Dom z papieru

Jednym z nowych doświadczeń wyniesionych z tegorocznych wakacji będzie platforma Netfliks. Zapewnia jednie wypoczynek bierny, ale gdyby ktoś pytał, czy warto, bez wahania odpowiem, że tak.

Pierwszy serial Netfliksa, który obejrzałem, to „Dom z papieru”. Jest to świetnie zrealizowana opowieść o napadzie na królewską mennicę w Madrycie (sezon 1 i 2). Film jest gatunkowo i stylistycznie absolutnie niepodobny do żadnego innego serialu, który wcześniej widziałem! Z pozoru to sensacja: grupa złodziei, kierowana (z zewnątrz) przez pedantycznego lidera, przejmuje na kilka dni we władanie mennicę państwową. W drobiazgowo zaplanowanej akcji drukują i wynoszą stamtąd około miliarda euro. I tyle. Można by spodziewać się paru nieboszczyków, trochę strzelania, złych złodziei, którym przez jakiś czas udaje się wodzić za nos stróżów prawa i dobrych policjantów, którzy po przejściowych zawahaniach przejmują pełną inicjatywę, uwalniają zakładników i mniej lub bardziej drastycznie rozprawiają się ze złodziejami. Tutaj jest inaczej – żadnych tanich schematów.

Nie wiem jeszcze, czy jest to specyfika hiszpańskich filmów sensacyjnych czy może odmienność netfliksowa czy po prostu trafiłem na jednorazowy serial innowacyjny, zbudowany na jakiejś współczesnej wrażliwości i politycznej poprawności. To się jeszcze okaże. Różnice między tym filmem, a całą masą dostępnych seriali ujawniają się w scenariuszu. Linia podziału, która w normalnym filmie jest narysowana grubą kreską i przebiega między złymi i dobrymi bohaterami, z którą to identyfikacją widz nie ma na ogół większych problemów, tutaj przebiega w poprzek wszystkich i wszystkiego. Bohaterowie „Domu z papieru” dzielą na tych, którzy są po stronie formalistycznie rozumianego prawa i na tych, którzy są po stronie romantycznie przeżywanych więzi międzyludzkich. Wiadomo więc, że sympatie widzów będą rozkładać się inaczej niż w tradycyjnym filmie sensacyjnym. Traktowane z szacunkiem, ale jednak bezduszne i koniec końców – niesprawiedliwe prawo nie może w takich okolicznościach być najwyższym dobrem. Ostateczną instancją, dla której warto się poświęcać, są dobre, uczciwe, szczere więzi międzyludzkie. Przede wszystkim miłość. Taka jest, zdaje się, wymowa ideowa tego filmu.

Atrakcyjne i zadziwiające są natomiast szczegóły fabularne, które konkretyzują to ogólne przesłanie. Cały napad nie jest dyktowany jakąś ślepą nienawiścią czy prymitywną chęcią wzbogacenia się. Napad jest mianowicie rodzajem hołdu, który lider grupy składa swojemu nieżyjącemu już ojcu. Ów ojciec, opowiadał mu bowiem różne inspirujące sensacyjne historie, a ów syn dopiero kiedy zobaczył w prasie zdjęcie ojca zabitego podczas jednego z napadów, uświadomił sobie, że tamte historie nie były fikcją tylko stanowiły relacja z przedsięwzięć, którymi ojciec się parał. Bohaterowie są z sobą zaprzyjaźnieni, ale nie znają swoich personaliów! Zwracają się do siebie używając nazw miast (Denver, Tokio, Helsinki…), w ten sposób wszyscy są teoretycznie równi. W rzeczywistości grupa przyjaciół żyje w czasie napadu na pełnych obrotach! Ów trwający kilka długich dni i nocy napad, podczas którego przetrzymują kilkudziesięciu zakładników, nadzorują druk pieniędzy, kopią tunele ucieczkowe (jeden dla zmyłki, a drugi do faktycznej ucieczki), siłują się z policją, ów napad przypomina w wielu momentach przyjacielskie spotkanie.

