Czy ktoś już wezwał papieża Franciszka do rezygnacji?

Pytam trochę na serio, bo mogłem coś przeoczyć. Zważywszy na nerwową reakcję niektórych publicystów po słowach papieża „o królikach”, teraz można się spodziewać prawdziwego trzęsienia ziemi. No chyba, że część opiniotwórców zbędzie tę kwestię milczeniem, bo sami posiadają bierne lub czynne doświadczenia z klapsami? Zobaczymy. Jeśli nie trzęsienie ziemi, to przynajmniej burza gwarantowana. Zbieg okoliczności sprawił, że dygresja Franciszka o ojcu, który tak pięknie („jakie to piękne!”) rozumie znaczenie godności dziecka, że nie dopuszcza jej naruszania, zbiegła się z naszą ogólnokrajową biegunką myślową na temat zwalczania przemocy.

Tymczasem katecheza Franciszka rozpoczęła się od przeczytania fragmentu Ef 6, 1 – 4: Dzieci, bądźcie posłuszne w Panu waszym rodzicom, bo to jest sprawiedliwe. Czcij ojca twego i matkę – jest to pierwsze przykazanie z obietnicą – aby ci było dobrze i abyś długo żył na ziemi. A [wy], ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci, lecz wychowujcie je w karności, napominając, jak [chce] Pan.

Papież mówił o tym, że ojciec powinien wiedzieć, jak przebaczać z głębi serca ale też właśnie ojciec powinien umieć być w wychowywaniu stanowczy, nie słaby, nie zgodny, nie sentymentalny – właśnie stanowczy ale powinien wychowywać bez poniżania godności. I tutaj właśnie pada dygresja o ojcu, który tę godność właściwie rozumie wymierzając czasem klapsy. No i oberwało się Franciszkowi. Artur Sporniak z Tygodnika Powszechnego orzekł nawet, że tej wypowiedzi nie da się usprawiedliwić ale – jaka ulga – jednocześnie uspokoił wzburzone umysły konstatując, że papież nie jest w tej kwestii nieomylny. Moim zdaniem tej papieskiej wypowiedzi w ogóle usprawiedliwiać nie trzeba, wystarczy jej z otwartym umysłem posłuchać i postarać się zrozumieć, najlepiej w kontekście całej katechezy. Jeśli ktoś naprawdę słyszy w słowach papieża akceptację, pochwałę, zachętę do przemocy wobec dzieci to znaczy, że jakieś bariery mentalne zakłócają mu prawidłową percepcję rzeczywistości. Publicystyczne wzburzenie do złudzenia przypomina casus „królików”. Ktoś coś zasłyszał, z kilkunastominutowej katechezy na temat ojcostwa wyciął jedno dygresyjne zdanie, w związku z którym stawia mówcę pod ścianą, oskarża i każe się tłumaczyć, a jak nie będzie przekonujący albo nie przeprosi, to znaczy, że staje w jednym szeregu ze sprawcami przemocy domowej. Takie typowo polskie, cyniczno – polityczne podejście do sprawy: przypisywanie rozmówcy złych intencji i stanowcze za nie potępienie, bo jak można…?

Namawiam do innego spojrzenia. Po linkiem, który zamieszczam niżej, znajduje się pełny tekst papieskiej katechezy na temat ojcostwa. Jest po włosku ale jeśli komuś naprawdę zawalił się obraz świata, Kościoła i papieża, to powinien zainwestować kilkanaście minut i potłumaczyć sobie te akapity przy pomocy jakiegoś dostępnego on-line narzędzia albo nawet zainwestować inne dobra, żeby przetłumaczyć tekst profesjonalnie. Wtedy można budować własne przekonanie na temat poglądów papieża o roli ojca w rodzinie. Pod tym linkiem znajduje się także odnośnik do zapisu wideo z tej audiencji – czas trwania całego materiału to 1h:12min. Czas trwania wyciętej z całości dygresji: 14 sekund.

Po raz kolejny grupa nadwrażliwych publicystów próbuje uwikłać papieża Franciszka w swoje ideologiczne rozterki. Może gdyby papież mówił po polsku nie byłoby tych wszystkich pozornych kontrowersji i burz medialnych? Język nie może być jednak usprawiedliwieniem pochopnych ocen i wybiórczych wniosków. Jeśli kogoś ta „przemocowa kontrowersja” zainspirowała do refleksji na temat relacji rodzice – dzieci i dzięki dygresji w papieskiej katechezie udoskonali rodzinne relacje, to tylko się cieszyć. Polecam szersze skorzystanie z papieskich inspiracji: zebrani w Auli Pawła VI nagrodzili brawami takie oto słowa Franciszka:

Pierwszą koniecznością jest to, aby ojciec był w rodzinie obecny. Aby był blisko do żony, by dzielić z nią wszystko: radości i smutki, nadzieje i trudy. Aby też był obecny dla dzieci, kiedy dorastają: gdy się bawią, gdy są beztroskie, kiedy są w trudnej sytuacji, gdy wypowiadają się i kiedy milczą, kiedy są odważne i kiedy się boją, kiedy się zagubią i gdy się odnajdują; Ojciec powinien być obecny, zawsze [BRAWA]. Chcę powiedzieć, że to nie to samo, co kontrolowanie! Dlatego ojcowie zbyt nastawieni na kontrolowanie szkodzą rozwojowi swoich dzieci, nie pozwalając im wzrastać. [BRAWA].

Dla rzetelnie dociekliwych:
http://w2.vatican.va/content/francesco/it/audiences/2015/documents/papa-francesco_20150204_udienza-generale.html

Czytaj także:
http://forum-inspiracji.pl/czy-mozna-krytykowac-papieza-w-obronie-kosciola/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>