2012

Globalny kataklizm albo przynajmniej globalne zagrożenie ludzkości były szczególnie ulubionym tematem filmowców na przełomie wieków. Dzień Niepodległości (1996), Armagedon (1998) to pierwsze z brzegu przykłady tego typu twórczości. Najbardziej katastroficzny jest jednak film „2012” z roku 2009 r. Kalendarz Majów miał kończyć się w okolicy roku 2012 właśnie, stąd pomysł Rolanda Emmericha, aby w tym roku osadzić akcję totalnej zagłady naszej planety. Zagłada jest totalna ale ludzkość ma szansę, bo rządzący byli na ten kataklizm przygotowani – w ścisłej tajemnicy zbudowali gigantyczne quasi-biblijne arki, na których część ludzi może przeżyć monstrualnych rozmiarów ogólnoplanetarne tsunami – skutek silnych trzęsień ziemi. Ten film to świetne, trzymające w napięciu, niezłe warsztatowo i wiarygodne kino.

Dla mnie, ilekroć oglądam „2012”, najciekawsze są kreacje psychologiczne bohaterów filmu. Postawy bohaterów wobec nieuchronnej śmierci są wyraźnie wyidealizowane ale i tak dają wiele do myślenia. Jest tam szeroki przegląd rekcji od milczącego spokoju, zdziwienia, niedowierzania, po strach, rozpacz, przerażenie. Ludzie na ogół się boją ale są także skłonni do głębszych refleksji, do bliskości, czułości. Przywódcą świata jest prezydent Stanów Zjednoczonych ale ginie i ludzkość musi radzić sobie bez niego. Wobec braku personalnego autorytetu do głosu dochodzi wrodzona szlachetność ludzi. Są też kombinatorzy, przemytnicy, jest element korupcji, są inne tradycyjnie ludzkie konteksty ale wszystkie one wplecione są w dominującą optymistyczną narrację. W razie czego – damy radę!

Pewną ciekawostką jest rozmieszczenie narodowości w poszczególnych arkach przetrwania. Rosjanie są w arce azjatyckiej (z Chinami i Japonią), Europa trzyma się razem, USA – osobno. Stereotypowo premier Włoch się modli w ojczyźnie, zamiast skorzystać z przysługującego mi miejsca w arce, tak samo hierarchowie Kościoła – oni giną w czasie modlitwy w Kaplicy Sykstyńskiej. Do arki wchodzi także królowa Elżbieta II. Społeczność, którą należało ocalić, wytypowali naukowcy tak, aby zapewnić optymalny genotyp dla odtworzenia gatunku ludzkiego. Potop rzeczywiście nadchodzi, a kiedy sytuacja się stabilizuje wszystko się zmienia – nowy świat zacznie się w Afryce, która okazuje się najwyższym i najbardziej bezpiecznym kontynentem na świecie.

Sorry, takie mamy czasy – żeby wzbudzić zainteresowanie licznych widzów, trzeba nakręcić zagładę świata. Pytania o postawę ludzi wobec nieuchronnej śmierci można też stawiać bardziej dyskretnie, są dobre przykłady (np. Życie, jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową) ale nie wzbudzają aż takiego rezonansu, bo dotyczą niewielkich grup ludzi albo pojedynczych osób – są przez to zbyt prawdziwe. Dlatego trudniej nam śledzić kameralne historie, łatwiej ogląda się sceny batalistyczne – są elementem rozrywki, wygodniej się je ogląda.

Kalendarz Majów podobno istniał i podobno kończył się na roku 2012 ale biorąc pod uwagę pomyłkę Dionizego Mniejszego w obliczaniu daty narodzin Jezusa (w kalendarzu mamy co najmniej 4 lata „w plecy”), już w momencie kręcenia filmu był więc rok co najmniej 2013. Nie ma co szukać magicznych cezur ale warto czasem wyobrazić sobie siebie w obliczu tego, co nieuchronne, choć niekoniecznie razem z całą ludzkością.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>