Episkopat rządzi

Jedną z najdonioślejszych wypowiedzi, jaką sformułowali ostatnio polscy biskupi jest niewątpliwie Apel Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w związku z rozpoczęciem prac nad projektem ustawy o medycznym wspomaganiu prokreacji (in vitro). Dokument jest przystępnie zredagowany, wyraźnie obecny jest w nim styl duszpasterski, zwłaszcza zapewnienie o objęciu wsparciem modlitewnym parlamentarzystów podejmujących nowy, ważny temat. Prezydium Episkopatu zaprasza do refleksji, przedstawia propozycje, prosi o rozważenie przedstawionych argumentów. W zestawieniu z innym oświadczeniem tego samego gremium z 4 lutego 2015 (dot. m.in. konwencji antyprzemocowej) – w tekście dotyczącym in vitro mamy prawdziwy przełom stylistyczny. Przynajmniej z początku.

Potem przekaz się różnicuje. Redaktor apelu okazał się bezradny wobec próby stylistycznego ujednolicenia tekstu – i skapitulował. Powstał więc zlepek kilku perspektyw: wspomnianej – duszpasterskiej ale także bioetycznej, teologiczno – moralnej i prawnej. Poruszone kwestie można by śmiało potraktować oddzielnie i szczegółowo opracować w formie listu, instrukcji, może też tekstu o charakterze popularno – naukowym, może też prezentacji multimedialnej, takiej dla ludzi, ale domyślam się, że temat został uznany za tak niecierpiący zwłoki, że trzeba było wystosować pilny apel.

Biskupi, mimo że tym razem piszą ładniej, piszą też bardzo rozwlekle, i w tym zakresie są – zdaje się –niereformowalni, a szkoda. No ale jak się chce powiedzieć wszystko na raz, to kończy się to mniej więcej tak, jak w tym apelu. Zwięźle i w uproszczeniu: in vitro z punktu widzenia teologii moralnej jest nie do przyjęcia z dwóch zasadniczych powodów. Pierwszym i najważniejszym jest godność życia ludzkiego, a więc jego szczególna wartość, która oznacza m.in. prawo człowieka do naturalnego poczęcia. Poczęcie dzięki nowoczesnym metodom, dzięki inżynierii biomedycznej, poczęcie za wszelką cenę uznajemy za skuteczne ale jednocześnie za nielicujące z godnością człowieka. Uznajemy, że ze względu na naszą ludzką godność właściwe dla każdej istoty ludzkiej jest naturalne poczęcie, a nie skuteczna produkcja. Drugi powód odrzucenia in vitro, który wszakże może zostać z czasem technicznie przezwyciężony (być może już można go w niektórych procedurach unikać), to losy nadliczbowych zarodków. Póki co, zazwyczaj nie unika się ich wytwarzania, a kiedy już powstaną – tworzą sytuację, z której nie ma dobrego wyjścia. Często giną, bo są niepotrzebne, dokonuje się też wśród nich dramatycznej selekcji: słabiej się rozwijające lub obarczone ryzykiem chorób genetycznych, są niszczone.

Tych dwóch argumentów nie można zepchnąć w niebyt – to są poważne kwestie, które dla ludzi wyznających określone zasady, w tym zasady wiary, nie mogą stanowić przedmiotu rozważań. Dyskutować możemy o optymalnym terminie pierwszej komunii św., o formach realizacji wizyty duszpasterskiej, a nawet o komunii dla żyjących w powtórnych związkach, o wielu innych sprawach jeszcze możemy i powinniśmy w Kościele asertywnie dyskutować. Specyfiką wewnątrzkościelnej dyskusji (nie mylić z polemiką z osobami spoza Kościoła) jest istnienie granic dyskusji. Jedna z takich granic – granica tematów dyskutowalnych – przebiega tam, gdzie znajduje się granica życia człowieka. Jeśli w temacie in vitro lub tematach pokrewnych ktoś kwestionuje moment poczęcia, jako taką właśnie granicę, to znaczy, że nie uznaje w tym temacie żadnych obiektywnych moralnych granic. W związku z tym opiera swoje poglądy i postępowanie na subiektywnych, sytuacyjnych zasadach etycznych. Żeby było jasne: nikt nikomu nie zabrania takiego światopoglądu ale też nikt nie może takiego podejścia oczekiwać od biskupów. W odniesieniu do zasad, których hierarchowie bronią, pełna racja jest więc po ich stronie.

