Dubia: miłość logiki zamiast logiki miłości.

Od jakiegoś czasu relatywnie głośno jest o liście, jaki czterej kardynałowie (w tym trzej emerytowani) skierowali do papieża Franciszka, zwłaszcza po tym, jak nadali mu formę publiczną. W liście kardynałowie przedstawiają swoje wątpliwości (łac. wątpliwość – dubium, liczba mnoga: dubia) w zakresie rozumienia jednego z ostatnich papieskich tekstów. Z grubsza w liście ekscelencje zarzucają papieżowi odejście od doktryny Kościoła w kwestii dopuszczalności komunii św. dla osób rozwiedzionych, żyjących w powtórnych związkach. Kiedyś droga do komunii św. była dla takich osób definitywnie zamknięta, bez względu na okoliczności. Po ostatnim synodzie papież wydał jednak specjalny dokument, tzw. posynodalną adhortację zatytułowaną „Amoris laetitia”, w której dopuścił w tego typu sytuacjach nowe podejście. Papież napisał m.in., że istnieje możliwość osobistego i duszpasterskiego rozeznania indywidualnych przypadków, które to rozeznanie powinno prowadzić do wniosku, że stopień moralnej odpowiedzialności poszczególnych osób nie jest taki sam w każdym wypadku. W związku z tym – napisał papież (AL 300) konsekwencje czy skutki danej normy niekoniecznie muszą być takie same, nawet gdy chodzi o dyscyplinę sakramentalną, ponieważ po rozeznaniu można uznać, że w danej sytuacji nie ma poważnej winy. Sprawa jest oczywiście o wiele szerzej opisana i bardziej przez papieża zniuansowana, ale zasadnicza przestrzeń kontrowersji dotyczy właśnie otwarcia drogi do komunii eucharystycznej osobom rozwiedzionym, żyjącym w nowych związkach.

Już o tym pisałem, ale wracam do tematu, bo wpadł mi niedawno w ręce artykuł, w którym jeden ze zbuntowanych kardynałów prezentuje meandry swojego myślenia. Wydało mi się to myślenie księdza kardynała na tyle osobliwe, że postanowiłem zwięźle podzielić się z wami wrażeniem z lektury tego tekstu. Wrażenie jest w zasadzie jedno: nie pojmuję, jak można być człowiekiem tak wykształconym jak kard. Carlo Caffarra, bo o nim mowa, i jednocześnie tak mentalnie ograniczonym? Niesmak arogancji po lekturze też zostaje, bo jak inaczej zinterpretować słowa, w których ekscelencja wyznaje, że milczenie papieża (swój list skierowali do niego najpierw prywatnie) uznali za zaproszenie do teologicznej dyskusji? Chodzi o to, że kiedy zyskali pewność, że papież nie zamierza na ich list reagować – upublicznili go. Jeśli zatem napiszę do kolegi e-mail, w którym wyrażę wobec niego jakieś poważne pretensje, a on mi nie odpowie, mam to odebrać jako zaproszenie do udostępnienia tamtego e-maila na Facebooku? Czymże to byłoby, jeśli nie arogancją? Oczywiście, jak na wyższych duchownych przystało, do tej swojej arogancji dorobili zgrabną teologię. Kard. Caffarra wytłumaczył, że oni musieli tę dyskusję podjąć, bo skandal stawał się coraz większy, a gdyby milczeli, można by do nich odnieść słowa Izajasza (56,10) zarzucając, że są jak „nieme psy, niezdolne do szczekania; marzą sennie, wylegują się, lubią drzemać”. Zaiste osobliwe odniesienie… Ale arogancję zostawmy – ludzka rzecz, kwestia wychowania.

To, co uderza w wypowiedziach włoskiego purpurata, to jego fiksacje intelektualne o wyraźnych skłonnościach do logiki formalnej. Kardynał jest zdania, że w ocenie odpowiedzialności moralnej osób rozwiedzionych żyjących w powtórnych związkach, trzeba kierować się logiką. Powiedział tak: „Kiedy słyszę, że to tylko zmiana duszpasterska, a nie doktrynalna, jestem skłonny powiedzieć, że to absurd. Nie jest to także sytuacja «rozwoju doktryny» często przywoływana w sytuacjach dopuszczania rozwodników do komunii. Nie ma mowy o rozwoju tam, gdzie dochodzi do sprzeczności. Jeśli powiem, że S jest P, a potem powiem, że S nie jest P, to drugie zdanie nie rozwija pierwszego, tylko mu zaprzecza. Już Arystoteles słusznie nauczał, że głosząc zasadę ogólną np. «wszystkie cudzołóstwa są złe» i wypowiadając jednocześnie konkretne zdanie szczegółowe, np. «niektóre cudzołóstwa nie są złe», nie czynimy tym samym wyjątku od zasady ogólnej. Wypowiadamy po prostu sprzeczność”.

Ta wypowiedź włoskiego duchownego poddaje w wątpliwość możliwość chrześcijańskiego zrozumienia intencji i nauczania papieża Franciszka. Połączenie chrześcijaństwa z filozofią Arystotelesa przyniosło swego czasu porządek pojęciowy i zapewniło rozwój doktryny. Nie można jednak dopuścić, aby Ewangelia stała się zakładnikiem zasad logiki arystotelesowskiej! Papież to czuje, wielu duchownych i wiernych to czuje, ale ekscelencja ma z tym krępujący kłopot. Ponieważ przepisy mówią to i to, w związku z tym jest tak i tak. Logiczne. Ale swego czasu Ktoś pokazał dobitnie i bardzo efektownie (sprawa do dziś jest głośna), że są sytuacje, w których trzeba wznieś się ponad logikę. Przyprowadzili mianowicie do Niego kobietę przyłapaną na cudzołóstwie (nawiasem mówiąc, zawsze się zastanawiałem, co z facetem, z którym ją przyłapali…?). Przyprowadzili ją i zadali logiczne pytanie: Mojżesz kazał takie kamienować, a Ty co powiesz? „He, he, mamy Go. Niech tylko spróbuje się sprzeciwić prawu!” Panowie przeuczeni w piśmie myśleli w sposób bardzo ograniczony, podobnie myśli dziś kard. Caffarra i trzej jego towarzysze. Zamiast układać oderwane od Ewangelii i od życia ciągi logiczne w stylu „jeśli S jest P i jeśli S nie jest P…” – Papież proponuje w niektórych, szczególnych sytuacjach wznieść się ponad logikę Arystotelesa. Zamiast miłości logiki proponuje logikę miłosiernej miłości. A ile jeszcze było wtedy faryzejskich pytań…? O płacenie podatku, o uzdrawianiu w szabat… Ile jeszcze ich nadal pada z ust czcigodnych duchownych czy nawiedzonych publicystów…?

Umiłowanie logiki jest zrozumiałe. Jeśli ktoś większość życia obcuje z książkami o jednorodnej tematyce, staje się człowiekiem mentalnie, egzystencjalnie  i duchowo zdeformowanym, karłowatym. Purpurowe odzienie robi w Kościele wrażenie. Szkoda, że w tym wypadku – negatywne.

Grafika: Stacja 7.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>