Egocentryzm strukturalny czyli my wobec uchodźców

Warto je podkreślać, warto je promować ale przede wszystkim warto o nie walczyć, bo chrześcijańskie fundamenty kultury europejskiej mają się kiepsko. Przynajmniej na Górnym Śląsku. Wśród 167 miast i gmin województwa śląskiego – aż 8 (słownie: osiem) zadeklarowało gotowość udzielenia pomocy uchodźcom: Chorzów, Czerwionka – Leszczyny, Gierałtowice, Jastrzębie – Zdrój, Lyski, Mikołów, Racibórz oraz Dąbrowa Górnicza. Jednoznacznej odpowiedzi nie udzieliły Zabrze, Tychy i niewielkie Ujsoły. Reszta była przeciw. Uzasadnienia odmowy były podobne: po pierwsze nie wiadomo ile środków z budżetu centralnego zostanie przeznaczonych na wsparcie uchodźców, a po drugie – nie możemy wspierać uchodźców z zewnątrz, kiedy naszym mieszkańcom brakuje mieszkań i pracy.

Wiadomość pochodzi z Dziennika Zachodniego, sprzed kilku dni. Z zażenowaniem przeczytałem tam, jak włodarze śląskich miast jeden po drugim wymawiają się od pomagania uchodźcom. Brak wyobraźni? Nie tylko. Przede wszystkim porażający obraz stanu świadomości wielu z nas. Ci wójtowie, burmistrzowie i prezydenci nie żyją przecież w oderwaniu od swoich wyborców – oni tylko werbalizują poglądy większości. Czy zatem naprawdę nieprzyjęcie jednej, dwóch lub trzech rodzin imigrantów spowoduje w danej gminie przyspieszenie rozwiązywania problemów mieszkaniowych i zatrudnieniowych? Wątpliwe. Czy przygotowanie jednego, dwóch lub trzech mieszkań na terenie danej gminy naprawdę przekracza możliwości organizacyjne i finansowe lokalnej społeczności? Są organizacje pozarządowe, są organizacje kościelne, są parafie, są ludzie dobrej woli, jest budżet gminy – naprawdę się nie da? A próbował ktoś?

Przyjęcie uchodźców to oczywiście nie tylko mieszkanie, sprawa jest znacznie bardziej złożona. Tym niemniej trudno mi oprzeć się wrażeniu, że wyhodowaliśmy sobie strukturalny egocentryzm i wygląda na to, że dobrze nam z nim. Wolimy wierzyć, że ci obcy to terroryści i roznoszą choroby – same problemy, po co ściągać je sobie na głowę? Mało nam własnych? A jak oszukują ci rzekomi uchodźcy? Oni nie uciekają przed żadnymi wojnami tylko ciągną do lepszego życia – nieroby, na nasze zasiłki lecą! A iluż wśród nich jest młodych mężczyzn? Praktycznie sami młodzi faceci. Czemu więc uciekają? Powinni zostać i walczyć w obronie ojczyzny!

Z takim podejściem trudno polemizować. Tym bardziej, że nie da się tej obecnej fali uchodźców prosto porównać z jakąkolwiek emigracją znaną nam z własnych krajowych czy europejskich doświadczeń. Jakieś analogie można dostrzegać w masowych wyjazdach („ucieczkach”) na zachód w minionych dekadach, we współczesnej emigracji ekonomicznej ale to, co dzieje się teraz, to jednak coś zupełnie innego. Świat podzielił się na bogatych i biednych i ci drudzy po prostu nie chcą żyć w biedzie. Szczególnie, że do rządzenia biednymi społecznościami biorą się coraz częściej bandyci. Zamykanie się naszych społeczności przed uchodźcami to zbiorowy egocentryzm, egocentryzm strukturalny.

Jeśli chrześcijaństwo ma odgrywać jakąś rolę w dziejach świata, to powinno przede wszystkim pielęgnować zdolność chrześcijan do tzw. miłości bliźniego (istnieje taka idea). Jeśli tej postawy, tego aktu woli zbraknie – skończymy w jakiejś irracjonalnej enklawie sytych, zadowolonych z siebie i obojętnych, podczas gdy na naszych granicach będą rozgrywać się dantejskie sceny. Nie chciałbym, aby moja społeczność lokalna, narodowa czy międzynarodowa szukała pomysłów i uzasadnień na to, jak i dlaczego chronić się przed uchodźcami. Jeśli przyznajemy się do chrześcijańskich korzeni – powinniśmy im wspólnie pomagać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>