Dyrektor generalny przeprosił

Kamil Durczok – niestety – nie poprowadzi już Faktów. Zarząd TVN doszedł z nim do porozumienia „w sprawie zakończenia współpracy ze skutkiem natychmiastowym”. W ciągu – o ile się nie mylę – kilkunastu dni specjalna komisja przeprowadziła wśród pracowników TVN 37 rozmów, podczas których zidentyfikowała kilka przypadków niepożądanych zachowań, w tym mobbingu i molestowania seksualnego. Osoby poszkodowane otrzymały zadośćuczynienie w wysokości 6-krotności miesięcznych zarobków. Stacja wprowadziła też, ze skutkiem natychmiastowym, dodatkowe działania służące wyeliminowaniu tego typu zachowań w przyszłości. Odejście Kamila Durczoka jest rezultatem pracy tej samej specjalnej komisji – widocznie coś było na rzeczy, nie mnie w to wnikać. Sprawa dobrze ilustruje prosty fakt: niezależnie od pracy, którą aktualnie wykonujemy, jesteśmy przede wszystkim ludźmi i żyjemy wśród innych, równych nam w godności ludzi i – niezależnie od wysokości wypłaty, którą otrzymujemy – nie warto pozwalać sobie wobec innych na więcej niż chcielibyśmy, aby inni pozwalali sobie wobec nas.

Jestem pod dużym wrażeniem standardów działań TVN podjętych w tej sprawie. Można się od nich uczyć tego, jak reagować w podobnych sytuacjach. Diagnoza problemu, wyjaśnienie okoliczności, wdrożenie działań naprawczych, słowo „przepraszam” skierowane do poszkodowanych, nałożenie sankcji na winnych – i to wszystko w ciągu kilkunastu dni. Stacja wysłała czytelny komunikat, po czyjej stoi stronie i nie pozostawiła wątpliwości co do tego, jakimi zasadami chce się kierować. Spółka giełdowa, która chce być atrakcyjnym pracodawcą i zachować pozytywny wizerunek, nie może sobie pozwolić na niedomówienia w kwestii poszanowania ludzkiej godności czy przysługującego każdemu człowiekowi szacunku. Dzięki radykalnemu wyjaśnieniu posądzeń o mobbing i molestowanie, w tej chwili modelem mierzenia się z podobnymi wyzwaniami stała się spółka giełdowa. Jeśli kiedyś powstanie o tych wydarzeniach film, prezes zarządu TVN na pewno nie będzie czarnym charakterem.

Nie przypominam sobie innych, publicznie znanych podejrzeń o podobne czyny, które doczekałyby się podjęcia w podobnym trybie. Zazwyczaj jesteśmy skłonni działać bardzo rozważnie, aby zmniejszyć ryzyko niesprawiedliwego potraktowania sprawców, gdyby okazali się niewinni. Takie tolerancyjne poczucie sprawiedliwości. Działania rozważne oznaczają w tym wypadku to samo, co działania przewlekłe. Można by wykonać je sprawniej ale z jakichś względów wykonuje się je wolniej. Gdyby w sprawie mobbingu i molestowania TVN działał rytmem innych podmiotów zmagających się z podobnymi wyzwaniami, mielibyśmy stan wielomiesięcznego (wieloletniego?) zawieszenia. Gdzieś na końcu pojawiłby się komunikat o konkluzjach wyjątkowo zawiłego postępowania ale zrozumienie, o co w nim chodzi, wymagałoby już solidnego poszperania w wyszukiwarce. W czasie tego zawieszenia opinie na temat sprawy żyłyby swoim życiem, dociekania – w zależności od kalibru sprawy – stworzyłyby alternatywną rzeczywistość, a zwolennicy poszczególnych interpretacji zdążyliby się wielokrotnie pokłócić, pogodzić i przegrupować. W tej sprawie nie zdążyli, bo po kilkunastu dniach zasadniczy jej wątek został wyjaśniony. Przynajmniej na etapie przedprocesowym. Mimo tego, co i jak się dzieje, mam wrażenie, że Kamil Durczok nie żałuje, że pracował w tej konkretnej stacji. Choć będąc w podobnej sytuacji w innej instytucji, zostałby pewnie przeniesiony do wydziału regionalnego, gdzie objąłby jakieś stanowisko mniej eksponowane. Może zniknąłby z pierwszej linii ale raczej nie zostałby zwolniony. Niestety – pracował w TVN.

Na uznanie zasługuje także komunikat wydany przez TVN. Że jest zgrabny – nic dziwnego, trafiło na firmę specjalizującą się w komunikowaniu wiadomości. Chodzi mi w nim o dwie sprawy. Po pierwsze nie jest to tekst kogokolwiek skazujący, utrzymany w tonie oskarżycielskim, nie jest to pełna redaktorskich sztuczek próba zamiatania trudnych spraw pod dywan. Nie jest to także mniej lub bardziej wprost (nomen omen) wyrażona groźba pod adresem jakiejś gazety, która to wszystko rozkręciła, a teraz my (albo Durczok) puścimy ich z torbami. Chyba właśnie tak powinna wyglądać profesjonalna komunikacja w trudnych sprawach – rzetelne fakty z wrażliwością na sytuację poszkodowanych. Po drugie – za kluczowe uważam użycie w tekście słowa „przepraszam”. Chodzi o „przepraszam” bez prawomocnego wyroku, bez bezpośredniej odpowiedzialności przepraszającego za wyrządzone zło, bez jakichś wewnętrznych uregulowań, które wymagają przeprosin w takich sprawach. Prezes TVN – założę się – nie ma w kontrakcie zapisu o składaniu oświadczeń i wypowiadaniu „przepraszam”, kiedy jego podwładni narobią jakiegoś kwasu. „Przepraszam” prezesa padło tak zwyczajnie, bo po prostu tak wypadało. Widać, że prezes zarządu w ramach zarządzania wyznacza także standardy zachowań i daje – tak po ludzku – dobry przykład. Nic nie wskazuje na to, że z powodu wypowiedzianego „przepraszam” wartość spółki spadnie, prezes straci stanowisko, inni członkowie zarządu będą się teraz z niego śmiali, a podwładni przestaną go szanować. Przeprosiny prezesa nie są „poniżające”, po prostu są sytuacje, kiedy każdy zwyczajny człowiek czasem mówi szczerze „przepraszam”.

Dla dociekliwych:
http://www.tvn24.pl/niezalezna-komisja-tvn-podsumowuje-prace,522813,s.html

Komentarze

  1. Marzec 10, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Panie Piotrze. Wlasnie trwa proces sprzedazy stacji a z powodu tej sprawy akcje juz mocno polecialy. A jezeli znaleziono ofiary to moglo to skonczyc sie katastrofalnie.

  2. Marzec 12, 2015

    Gospodarz Odpowiedz

    Jestem subiektywnie przekonany, że gdyby nie zbliżająca się sprzedaż pakietu kontrolnego – stacja postąpiłaby tak samo. Wówczas można by oczywiście powiedzieć, że to dla słupków oglądalności…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>