„Faceci kochają oczami”

Niedawno przeczytałem brawurowo napisany tekst Kaliny Błażejowskiej („Bardzo śmiesznie o molestowaniu”), opublikowany w jednym z ostatnich numerów Tygodnika Powszechnego. Artykuł wydaje się przeznaczony wyłącznie dla czytelników płci męskiej: zawiera mnóstwo konkretnych przykładów (choć nie zawiera ilustracji), nie wymaga szczególnie pogłębionej refleksji – wystarczy w miarę uważna lektura i wszystko staje się jasne: facet to świnia. Po lekturze pomyślałem, że wypadałoby okazać jakiś rodzaj spontanicznego ale stanowczego „veto”, jakąś spektakularną formę solidarności płci (może rotacyjną głodówkę piwną?) lub przynajmniej sklecić jakiś tekst polemiczny, nasycony finezyjnym sarkazmem, który na różnych piętrach percepcji będzie przeszywał umysł i emocje autorki na wskroś. Aż zapłacze i przeprosi. Żeby tyle złych rzeczy napisać o mężczyznach w czasopiśmie, który mieni się katolickim? Tekst szczuje, powiela kłamliwe, stereotypowe wyobrażenia o mężczyznach. Wyraźnie widać, że autorka pisała go pod dyktando określonych środowisk feministycznych, które – jak wiadomo – nienawidzą mężczyzn, a zwłaszcza nienawidzą Polaków, którzy przecież zajęci – przez ostatnie kilkaset lat – oddawaniem życia za ojczyznę, nie mogli jednocześnie molestować.

Stop. Nie jestem pewny, czy dowcip ostatnich zdań nie jest nazbyt ciężki, na wszelki wypadek daję sobie spokój z humorem. Przywołany tekst TP, mimo tytułu, też wcale śmieszny nie jest. To prawda, że ogólnie pojęci mężczyźni miewają sobie wiele do zarzucenia w kwestii relacji z kobietami. Nie są to jednak zarzuty natury przede wszystkim obyczajowej czy prawnej. Są to najbardziej zwyczajnie ograniczenia na świecie: bariery komunikacyjne. Kiedy faceci na określonym, trwale ustabilizowanym poziomie rozwoju kultury osobistej wymieniają publicznie uwagi o sprawach powszechnie uważanych za intymne, mogą tym samym, w odbiorze zewnętrznym, dopuszczać się molestowania. Zazwyczaj jednak dopuszczają się jedynie obscenicznego odsłaniania swojej niedojrzałej wrażliwości. Opowiadano mi, że pewna kobieta, usłyszawszy wulgarny i łamiący prawo tekst ze strony młodego mężczyzny, postanowiła zagrać vabanqe, odparowała mu płynnie i zwięźle „Ty? To jeszcze musiałbyś mieć czym!” Młody mężczyzna spłonął rumieńcem i odszedł zawstydzony. Kiedy w określonym czasie i miejscu kobieta przytula się czule do faceta, ten może myśleć, że oto właśnie rozpoczyna się gra wstępna do jakiegoś niedookreślonego wprawdzie ale jednak niemal na pewno przesądzonego „ciągu dalszego”. Wyciągając powtarzalne, czynne wnioski ze swoich wyobrażeń naraża się na zarzut molestowania. W rzeczywistości bowiem kobieta, zatapiając się w ramionach mężczyzny, chłonąc poczucie bliskości i bezpieczeństwa, wcale nie zakłada „ciągu dalszego”. Zanim dojdzie do ewentualnych oskarżeń warto w takiej sytuacji, choć to trudne, porozmawiać. Usuwanie barier komunikacyjnych i poznawczych jest kluczowym warunkiem porozumienia.

Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że molestowanie, kiedy już do niego dochodzi, musi być traktowane i oceniane, jako przejaw agresji. Gdyby wszystkie możliwe zachowania ludzkie podzielić na uległe, asertywne i agresywne – molestowanie będzie się mieścić pod tym ostatnim. Praktyka orzecznictwa w sprawach o molestowanie wskazuje, że jest ono szczególnym przypadkiem szerszego problemu, a mianowicie – dyskryminacji ze względu na płeć. Gdyby wejść na jeszcze wyższy poziom uogólnienia – molestowanie byłoby szczególnym przypadkiem „nierównego traktowania”. Ponieważ jednak nasze życie nie rozgrywa się w przypisach opracowań psychologicznych i nie toczy się na salach sądowych, o molestowaniu trzeba mówić i pisać tak, jak zrobiła to autorka tekstu w TP. Moim dodatkiem do tamtych refleksji jest dowartościowanie znaczenia różnych konstrukcji emocjonalnych i mentalnych mężczyzn i kobiet. Odgrywają one (te konstrukcje) istotną rolę zarówno w występowaniu i identyfikowaniu molestowania, jak również w sposobach przeciwdziałania tej patologii. Wykluczając przypadki jednoznacznie podpadające pod konkretne paragrafy, pozostaje całe spektrum sytuacji granicznych, wątpliwych, niezręcznych, których interpretacja zależy od indywidualnej wrażliwości konkretnych kobiet i konkretnych mężczyzn. W takich sytuacjach, w granicach bezpieczeństwa, potrzebą pierwszej konieczności jest czytelne komunikowanie się. Czasem lepszy będzie komunikat pozawerbalny, choć czasem, w zależności od okoliczności, komunikat musi przybrać formę konkretnych słów lub gestów. Jeśli przyjąć, że molestowanie seksualne rozgrywa się w przestrzeni między flirtem a zgwałceniem, to przełamywanie stereotypowych barier komunikacyjnych powinno być ważnym sposobem przeciwdziałania tej krzywdzącej praktyce. W ramach równouprawnienia mówić powinni faceci i mówić powinny kobiety. Choć nie łudzę się, że dzięki otwartości te wyzwania szybko znikną. W ramach nauki stanowej dla kobiet rekolekcjonista pogrzebał nadzieje mojej małżonki na równość szans i równość płci. Powiedział mianowicie, że trzeba oswoić się z faktem, że kobiety kochają sercem, a faceci oczami… Różnice między nami nie znikną, warto o nich wiedzieć i warto o nich rozmawiać.

Dla dociekliwych:
Kalina Błażejowska, Bardzo śmiesznie o molestowaniu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>