Errare humanum est – na marginesie Mt 25

Tytuł przypowieści o pannach rozsądnych i nieroztropnych (Mt 25) był podobno dawniej tłumaczony jako przypowieść o pannach mądrych i głupich. Bardziej precyzyjne jest to dawniejsze ujęcie, choć trochę dla współczesnych niegrzeczne. Nie jest miła przynależność do tej drugiej kategorii z biblijnego tytułu ale nawet przynależność do pierwszej bywa dziś przejściowa. Panny głupie były po prostu intelektualnie leniwe, a mądre – bardziej dalekowzroczne, a bywa, że te przymioty są w konkretnych przypadkach dynamicznie się zmieniają. „Pantha rei” – wszystko płynie, jak powiedział facet, który miał swoją filozofię na temat wchodzenia do rzeki. Mądrość ludowa widzi to inaczej: „raz na wozie, raz pod wozem” albo „fortuna kołem się toczy” itd. Nie popadając w ujęcia pseudofilozoficzne jestem skłonny przyznać, że obok postaw, słów, zachowań mądrych zdarzają mi się czasem głupie. Oczywiście nie tak radykalnie głupie: trochę głupie, średnio głupie, prawie że mądre – istnieje cała gama odcieni na granicy głupoty i mądrości. Gdyby granica między tymi przymiotami była jednoznaczna i wyraźnie obiektywna – życie stałoby się oczywiste, wiadomo byłoby kto ma rację, a kto nie, kto ściemnia a kto mówi prawdę, kto mądry jest, a kto głupi (por. Mt 25)…

Jeden ksiądz opowiadał kiedyś, że powiesił na swojej bogato wyposażonej domowej biblioteczce kartkę z dobrze widocznym napisem „Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie” (Mt 25,9b). Stwierdził bowiem, że wielu odwiedzających go gości na różne przemyślne sposoby dąży do pozyskania niektórych jego książek, a jemu trudno jest pamiętać, komu – co dał i aby powstrzymać gwałtowne topnienie księgozbioru – wywiesił właśnie to biblijne zdanie. Przypowieść o pannach mądrych i głupich, zaprawdę powiadam wam, zaiste inspirująca jest! A preludium chorałowe J.S. Bacha Wachet auf, ruf`t uns die Stimme? To dopiero arcydzieło biblijnej inspiracji opartej o Mt 25! Analiza retoryki muzycznej zastosowanej w tym utworze przekracza zaplanowane rozmiary tego wpisu i trochę też moje możliwości, choć całkowicie bezradny w tym temacie się nie czuję. Jeszcze prawdziwa bomba: kiedyś skomponowałem pieśń naprzemienną, która była oparta o inspiracje Mt 25. Pewnie jest gdzieś zapisana, może przy okazji się odnajdzie i przeżyje swój renesans; dziś pamiętam tylko refren: „Niechaj się raduje serce, szukających Boga” – tekst inspirowany psalmem.

Był taki czas, kiedy bardzo wiele życiowych decyzji, postaw, planów, działań – miało swoje inspiracje biblijne. Są ludzie, którzy nigdy takiego (jak poprzednie) zdania nie zapiszą w czasie przeszłym, bo dla nich czas jest wciąż teraźniejszy, a są i tacy, którzy (już) nigdy takiego zdania nie zapiszą w żadnym czasie, bo inspiracje biblijne (już) nie są dla nich dostępne. Zastanawiałem się ostatnio czym inspirują się biskupi, którzy ogłaszają w swoich diecezjach dyspensy lub nie ogłaszają? Który fragment Pisma Świętego miał na myśli kardynał Nycz, że zdecydował się dyspensy udzielić, a który abp Hoser – że postąpił przeciwnie? Czym inspirował się gliwicki proboszcz, który udzielił piątkowej dyspensy ale tylko klientom jednego konkretnego sklepu? Czym wreszcie inspirują się księża, którzy udzielają dyspensy na studniówki w piątki, a czym ci, którzy takiej dyspensy nie udzielają? Tych pytań nie podejmuję się dzisiaj rozstrzygać, bo pokusa prostych – choć biblijnych – podziałów (por. Mt 25) jest zbyt mocna. Przerabiając nieco Tischnera z najnowszej książki o nim, można by napisać tak: „bycie człowiekiem nie może być zbudowane tylko na aktach dobroci, mądrości i świętości. Człowiekiem jest się także w winie, grzechu, głupocie…” Problem może tylko w tym, że nie można na tym stwierdzeniu poprzestać, trzeba by coś z nim zrobić i to najlepiej ante factum. Ale jak się nie da, to choćby post factum coś przemyśleć, ogarnąć, wywnioskować, skorygować na przyszłość. Errare humanum est ale marne to pocieszenie dla duchownych, bo oni zasadniczo są przekonani, że ta pogańska sentencja ich nie dotyczy: ani w części „errare” – z przyczyn kulturowych ksiądz ma zawsze rację ani „humanum”. „Bodziuniu, to jest prałat!” powiedziała kiedyś pewna mama synowi, który pozwolił sobie po charakterystycznym dla każdego człowieka nazwisku wyrazić się o księdzu proboszczu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>