Dom zły prowadzony przez zakonnice w Zabrzu (historia sprzed lat)

Kończę lekturę wstrząsającego reportażu Justyny Kopińskiej zatytułowanego „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?” Przedziwna to lektura… Czytając tę książkę mam momentami wrażenie nurzania się w złu tak obrzydliwym, że aż strach. Dosłownie. Wkrótce napiszę o tej publikacji szerzej. Dziś proponuję garść ponurych refleksji, które przychodzą do głowy podczas lektury. Wyjątkowo nie gwarantuję, że ten wpis będzie źródłem kreatywnych inspiracji – może być wręcz przeciwnie. Na wszelki wypadek – uprzedzam.

Najważniejsze są dzieci ale nie dla wszystkich, niestety. Wiele rodzin lub osób żyjących w związkach stanowiących namiastki rodzin, nie podziela tego przekonania. W efekcie wiele dzieci z różnych względów nie ma się gdzie podziać. Szlachetna idea adopcji nie jest prostą i łatwo dostępną drogą zaradzania tym sytuacjom. Jest wiele dzieci, które lądują w specjalnych ośrodkach wychowawczych, takich jak ten, którzy prowadzą w Zabrzu boromeuszki. Nawet jeśli dzieci trafiają tam czasem niezgodnie z przepisami, to i tak tam trafiają. Gdzieś przecież muszą się podziać, zwłaszcza kiedy trzeba je pilnie ewakuować z powodu niebezpieczeństwa. Z założenia zabrzańskie boromeuszki robią więc wspaniałą robotę, której nikt inny robić nie chce. W rzeczywistości – do niedawna prowadziły dom zły.

Justyna Kopińska opisała precyzyjnie mechanizmy strukturalnego zła, w które uwikłani byli wychowankowie i opiekunowie bidula zabrzańskich boromeuszek. Znęcanie, przemoc fizyczna, w tym przemoc seksualna, kradzieże, kłamstwa – to mechanizmy wychowawczo – opiekuńcze stosowane przez nie mniej niż kilkanaście lat wobec podopiecznych. W imię ich dobra. Przez zakonnice. Zło było tak powszechne i tak naturalne, że wielu wychowankom, którzy przed umieszczeniem w ośrodku nie mieli okazji poznać zasad etycznych, zasady boromeuszek jawiły się jako zwyczajne. Trudne i nieprzyjemne ale zwyczajne normy postępowania. Nie wszystkim, ale wielu. Dzieci wstrząsająco płynnie adaptowały się do brutalnych reguł zakonnego ośrodka. Nie wszystkie, ale wiele z nich. Nikt o te dzieci nie walczył, bo one niemal nikogo nie obchodziły, nikt ich nie kochał, nikt nie dawał namiastki domowego ciepła. Zaburzona psychicznie i emocjonalnie tytułowa siostra Bernadetta, wieloletnia dyrektor placówki, podporządkowała sobie i swoim chorym zasadom wszystkich w ośrodku, a swoim wersjom wydarzeń także instytucje z zewnątrz. Na szczęście do czasu.

Zanim jednak prokuratura i sądy (prokuratura i sądy!) uporządkowały funkcjonowanie zabrzańskiego przytułku i zrestrukturyzowały skład zabrzańskiego domu zakonnego boromeuszek (prokuratura i sądy!), zdążyło się tam wydarzyć wiele nieodwracalnego zła. Olbrzymia liczba życiorysów została nieodwracalnie naznaczona patologicznymi nawykami, skłonnościami, predyspozycjami… Wielu absolwentów ośrodka popełniło w dorosłym życiu najokrutniejsze przestępstwa. Podczas przewodów sądowych wskazywali na obyczaje panujące w zabrzańskim ośrodku boromeuszek, jako przyczyny bezpośrednie popełnianych zbrodni (gwałty, zabójstwa). Koszmar.

Ponure są refleksje, którymi dzielą się prowadzący postępowanie śledczy, policjanci oraz wizytator z kuratorium. Wstrząsające były działania władz Zabrza, które kompletnie nieświadome ogromu cierpień, jakich doznawały dzieci u boromeuszek, poparły prośbę o odroczenie wykonania kary bezwzględnego więzienia, orzeczonej w końcu wobec psychopatycznej siostry Bernadetty (to wizerunkowa katastrofa!). Kompromitująca okazała się aktywność kuratorium oświaty. Maciej Osuch, znany z działań na rzecz praw uczniów wizytator, dzięki pomysłowości i determinacji bezbłędnie zidentyfikował horror, który przeżywali wychowankowie boromeuszek. W rezultacie został przez przełożonych pozbawiony nadzoru nad placówką, rzekomo dlatego, że siostry poprosiły, aby nadzór nad placówką powierzyć kobiecie. Jeśli tak ma działać kuratorium, to lepiej byłoby je zlikwidować. Jednoznaczne pisemne poparcie patologicznej zakonnicy okazał też świętej pamięci znany zabrzański prałat, proboszcz pobliskiej parafii. Dawne władze miasta przyznały zakłamanej zakonnicy medal św. Kamila. Po tym fakcie, najlepiej byłoby tę nagrodę zlikwidować i ustanowić inną. Tryb jej przyznawania został bowiem nieodwracalnie skompromitowany.