Zamiast jednak skupić się na pozytywnym wykładzie wartościowych teologiczno – moralnych poglądów Kościoła, biskupi mało roztropnie uciekają się do gróźb zabarwionych szantażem. Niepotrzebnie wprowadza się w apelu wątek pozostawania w pełnej łączności ze wspólnotą Kościoła i w dyspozycji do przyjmowania komunii św. W tych sprawach nie jest bowiem rozstrzygający medialny apel księży biskupów. Ten niefortunny wątek zaciemnia obraz ciekawie zapowiadającego się komunikatu, wprowadza w błędne mniemanie co do ekskomuniki, choć w tym wypadku jednoznaczne przesłanki do ekskomuniki zdecydowanie nie występują. Występowałyby niewątpliwie, gdyby debata dotyczyła ustawy zmuszającej do in vitro ale to nie ten kierunek.

Nie za dobrze to wygląda z zewnątrz. Biskupi, wobec nieskutecznej formacji religijnej, katechetycznej, homiletycznej, medialnej, publicystycznej itp. w sprawie in vitro, prowadzonej przez ludzi Kościoła na różnych odcinkach, także przez czcigodne ekscelencje (choć katechizującego biskupa – ze świecą szukać), usiłują teraz przepchnąć sprawę rękami parlamentarzystów, szantażując ich utratą „pełnej łączności z Kościołem”. Trudno o grubszy nietakt.

Ustanowienie prawa regulującego procedury in vitro, także w wersji proponowanej przez rząd, nie odbiera Kościołowi prawa wydawania oświadczeń ale przede wszystkim nie odbiera prawa do katechizacji i pozytywnego promowania słusznej nauki w sprawie in vitro. Projekt ustawy do in vitro nie przymusza, stwarza jedynie możliwość wyboru, tylko dotąd sięga. Od tego miejsca zaczyna się przestrzeń duszpasterskiego oddziaływania Kościoła. Biskupi nie mogą wymuszać szantażem państwowych rozwiązań prawnych. Gdyby poczynania Prezydium Episkopatu osadzić w realiach Edenu, wyobrażam sobie, że TO drzewo zostałoby przez nich otoczone zasiekami i byłoby dla ludzi niedostępne. Takie nieroztropne wymuszanie ma jeszcze inny fatalny skutek: jeśli ustawa zostanie uchwalona trzeba będzie pójść za ciosem. Już widzę tych proboszczów pomijających przy komunii św. posłów, którzy głosowali za ustawą o in vitro, tych biskupów nakładających ekskomuniki na tych samych posłów z poszczególnych diecezji. Ale to wszystko będzie przejściowe – kiedy tylko prezydent i premier pojawią się na Miodowej 17 we włosienicy, boso, z pochwą u szyi – wszystko zostanie wybaczone. Tak będzie?

Błędem jest piętnujący, ogólnikowy wtręt o negatywnych skutkach zdrowotnych, jakie powoduje u matki i u dziecka ten rodzaj poczęcia. Brzmi to bardzo niezręcznie – mniej więcej tak, że gdyby na salę obrad Prezydium Episkopatu weszła grupa dzieci urodzona tą metodą, to ekscelencje spojrzałyby w ich stronę z zażenowaniem i kazały im odstąpić. Ciekawy jestem tych przypadłości medycznych. Fakt, iż sam o nich nie słyszałem, nie oznacza, że nie istnieją, jednak takie puste napomknięcie, bez uszczegółowienia, bardzo źle wygląda, zwłaszcza w oczach osób urodzonych dzięki in vitro. lepiej byłoby z tych słów zrezygnować.

