Dlaczego mszy barbórkowych nie odprawia się wieczorem…?

Orygenes z różnych względów nie jest dziś postacią powszechnie znaną, choć w swoich czasach był wśród chrześcijan prawdziwą gwiazdą. Należy do tzw. pisarzy starochrześcijańskich, czyli komentatorów pism świętych, żył na przełomie II/III w., czyli w czasach, kiedy w takim kształcie jak obecnie nie było jeszcze biblii, papieża, Kongregacji Doktryny Wiary, katechizmu i wielu innych naturalnych dziś w Kościele urzędów i dokumentów. Wszystko dopiero się kształtowało. Mądrzy, pomysłowi i pobożni ludzie komentowali pisma święte, a zmysł wiary pozwalał biskupom niemal na bieżąco kwalifikować tę twórczość jako zgodą z przekonaniem Kościoła lub nie. Orygenes akurat się nie załapał. Ale gwiazdą był, uchodził za mądrego, pobożnego, żarliwego – do tego stopnia, że niektórzy biskupi prosili go nawet o głoszenie kazań, choć Orygenes nie był duchownym. A kiedy dla świętego spokoju ktoś udzielił mu święceń kapłańskich – inni szybko uznali je za nieważne, ponieważ ów mędrzec w młodości – uwaga, będzie bolało – poddał się dobrowolnej kastracji. Był to ekstremalny przejaw jego ascetycznego życia. Niektórzy tak mają, że seksualność uznają za kwintesencję najgorszego zła, a dążenie do doskonałości mierzą skalą dystansu do seksualności właśnie. Prawdopodobnie miał tak także Orygenes, choć nie chcę spłycać jego dorobku, bo jest on gigantyczny i cenny. Mimo odrzucenia przez Kościół niektórych jego poglądów, twórczość ta jest niezwykle wartościowa teologicznie i historycznie. Orygenes był bowiem skrupulantem i kiedy polemizował z poglądami innych współczesnych sobie pisarzy, cytował wiernie ich teksty, a dopiero potem rozprawiał się z nimi. Dzięki temu niechcący przyczynił się do zachowania wielu dzieł lub przynajmniej ich fragmentów, które w oryginałach bezpowrotnie zaginęły. Nie zachowały się niestety listy jakie wg niektórych źródeł Orygenes pisał ze św. Barbarą. Ta korespondencja, zważywszy na autorytet Orygenesa, mogła mieć wpływ na postawę tej świętej, która stanowczo odmówiła zamążpójścia, za co została skazana na śmierć i ścięta przez swojego ojca.

W pierwszych wiekach po Chrystusie chrześcijanie nie mieli łatwego życia. Nie tylko z powodu prześladowań, które stawiały przed takimi dylematami, że gdyby to miało dziać się dzisiaj – aż strach pomyśleć, co by było… Wyzwaniem było też niedookreślenie doktryny. Przecież dopiero w II wieku jeden z pisarzy starochrześcijańskich użył słowa trias, które przetłumaczono jako „Trójca”. Było przeczucie prawd wiary ale nie było pojęć, aby je precyzyjnie opisać. Dziś jest jakby odwrotnie – cała masa ludzi zna precyzyjnie wyartykułowane w katechizmie prawdy wiary ale z powodu braku poczucia tych prawd, dla wielu pozostają one abstrakcyjnymi formułami. Starożytni chrześcijanie, nie znając katechizmu, byli w stanie odważnie przyznawać się do wiary, nawet w sytuacjach zagrożenia życia. My, współcześni, mamy z tym bardzo pod górkę. Radykalny gest Orygenesa – samookaleczenie skierowane przeciw własnej seksualności – nie może być stawiany za wzór do naśladowania. Heroizm św. Barbary i wielu innych jej podobnych – również nie. Choć akurat wydawać by się mogło, że ta postać znalazła wielu czcicieli. Św. Barbara, ponieważ zginęła przez ścięcie, została patronką zawodów, w których pracujący narażeni są na nagłą utratę życia. Ale czy wykonujący te zawody są faktycznie czcicielami cnót św. Barbary?

Obchody jej święta na Górnym Śląsku były i są mocno eksponowane, choć samej św. Barbary prawie w tych uroczystościach nie ma, odwołań do jej heroicznej wiary albo korespondencji z Orygenesem – nie ma już wcale, bo do obchodów nie pasują. „Barbórka” od lat jest już tylko elementem naszego regionalnego folkloru, naszej regionalnej popkultury z przemarszami, „męskimi” biesiadami, piciem piwa. Jest w tych obchodach miejsce na poranną mszę św. (msza wieczorna byłaby mocno nietaktowna) ale ta msza to tylko tak z przyzwyczajenia, bo nie wypada żeby jej nie było. Kiepsko wyglądałaby „Barbórka” bez porannej mszy – na Śląsku: koniecznie mszy ze sztandarami i orkiestrą dętą. Bez tych ozdób barbórkowa msza byłaby nieudana, bo ma to być swoista akademia ku czci bardzo ciężko pracujących mężczyzn. Szacunek dla ciężkiej pracy, nie tylko pracy górników, powinien być akcentowany w pracy wychowawczej i w szeroko rozumianej kulturze ale czy także w oprawie liturgii…? W przestrzeni publicznej obchodzimy bardziej „Dzień Górnika” zwany „Barbórką” niż wspomnienie św. Barbary, przez co dramatyczne oddalamy się od (staro)chrześcijańskich inspiracji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>