Długo można by brnąć w ponure refleksje o beznadziejnej samotności dzieci niczyich, nad którymi przez kilkanaście lat znęcały upośledzone moralnie zakonnice. Brak wsparcia dla krzywdzonych dzieci był przede wszystkim skutkiem rozpowszechnionych u nas zabobonów, że osoby duchowne (choć zakonnice, mimo że noszą habity, nie są osobami duchownymi) są z założenia poza podejrzeniem. Stawianie osób duchownych w niekomfortowych sytuacjach, np. stawienie zakonnicom trudnych pytań, to atak na Kościół, a nachodzenie ich w domu przez prokuratora i policjanta – to nękanie, za które ktoś powinien odpowiedzieć! Tak myślała siostra Bernadetta i duża część jej złego otoczenia.

Powoli z tego zabobonu wychodzimy, z dużym zapóźnieniem, z ogromem zła, które przez ów zabobon zostało wyrządzone, ale wychodzimy. Siostra zakonna jest przede wszystkim kobietą, zwyczajną, normalną kobietą, która dobrowolnie decyduje się na służenie Panu Bogu i Kościołowi w szczególnej formule, właściwej dla danego zgromadzenia. W Zabrzu okazało się, że boromeuszki są zgromadzeniem bardzo niedoskonałym. Nie znają się, nie stanowią wspólnoty skupionej wokół Ewangelii i swojego charyzmatu. Zabrzańskie boromeuszki okazały się nie tylko bezużyteczne ale przede wszystkim potwornie szkodliwe. Niektóre mniej, niektóre bardziej, a te najważniejsze – najbardziej. Formacja ludzka, moralna i religijna w tym zgromadzeniu jeszcze kilka lat temu pozwała na to, że niektóre z sióstr mogły podżegać do przemocy, do homoseksualnych gwałtów, lżyły wychowanków słowami, których krępuję się tutaj używać, a jednocześnie, najprawdopodobniej, codziennie przystępowały do komunii. Słowem – ludzkie dno, a że w habitach – tym gorzej dla nich. Bardzo potrzebna byłaby lawina procesów wytoczonych zgromadzeniu boromeuszek o maksymalnie wysokie odszkodowania za doznane krzywdy moralne. Zasądzone odszkodowania powinny doprowadzić zgromadzenie do bankructwa. Dzięki temu same siostry zyskałyby znakomitą okazję do przeżycia wspólnotowego nawrócenia, do odbudowania w swoim zgromadzeniu tego, co najważniejsze – wspólnoty z Bogiem i między sobą. Czy znajdą się adwokaci, którzy podejmą się poprowadzenia tych spraw i pomogą temu zagubionemu zgromadzeniu? Prawdopodobieństwo wygranej – bardzo wysokie! Same siostry, z własnej inicjatywy nie zdobędą się na radykalne zadośćuczynienie wychowankom. One potrzebują pomocy – także i w tym zakresie. Prawnicy – do kodeksów!

Ogromna większość sióstr zakonnych to wspaniałe kobiety. Długo mógłbym opisywać ogrom dobra, które dzieje się dzięki ich ofiarnej posłudze. Zabrzańskie boromeuszki prowadziły jednak dom zły. Bezmiar krzywd fizycznych, wychowawczych i moralnych, jakie wyrządziły swoim wychowankom, domaga się sprawiedliwej kary. Wyrządzone zło – domaga się zadośćuczynienia. A Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie, o ile sama zrozumie, że tego wybaczenia potrzebuje.

Komentarze

  1. Czerwiec 12, 2015

    Dorota Odpowiedz

    Bardzo balam sie siegnac po te kasiazke.
    Po lekaturze Twojego wpisu boje sie jeszcze bardziej.

    Trudno mi uwierzyc w to, ze Ci ktorzy mieli kontakt z tymi dziecmi poza murami ‚domu dziecka’, a wiec nauczyciele,pedagodzy, wreszcie lekarze niczego nie zauwazyli.
    To jest niemozliwe.

    Najbardziej smuci i przeraza wlasnie to: Wszyscy Ci, ktorzy wiedzieli albo podejrzewali ze cos zlego sie dzieje nie zrobili nic.Czy obawiali sie jednej, brzydkiej i zaburzonej osoby? Czy ktos procz samych oprawczyń jeszcze jest za to odpowiedzialny?

  2. Sierpień 27, 2015

    http://flexaplusinfo.pl Odpowiedz

    Dziękuję za wpis. Bardzo przydatny!

  3. Listopad 2, 2015

    formexplode.com.pl Odpowiedz

    Świetna stronka naprawdę komentarz robi wrażenie

  4. Listopad 4, 2015

    forskolin cena Odpowiedz

    Pozdrawiam autora za doskonały komentarz.
    forskolin cena http://forskolina.com.pl/#

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>