Naukę Kościoła można prezentować na różne sposoby. Nie jest moim celem pouczanie kogokolwiek – to tylko subiektywna refleksja. Wiem jednak z doświadczenia, że gdybym kiedyś uczył stosując minimalistyczne formy pracy („nauczycie się tego albo będą jedynki”), niczego bym nie wskórał, odepchnął bym tylko uczniów od Kościoła. Poglądy na temat in vitro biskupi mogliby przekazać jako ważny i atrakcyjny głos w dyskusji, na wskroś humanistyczny, równościowy, uwzględniający odkrycia nowoczesnej medycyny. Zamiast jednak przygotować i zorganizować nowoczesną konferencję prasową, przejmując inicjatywę w przestrzeni medialnej, biskupi zdecydowali się na staromodny apel. Na pewno można było rozegrać to lepiej.

Komentarze

  1. Kwiecień 11, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Chcialbym jednak skomentowac ten tekst. Gdy rozmawialismy o konwencji wspomnial pan, ze chociaz dokument zawiera kilka bledow to jednak powinnismy skupic sie na nowosciach, ktore przyniesie, tj. wprowadzi pojecie przemocy ekonomicznej czy urozmaici statystyki. Dokument episkopatu chociaz momentami zawiera jakies tam bledy to jednak wskazuje pewne luki w projekcie rzadowym, luki ktore moga oznaczac powazne konsekwencje w przyszlosci! Dlaczego nie wspomnial pan o nich? Dlaczego tym razem nie mozemy machnac reka na stylistyke i zachwycac sie dokladna analiza projektu, zachwycac sie ze nasi biskupi chca aktywnie uczestniczyc w tworzeniu tego prawa?

    Napisal pan: „Specyfiką wewnątrzkościelnej dyskusji (nie mylić z polemiką z osobami spoza Kościoła) jest istnienie granic dyskusji. Jedna z takich granic – granica tematów dyskutowalnych – przebiega tam, gdzie znajduje się granica życia człowieka. Jeśli w temacie in vitro lub tematach pokrewnych ktoś kwestionuje moment poczęcia, jako taką właśnie granicę, to znaczy, że nie uznaje w tym temacie żadnych obiektywnych moralnych granic.”

    Przy okazji dyskusji o tabletce po stosunku TP stwierdzil, ze czlowiek staje sie czlowiekiem nie od poczecia ale zagniezdzenia sie komorki jajowej. Prosze o komentarz.

    I jeszcze kwestia niby grozby ekskomuniki. Nie jest ona wyrazona wprost. Jednak Prosze zauwazyc 2 rzeczy:
    1) jak glosowaly partie w sprawie projektu rzadowego? 2 poslow PSL wstrzymalo sie od glosu. Caly pis przeciw, cale po, psl i sld za! Zadnych moralnych rozterek, dylematow.. Partia daje szanse pracy i zarobku ale w zamian trzeba byc lojalnym.
    2) minister zdrowia prezentujac ten projekt mowi: „na calym swiecie in vitro sie nagradza. I nas Jaroslaw Kaczynski chce go zakazac”. Szok. Minister zwyklym krzykaczem sejmikowym?

    Uwazam, ze w tej sytuacji KEP powinna jasno powiedziec, ze kazdy kto bedzie uczestniczyl w tworzeniu tego „prawa” musi sie liczyc z Ekskomunika! Bo dla nich to jest zwykle glosowanie wg „dyscypliny partyjnej” i element kampanii wyborczej. Niech wreszcie dotrze do nich jak istotne rzeczy moga z tego wynikac.

    Wtret o proboszczu, ktory pominie kogos przy komunii jest doprawdy osobliwy. Rozumiem, ze gdzies cos takiego sie wydarzylo?

  2. Kwiecień 12, 2015

    Gospodarz Odpowiedz

    W apelu Prezydium Episkopatu jest dużo dobrych inspiracji – załączyłem tekst, więc każdy bez trudu je dostrzeże. Problemem jest sugestia utraty przez parlamentarzystów pełnej łączności z Kościołem – ten wątek w przestrzeni medialnej zagłuszył wszystko, co w tym apelu dobre i konstruktywne. Mimo szczerych chęci – nie dało się na to machnąć ręką. Zgadzam się, że tych 8 konkretnych uwag biskupów do projektu ustawy, zamieszczonych w apelu, to jest konkretny głos Kościoła w procesie tworzenia ostatecznego kształtu prawa na temat in vitro. Zobaczymy które z tych punktów znajdą w sejmie sojuszników.

