Figury Chrystusa w „Dekalogu” Krzysztofa Kieślowskiego

Książka o filmie to z zasady przedsięwzięcie ryzykowne. Zapowiedź, recenzja, krótki wpis na blogu – owszem, ujdą ale cała książka? Można by przytoczyć szereg argumentów wskazujących na wysoką problematyczność takiej inicjatywy. To może dobrze działać w przeciwnym kierunku, tzn. możliwe są ekranizacje co ciekawszych książek, natomiast w drugą stronę – nie da rady. Nawet nie znam pojęcia, które określałoby opowiadanie filmu książką.

Po zapoznaniu się z obszerną publikacją ks. Marka Lisa na temat „Dekalogu” Krzysztofa Kieślowskiego wypada jednak złożyć autorowi wyrazy szacunku za odkrywanie nieznanych (mocne słowo) zakamarków jednego z najwybitniejszych dzieł polskiego kina. Po obejrzeniu któregokolwiek odcinka „Dekalogu” widz nieuchronnie zostaje z refleksją, która na swój sposób może nawet oddziaływać. Czasem będzie to krótkie zastanowienie, czasem bardziej złożony, wieloaspektowy dylemat. Ks. Marek Lis prezentuje komplementarne kompendium filmoznawczo – teologiczne, w którym dotyka szerokiego zakresu tematów powiązanych z „Dekalogiem” Kieślowskiego. Wrażenie robi przede wszystkim prezentacja wielojęzycznego piśmiennictwa dotyczącego filmu, co otwiera czytelnikowi oczy na – być może nie do końca wcześniej uświadomiony – zasięg oddziaływania twórczości naszego znakomitego reżysera. Niezwykle obszerna literatura anglojęzyczna, francuska, włoska, niemiecka, dobrze oddaje znakomity warsztat i erudycję autora oraz zdecydowanie plasuje jego książkę wśród kompendiów możliwie wyczerpująco omawiających wybrane do analizy zagadnienie. To nie jest jeszcze jedna książka o „Dekalogu”, to jest TA książka autorstwa ks. Lisa! Czytając „Figury Chrystusa…” odnosi się wrażenie, że wszystko, co na świecie o „Dekalogu” napisano, zostało przez autora starannie zebrane i metodycznie opracowane. Mało tego, także filmy lub konkretne sceny w wybranych produkcjach światowego kina, które nawiązują do problematyki, symboliki lub przesłania „Dekalogu” są tutaj skrupulatnie zebrane. Gdybym miał możliwość, na pewno zapytałbym autora, czy faktycznie wszystko to obejrzał? Nie wątpię, że tak.

Kolejną wartością książki jest mocne zaakcentowanie wartości tytułowego cyklu Krzysztofa Kieślowskiego. Nie jest to seria emitowana często ani cyklicznie w jakichś religijnych czy państwowych kontekstach. Ekskluzywizm tego dzieła na pewno świadomemu widzowi nie umknie. Ks. Marek Lis, w sposób bardzo dla odbiory przyjazny, wprowadza widza/czytelnika w prezentowane w filmie treści. Po raz pierwszy zetknąłem się z profesjonalnym opisem treści filmu uwzględniającym chronometraż. Po raz pierwszy w takiej skali dostrzegłem wewnętrzne powiązania poszczególnych części „Dekalogu”. Po raz pierwszy wreszcie mam możliwość przeglądnięcia – z kompetentnym przewodnikiem – szerokiego spektrum religijno – filozoficznych odniesień wybranych odcinków.

Osobną kwestią – domyślam się, że dla autora kluczową – jest teologiczna wymowa „Dekalogu”. Uważny czytelnik dostrzeże, iż ks. Marek Lis jest na gruncie polskim prekursorem teologicznego spojrzenia na film. Krótka prezentacja dziejów teologii filmu wskazuje wyraźnie, że tym aspektem teologii zajmuje się na poważnie jedynie kilku ludzi. Mamy więc do czynienia z prekursorskim – na gruncie teologii – spojrzeniem, co samo w sobie także podnosi atrakcyjność całego opracowania. Nie są to jednak, poniekąd wbrew tytułowi, akademickie próby wkomponowania Kieślowskiego w jakieś teologiczne nurty czy szkoły. Tytułu książki nie należy bowiem łączyć z treściami z pogranicza akademickiej dogmatyki. Wrażenie jest takie, że czytam błyskotliwie i bez uszczerbku dla naukowej metodologii napisany esej o znakomitym cyklu Krzysztofa Kieślowskiego. Pozostaje jeszcze mieć nadzieję, że nieobecne w tym wydaniu części „Dekalogu” uwzględnione zostaną w wydaniu kolejnym. Będę na nie oczekiwał.

Podczas lektury opracowania ks. Marka Lisa o „Dekalogu” Kieślowskiego odkrywa się nie tylko walory filmów i klasę autora książki ale coś jeszcze. Jej nienachalny i przejrzyście skonstruowany wymiar filozoficzno – teologiczny pozwala czytelnikowi prowadzić autonomiczną, osobistą refleksję, podobną do tej, która zapewne przyświecała twórcom filmu. Książka wydaje się tak pomyślana, że – wyobrażam sobie – czytelnik zyskuje niejako status świadka dyskusji – pracy koncepcyjnej, jaką swego czasu wykonywali Kieślowski z Piesiewiczem. Zaawansowana refleksja nad przesłaniem poszczególnych scen i odcinków, udziela się bowiem także czytelnikowi. Efekt książki o filmie jest więc podobny do efektu samego filmu. Bardzo udana to książka i gorąco ją polecam każdemu, kto lubi nie tracić czasu przed TV.

Foto: via @kino_trans_IHS

Do nabycia: http://www.rwwt.uni.opole.pl/ksiazka.php?idk=938

Komentarze

  1. Luty 25, 2015

    Dorota Odpowiedz

    Nie mialam pojecia, ze taka ksiazka powstała.Fajnie, ze o tym napisales.Jako fanka Pana Kieslowskiego powinnam po nia siegnac.

    Twoj wpis jak zwykle mocno skompresowany.Odrobine przerazil.Jednak chyba bardziej zachecil;)

  2. Luty 26, 2015

    Gospodarz Odpowiedz

    Taka literatura nie jest szeroko reklamowana, książka wpadła mi w oko na Twitterze. Jest naprawdę świetna! Mnie zachęciła do zaopatrzenia się w cały „Dekalog” i obejrzenia go na nowo, bo po przeczytaniu tego opracowania – wcześniejsze obejrzenia się nie liczą ;-)

  3. Marzec 4, 2015

    Dorota Odpowiedz

    Wcześniejsze obejrzenia się nie liczą? Śmiałe.
    Zaintrygowales mnie.
    Zamawiam:-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>