzy, który jednak na miejscu w Prypeci ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Potem, mimo usilnych przeciwdziałań, kolejno eliminowani są wszyscy uczestnicy nieszczęsnej wyprawy. Kiedy wydaje się, że przynajmniej jedna z dziewczyn ujdzie z życiem – nadzieje rozwiewa ostatnia scena, w której i ona traci życie z rąk miejscowych.

Zarówno prosta, przewidywalna fabuła, jak i nieco nieudolny warsztat twórców (np. zdjęcia) pozostawiają wiele do życzenia. Mało znani aktorzy pozwalają niejako obiektywnie, z dystansem śledzić losy bohaterów – widz nie staje aż tak mocno po ich stronie. Mnie się jednak ten film podobał. Prosty scenariusz i zarazem przekaz tego filmu brzmi: ekstremalne eskapady mogą źle się skończyć. Morał ten dobrze koresponduje z wieloma nieprzemyślanymi przedsięwzięciami podejmowanymi współcześnie przez odważną młodzież. Obawiam się, że refleksja na tym poziomie może mieć w tym filmie największą siłę rażenia… Inny ważny wydźwięk filmu ma znaczenie wręcz przeciwne – film trochę promuje bowiem Prypeć, jaki miejsce wypadów grup odważnych eksploratorów. Innych tematów do poszerzonej lub pogłębionej refleksji nie zauważyłem. Mimo to podtrzymuję pozytywną opinię o tym filmie, jako specyficznej rozrywce emocjonalnej dla miłośników wysokiego poziomu stresu i niskiego pułapu komplikacji myślowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>