    Nie czuję się upoważniony do wyjaśniania tekstów TP, tym bardziej że o ile pamiętam, to w tamtej wymianie zdań pan orzekł arbitralnie, co TP stwierdził, a w trakcie dyskusji okazało się, że nie przeczytał pan artykułu o którym rozmawialiśmy. Wymowa artykułu na pewno nie jest taka, jak pan sugeruje – tam są zaprezentowane różne stanowiska i jest zostawiona przestrzeń dla osobistej refleksji. Taki styl ma to czasopismo: zamiast straszyć wyklęciem – zaprasza do refleksji.

    Ciekawi mnie wątek ekskomuniki, bo kiedyś ujawnił pan swoją szerszą wiedzę w tym temacie. Proszę mi wyjaśnić jak należy rozumieć sugestię utraty łączności z Kościołem przez parlamentarzystów, którzy zagłosują za dopuszczalnością in vitro. Proszę uwzględnić, że projekt PIS-u, który podobno przewidywał początkowo więzienie dla lekarzy dokonujących in vitro, a po autopoprawkach – już tylko utratę prawa do wykonywania zawodu i to tylko w zakresie procedury in vitro, ten projekt został przez Sejm odrzucony. Moim zdaniem oznacza to możliwość poszukiwania mniejszego zła. Skoro uchwalenie prawa całkowicie zakazującego in vitro nie powiodło się, należy uchwalić najlepsze jak to możliwe. Gdzie tu jest miejsce na ekskomunikę i dla kogo? Osobiście takiej możliwości nie widzę.

    W swojej wieloletniej dawno już zamkniętej ale wieloletniej karierze ministranckiej spotkałem się ze zjawiskiem pominięcie kogoś podczas komunii kilkakrotnie, więc owszem – coś takiego czasem się dzieje.

  3. Kwiecień 12, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Przeczytalem tamten tekst w wersji elektronicznej i papierowej i napisano wyraznie, ze tabletka po stosunku nie ma dzialania aborcyjnego poniewaz mozna uznac, ze czlowiek jest czlowiekiem nie od poczecia ale zagniezdzenia. Pana wypowiedz juz ocenia takie myslowe fikolki, chodzilo tylko o to, zeby to powtorzyc. Nie rozumiem tej sytuacji. Nie wyklucza ale zaprasza do dyskusji.. Klamstwem? Latwosc z jaka krytykuje sie chocby episkopat w sytuacji, w ktorej krytyczne spojrzenie na ta „zapraszajaca do dyskusji” (!!!) gazete jest niemozliwe.

    I jeszcze dlaczego jest pan upowazniony tylko do komentowania wypowiedzi episkopatu? Niedorzeczne. Juz pan skrytykowal takie podejscie!

    Nie maja pelnej lacznosci jak kazdy w stanie grzechu ciezkiego. Prosta rzecz. Naprawde nie widzi pan absurdalnosci tej sytuacji? Projekty opozycji lezaly miesiacami. Zajeto sie ta sprawa wlasnie teraz przed wyborami. Minister prezentujacy projekt mowi, ze „na calym swiecie nagradza sie tworcow in vitro a u nas Jaroslaw Kaczynski chce tego zakazac” oraz, ze ten projekt bedzie klopotliy dla kandydata pis na presydenta. Tu nie chodzi o zadne kreowanie prawa czy szukanie kompromisu. Chyba, ze moze pan wskazac kto z kim poszukuje takiego kompromisu? Ci ludzie zyja w przekonaniu, ze partia im kazala wiec oni zadnej „winy” nie ponosza. Czas aby kazdy czul odpowiedzialnosc za swoje dzialania.

    A dokument episkopatu i tak bylby przedstawiony w zlym swietle. Za cokolwiek.

