Edukacja – przegląd tygodnia

Śledzenie branżowej publicystyki jest dla mnie rozpaczliwą próbą utrzymania kontaktu z tym ważnym obszarem dawnej, a może jeszcze i przyszłej aktywności zawodowej. W minionych dniach wpadło mi w oko kilka ciekawych tekstów na temat edukacji. Są to spojrzenia mocno fragmentaryczne, raczej pobieżne, choć same w sobie ciekawe. Przeglądając pod tym kątem gazety czuję się jak marzyciel przymierzający się do eksploracji morskich głębin, który jednakże na razie brodzi po kostki w jeziorze. Czasem posuwam się dalej (wchodzę po kolana) ale na więcej nie wystarcza czasu. Bardzo chciałbym znów w tym akwenie zanurkować!

25 lutego Na portalu Dziennik.pl Anna Wittenberg napisała o wycofaniu się resortu edukacji z badań monitorujących przeobrażenia systemu egzaminów zewnętrznych. W istocie chodzi o to, że kończą się pieniądze unijne przeznaczone na realizację tzw. projektów systemowych, w ramach których finansowane były te badania w poprzednich latach. Resort zapewnia, że znajdzie inne źródła finansowania tych badań ale pani redaktor przezornie w te zapewnienia nie wierzy i zawczasu krytykuje hipotetyczny wariant negatywny rozwoju wydarzeń. Badania odbędą się jeszcze raz, ponieważ realizujący je na zlecenie ministerstwa Instytut Badań Edukacyjnych, zaoszczędził pieniądze w poprzednich edycjach badań. Badania te są niezbędne, żebyśmy wiedzieli w którą stronę zmierzają korekty w systemach egzaminowania i oceniania egzaminów.

27 lutego Portal „Edukacja Internet Dialog” opublikował tekst Tomasza Małkowskiego poświęcony fińskiemu systemowi edukacji. Jeden sensacyjny wątek przykuł moją uwagę. Wprowadzone tam reformy – jak wiadomo – skutkują obecnie (od 2001 r.) najwyższymi miejscami zajmowanymi przez Finów w międzynarodowych badaniach efektywności edukacyjnej. Okazuje się, że te reformy, które przyniosły tak konstruktywny rezultat, wprowadzono w sposób przemyślany i kompleksowy, zachowując żelazną determinację i konsekwencję – 25 lat wcześniej. To, co teraz tak zachwyca wymyślono i wdrożono ćwierć wieku wcześniej. Inaczej rzecz biorąc: aby ocenić reformę systemu edukacji, trzeba stabilności i czasu. Finowie dali radę. Czy jest szansa, że i u nas się powiedzie?

27 lutego Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało na swojej stronie ogólnopolską wyszukiwarkę szkół zawodowych. To dobre, użyteczne narzędzie, przyjazne w obsłudze i atrakcyjne w odbiorze, wzbogacone o raporty wizytatorów. Wyszukiwarka się sprawdzi pod warunkiem, że będzie aktualna, zwłaszcza w okresach, kiedy gimnazjaliści będą podejmowali decyzje dotyczące ich przyszłości edukacyjno – zawodowej. Myślę, że tego typu wyszukiwarki powinny mieć charakter przede wszystkim bardziej lokalny, regionalny. Gimnazjalista z Zabrza rzadko będzie poszukiwał szkoły zawodowej na Podlasiu. Choć w dzisiejszych czasach – kto wie…?

28 lutego Weekendowa gazeta.pl zamieściła inspirujący artykuł Aleksandry Boćkowskiej zatytułowany „Dyrektor gimnazjum: nie mam złudzeń, że zabiorę uczniom smartfony”. Tekst prezentuje sylwetkę młodego, nowoczesnego dyrektora jednego z łódzkich gimnazjów. Dowiadujemy się, że pan dyrektor jest za ograniczeniem biurokracji, nie jest niewolnikiem konwenansów, nie wystartował w konkursie na stanowisko dyrektora wcześniej, bo chciał dokończyć cykl edukacyjny z klasą, której był wychowawcą, obserwuje uczniów na Facebooku, jest dobrym organizatorem, umie pozyskiwać sojuszników do realizowania swoich pomysłów. Minister edukacji skomentowała ten artykuł słowami „podoba mi się ten pan!”. Mnie też się podoba – jest zwyczajny i niezmanierowany. Niestety, bardzo widać, choćby w podejściu do szkolnej dokumentacji, że jeszcze nie przeszedł kuratoryjnej ewaluacji. Ale jeśli po pierwszej kadencji uzna, że może być w swoich poglądach konsekwentny – osiągnie sukces. Takich dyrektorów jest więcej, powiedziałbym nawet – coraz więcej. Dawny styl bizantyjsko – prokuratorski zarządzania szkołami nie jest już dziś możliwy do utrzymania.

1 marca Tygodnik Powszechny wydrukował krótki i dość pobieżny tekst Marka Szpanowskiego, zatytułowany „Szkoła w proszku”. Jest to szybki pasaż po różnych aspektach znaczenia zwrotu „dobra szkoła”. Konkluzja jest taka, że w przestrzeni medialnej szkoły są pozycjonowane głównie przez miejsca w prymitywnych rankingach, które uwzględniają głównie efekt końcowego egzaminu, a nie to, co zrobiono z uczniem w latach pobytu w danej szkole. W tym kontekście „dobry dyrektor” to taki – pisze autor – który „pozbędzie się uczniów sprawiających kłopot, oczyści szkołę z nietypowych przypadków, spacyfikuje wymagających rodziców. Tego rankingi nie mierzą – interesuje je tylko cyferka na mecie”. Jest w tym trochę prawdy, pisałem o tym szerzej w tekście „Szkoły, które nauczają z myślą o przyszłości”. Autor formułuje też konstruktywne konkluzje ale poza zachętą do propagowania wskaźnika EWD, nie są to wnioski zbyt konkretne.

O edukacji pisze się oczywiście o wiele więcej, a jeszcze więcej każdego dnia dzieje się w szkołach!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>