Dzień świstaka

Że świstak czasem siedzi i zawija w te sreberka, to w zasadzie u nas wiadomo ale że 2 lutego wychodzi z klatki i ogłasza prognozę pogody na 6 tygodni – niekoniecznie. A w jednym miasteczku w USA podobno jest taki właśnie zwyczaj. Gburowaty prezenter pogody (w tej roli Bill Murray) udaje się tam z ekipą, aby nagrać relację z głupkowatego – jego zdaniem – „dnia świstaka”. Ku jego i tylko jego zdziwieniu, przez kilkadziesiąt kolejnych dni i poranków dzieje się to samo, ta sama poranna audycja radiowa budzi go w tym samym hotelu, tych samych ludzi spotyka na ulicy, w restauracji, w przeróżnych sytuacjach: zabawnych, poważnych, dramatycznych… Bohater ma świadomość tej niewytłumaczalnej powtarzalności. Jego reakcje ewoluują od niedowierzania przez sarkazm, bunt, dobroć, apatię, aż po dojrzewanie do miłości. Dopiero miłość zmienia jego zapętloną codzienność w pełne treści i sensu życie.

Od 2006 r. „Dzień świstaka” widnieje na liście tytułów będących dziedzictwem kulturowym Stanów Zjednoczonych. Tym zaszczytnym wyróżnieniem uhonorowany został przez Amerykańską Bibliotekę Kongresu. Poważna sprawa, bo i film – wbrew rozpraszającym zabiegom scenariuszowym i brawurowym aktorstwie – jest poważny. Dotyczy znanego niektórym, śmiertelnie poważnego problemu, jakim jest poszukiwanie sensu życia. Chodzi o stan świadomości, w którym dni upływają jednorodnie bezcelowo i permanentnie brakuje perspektyw, celu, sensu – wtedy właśnie dzieje się „dzień świstaka”. Zanim osobnik uwikłany w egzystencjalny bezsens nauczy się nadawać swoim poczynaniom cel, czeka go spora dawka frustracji. Bierze się ona także stąd, że spotykani na co dzień – ci sami – ludzie, kompletnie nie zdają sobie sprawy z bezsensu, w jakim sami tkwią. On, oświecony egocentryk, tę świadomość posiada. Jest ona najpierw poważnym obciążeniem, dopiero później może stać się zadaniem, choć z wieloma niewiadomymi.

Film błyskotliwie pokazuje zmagania nad poszukiwaniem sensu życia. Zmagania rozgrywają się w wieku już dorosłym, kiedy bohater może miarodajnie ocenić poziom realizacji młodzieńczych wyobrażeń o życiu i kiedy z całą mocą dociera do niego, że coś poszło nie tak. Chce jednak coś jeszcze zmienić i zaczyna próbować. Zanim jednak zrozumie, że tylko miłość nadaje życiu sens, upłynie sporo czasu. Z dwóch powodów nie będzie to jednak czas stracony. Po pierwsze bohater wie, że jest uwikłany w beznadziejną egzystencję, a to już coś, po drugie – na drodze dojrzewania czyni niejakie postępy. Nie są to kroki milowe, nie zawsze bywa też konsekwentny ale niewątpliwie z czasem zaczyna zmierzać do celu, nawet jeśli początkowo nie zdaje sobie z tego sprawy. Najpoważniejszym przesłaniem filmu wydaje się optymistyczna zachęta do indywidualnego wyrwania się z „pętli czasu” – gdyby ktoś uświadomił sobie, że w niej tkwi.

Komentarze

  1. Luty 2, 2015

    Dorota Odpowiedz

    Bardzo lubie ten film:) Poczucie humoru bohatera jest mi bardzo bliskie:).Fajnie, ze o tym napisałeś.Muszę znów go sobie obejrzeć.
    Nie bylabym jednak soba gdybym czegos nie dopowiedziala;););) czy raczej dopisala.Kiedys, jeszcze gdy odbywalam praktyki na studiach, mialam szansę poznac ludzi w przeróżnych zyciowych sytuacjach.Ludzi, ktorzy nierzadko wiele by dali aby każdy Ich dzien byl ‚ Dniem Swistaka’.I choc moze to dziwic, wytlumaczenie jest proste : Przewidywalność daje poczucie bezpieczenstwa.Nie zawsze i nie dla wszystkich jest nudna.Czasami i dla niektórych jest bezpiecznym schematem, w którym czuja sie pewnie, dobrze i do, ktorego wrecz dążą. Warunek jest tylko jeden : Ty okreslasz, który z Twoich dni bedzie Twoim ” Dniem Swistaka”.

  2. Luty 3, 2015

    Gospodarz Odpowiedz

    Że też na tym blogu nie ma ikonki „lubię to” – trzeba to poprawić ;) Przewidywalność jako mechanizm dający poczucie bezpieczeństwa faktycznie istnieje, może nawet być jakimś punktem docelowym rozwoju osobowości i relacji, bo ostatecznie miłość to przecież dojrzałe akty woli a nie ciągłe motyle w brzuchu. Może więc jest tak, że ci wszyscy pozornie nieświadomi mają już to, do czego Murray usilnie dąży…?

  3. Luty 3, 2015

    Dorota Odpowiedz

    Lubię to ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>