Złodzieje (i część zakładników) przeżywają rozmaite sytuacje osobiste i społeczne, przede wszystkim romansują, zmieniając konfiguracje. Ujawniają się nawet dyskretnie rozmaite orientacje seksualne bohaterów, w tym zaskakująca dla widza orientacja dwóch wizerunkowo największych zbójów, którzy okazują się parą. Potwierdzają się silne więzi między złodziejami. Dochodzi do sytuacji, w której jedna z członkiń grupy zostaje usunięta na zewnątrz za niesubordynację, lider (zwany w filmie profesorem) doprowadza do jej uwolnienia z policyjnego konwoju, a ona w efektowny sposób wraca do mennicy, gdzie kontynuuje romantyczną walkę o prawdę, dobro i piękno. Jedna z zakładniczek, która przeszła na stronę złodziei, jest w ciąży i prosi o tabletkę wczesnoporonną, którą policja oczywiście dostarcza. Pod wpływem wydarzeń, rozmów i relacji nawiązanej z jednym ze złodziej, kobieta nie zażywa jednak tej pigułki. Złodzieje naprawdę budzą autentyczną sympatię. Nie tylko widzów, ale także filmowych mediów, które ów napad na żywo relacjonują. Walka toczy się nie o kasę, a o sympatię ludzi. Mniej jest ważne, kto i w jakim stopniu przestrzega prawa, niż to, kogo lubią ludzie śledzący całą akcję przed telewizorami. Organizowane spontaniczne przed mennicą demonstracje poparcia – oczywiście dla złodziei – nie pozostawiają w tej kwestii żadnych wątpliwości. Związani przepisami i procedurami policjanci są praktycznie bezradni, a złodzieje – sympatyczni.

Głównym wątkiem jest relacja profesora – lidera złodziei z inspektor policji, która kieruje akcją uwolnienia zakładników. Ich relacja jest najpierw wyłącznie telefoniczna, bo od czasu do czasu rozmawiają i negocjują, choć aura tych rozmów jest inna niż bywa to pokazywane w typowych serialach. Później państwo zaczynają się spotykać, przy czym najpierw ona nie wie, że on to profesor (bo rozmawiając przez telefon używa modulatora głosu). On zbliża się do niej, niby przypadkiem spotykając ją w knajpce, żeby mieć wgląd w prowadzone śledztwo. Od rozmowy do rozmowy, od spotkania do spotkania oboje zakochują się w sobie. Policjantka długo waha się, walczy z niespodziewanym uczuciem, ale ostatecznie przechodzi na stronę ukochanego i złodziei. W filmowej opowieści jej decyzja zastała ukazana jako właściwa, jedyna jaką może podjąć człowiek uczciwie przeżywający swoje uczucia. Bo uczciwość jest w tym filmie jedyną wartością uniwersalną. Złodzieje mówią sobie prawdę, nikt nikogo nie okłamuje ani nie koloryzuje. Uczciwość próbują jedynie naginać policjanci, kiedy jakimiś niecnymi sposobami usiłują złodziejom przeszkadzać.

Taki to jest film. W sezonach 3 i 4 (film jest niedokończony), których treścią jest napad na hiszpański bank centralny, wszystkie społeczne, moralne, osobiste wątki są jeszcze bogatsze. O ile sezony 1 i 2 mają w sobie jednak jakiś kręgosłup sensacyjny, o tyle sezony 3 i 4 ogląda się już jak projekt filmowy, w którym napad na bank staje się jedynie pretekstem do ukazania w neutralnym świetle wielu zagadnień i dylematów współczesności: dobro i zło, prawo i sprawiedliwość (bez podtekstów), miłość i przyjaźń, nieuleczalna choroba, aborcja, homoseksualizm, transseksualizm, in-vitro, wartość bogactwa, problem molestowania seksualnego…

Gdyby ktoś mnie zapytał, czy warto ten film zobaczyć, bez wahania odpowiedziałbym, że tak. Dla mnie była to fajna rozrywka intelektualna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>