  4. Kwiecień 13, 2015

    Gospodarz Odpowiedz

    Biskupi niedwuznacznie zasugerowali ekskomunikę posłom głosującym za projektem rządowym ustawy w sprawie in vitro. Pamiętam, że na początku lat ’90, kiedy dyskutowana, a następnie uchwalona została ustawa antyaborcyjna (podobna problematyka), pojedyncze głosy biskupów brzmiały podobnie ale był rozsądny kard. Glemp, który wyjaśnił, że jak się nie da uchwalić prawa w pełni zgodnego z nauką Kościoła, to można uchwalić najlepsze, jakie w danym momencie jest możliwe. Prawo dot. in vitro na narzuca obowiązku poddawania się tej metodzie, tworzy jedynie ramy prawne dla tej procedury – obecnie jest to obszar poza wszelkimi regulacjami. Gdzie tu jest miejsce na grzech ciężki posłów? – gdyby mógł pan pomóc mi to lepiej zrozumieć, będę wdzięczny. W pytaniu chodzi mi wyłącznie o uzasadnienie ekskomuniki dla polskich posłów głosujących za ustawą w naszym konkretnym kontekście. W przeciwieństwie do pana nie uważam, że to jest „prosta rzecz”, wręcz przeciwnie – myślę że sugerując ekskomunikę ktoś chlapnął głupotę i spalił temat.

    Po zapoznaniu się z artykułem w TP widać wyraźnie, że nie jest on poświęcony orzeczeniu o zagnieżdżeniu, jako momencie początku życia człowieka. Wypowiada się w nim kilka osób, w tym lekarka z Krosna, która mówi „… te fakty skłaniają wielu do przesuwania początku życia na moment zagnieżdżenia”. To wypowiedź lekarki z Krosna a nie stanowisko redakcji TP, z resztą zaraz po niej głos zabiera prof. Zoll, który polemizuje z jej opinią, mówiąc „Gdyby prawo poszło tym tropem, zupełnie bez ochrony pozostałyby zarodki produkowane w procedurze in vitro…” Więc zarzucanie temu publicystycznemu tekstowi „kłamstwa” jest grubym nieporozumieniem o ile nie niezrozumieniem (moje przekonanie w sprawie nieprzeczytania przez pana tego tekstu wtedy, kiedy pierwszy raz o nim pisaliśmy, jest niezmiennie aktualne – proszę odszukać tę rozmowę, tam wyraźnie widać moment, w którym przyznaje pan, że nie zna treści artykułu). W tekście uczciwie dotyka się problemu poczęcia – w tym momencie rozpoczyna się bowiem człowiek; problem w tym, że w momencie poczęcia nie wiadomo jeszcze, czy będzie to jeden człowiek, czy więcej. Moim zdaniem ta wątpliwość nie uzasadnia przesunięcia granicy początku życia na moment zagnieżdżenia, kiedy wiadomo już czy będą np. bliźniaki czy nie. Ale niektórzy potrzebują to szerzej przemyśleć i przedyskutować, więc uważam że to dobrze, że TP daje im tę szansę. Dla dociekliwych – link do artykułu: https://www.tygodnikpowszechny.pl/tabletka-z-opoznionym-zaplonem-26101.

    Napisałem, że nie czuję się upoważniony do wyjaśniania tekstów TP, komentuję chętnie różne sprawy, czego nie ukrywam pisząc bloga.

    Liczę na pogłębienie tematu utraty łączności z Kościołem przez posłów.

  5. Kwiecień 13, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Oczywiście tamten artykuł nie dotyczył kwestii początków zycia ale uzasadnienia zasadności legalizacji tabletki po stosunku nawet dla dzieci. Zdaje sie, ze nikt tego nie zasugerował. Oczywiście nie jest to stanowisko redakcji, oni tylko to zacytowali bez komentarza. Wytłumaczę teraz dlaczego użyłem słowa „kłamstwo”. W wersji elektronicznej (do ktorej link sam pan wkleił) możemy przeczytać komentarz czytelniczki, która studiuje medycynę. Pani Daria Henschke zauważa, że do podziału komórki może dojść także po zagnieżdżeniu! I zastanawiam się kto skłamał? Pani doktor z Krosna „zapomniała” o tym fakcie? Pan dziennikarz nie sprawdził tego faktu? Może chodziło tylko o ukazanie, że tabletka po stosunku to jednak nie tabletka wczesnoporonna?

    Proszę zauważyc, że prosiłem tylko o pana komentarz do tego argumentu. Nie chodzi mi o akt zwątpienia w całkowitą prawdomówność gazety… Podobno pismo zachęca Was do otwartości! Wiem, że tamten artykuł nie dotyczył w pierwszym rzędzie ustaleniu momentu, w którym człowiek staje się człowiekiem. Wiem, że zacytowano także inne opinie. Co pan sądzi o tym jednym, konkretnym argumencie.

    Co do in vitro. Ciekawe, że episkopat napisał swój dokument 31 marca a pana komentarz opublikowano 2 kwietnia, zaraz po wpisie na stronie Tygodnika!

    Oczywiście poseł katolik powinien dążyć do rozwiązań zgodny z nauczaniem Kościoła a gdy okaże się to niemożliwe zdecydować się na kompromis. Zatem posłowie powinni zgłosić projekt ustawy, zagłosować za jego krzyjeciem a gdy projekt przepadnie oszacować ilu glosów brakuje i szukać dalszego poparcia. W tym przypadku było inaczej. Projekty opozycji były przetrzymywane i poddano je pod głosowanie razem z projektem rządowym. Za przyjęciem projektu PIS głosowało 169 posłów. 146 posłów PIS, 12 Solidarnej Polski i 11 z innych partii. Wszyscy katolicy zagłosowali za? Projekt rządowy głosowano chwilę później, nie było zatem czasu na negocjacje kompromisu. Za projektem PO głosowali wszyscy z PO, PSL, SLD, TR a przeciw byli wszyscy z PiS i SP. dwóch posłów wstrzymało się od głosu.
    nej
    Skąd taka godność i dlaczego przetrzymywano projekty opozycji? Odpowiedział minister zdrowia prezentując projekt ustawy. „Na całym świecie nagradza się twórców in vitro, u nas Jarosław Kaczyński chce tego zakazać”. Wybory! z tej jakże ważnej sprawy robi się element kampanii wyborczej! PO ma już swój beton, który wierzy że to jedyna alternatywa dla PiS, łowi wyborców o lewicowym światopoglądzie. SLd musi być za przyjęciem projektu by udowodnić swoją „lewicowość” i uniknąć oskarżeń o sojusz z PiS. Stąd ta niezwykła jednomyślność posłów.

    W sprawie konwencji wyliczał pan wszystkie jej zalety. W pewnym momencie pomyślałem nawet: co tam, że uchwali się konwncje z pogwałceniem naszych konstytucyjnych reguł tworzenia prawa. Dzięki niej będziemy prowadzili dodatkowe statystyki!”

    Tym razem z taką dokładnością wylicza pan rzekome słabości dokumentu. Wspomniano o wielu kwestiach! Dzięki temu widać lepiej jak istotna jest to sprawa? nie to błąd. Ach ta stylistyka.. Mądre propoycje episkopatu, który odnalazł wiele luk w projekcie rządowym, a które powinny zostać uwzględnione przez poslów, nie pojawiają się. Powód? Przecież zamieszczono link do dokumentu na ok 10 stron, jak ktoś chce to sobie znajdzie! Z pewnością nie jest to wybiórcza lektura, albo nieuczciwa prezentacja dokumentu episkopatu, prawda?

  6. Kwiecień 13, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Zapomniałem dodać. Nie wiem czy posłowie, ktorzy stanowią takie prawo w taki sposób i w takich okolicznościach powinni podlegać ekskomunice. Ale z pewnością nie mają pełnej jedności z Kościołem jak każdy po grzechu ciężkim. Na czym polega ich grzech? Na tym, że uniemożliwiono rozpatrzenia projektów opozycji wcześniej, uniemożliwiono negocjacji kompromisu. Ze robi się w takim celu w okresie przed wyborami.

    Ciekawe, że dostrzega pan jakieś dziwne błędy episkopatu a cały ten kontekst nie budzi pana zdziwienia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>