Głupia śmierć

Nigdy do tej pory nie uczestniczyłem na żywo jako kibic w meczu piłkarskim. Powody tego stanu rzeczy są złożone ale na pewno głównym jest brak poczucia bezpieczeństwa na tego typu imprezach. Choć wiem, że piłka nożna jest w założeniach pięknym sportem. Wielu ludzi wiąże z tą dyscypliną swoje życiowe plany, wielu lokuje w tej dziedzinie swoje marzenia, niektórzy zyskują możliwość, aby je realizować. Jeszcze całkiem niedawno słyszeliśmy jednak, że część piłkarzy, niektórzy działacze i sędziowie potrafią w zorganizowany sposób uzgadniać wyniki meczów poza boiskiem. Niektórzy mają z tego powodu sprawy karne, część dostała wyroki w zawieszeniu, część siedzi. Jeśli chodzi o kibiców, spora ich część rozumie kibicowanie do tego stopnia błędnie, że jest w stanie używać przemocy, a nawet popełniać przestępstwa, w ramach „wspierania swoich”. Nie wiem, jak jest na stadionowych trybunach ale medialne przekazy wskazują jednoznacznie, że to co tam się dzieje, ze sportem nie ma nic wspólnego. Potwierdzają to wydarzenia, które kilka dni temu rozegrały się w Knurowie.

Tragedia na boisku klubu zwanego „Concordia” (zgoda, zgodność, harmonia) jest w tej chwili analizowana przez gliwicką prokuraturę. Wydarzenia, do których doszło na murawie i poza nią, zapewne w krótkim czasie zostaną ostatecznie przyporządkowane do wybranych artykułów kodeksu karnego. Mówi się, że śledztwo prowadzone jest w kierunku zbadania ewentualnego nadużycia uprawnień przez funkcjonariuszy policji oraz w kierunku zakłócenia porządku podczas meczu. Mam nadzieję w przypadku udowodnienia winy policjantowi, sąd będzie mógł uznać, że funkcjonariusz publiczny działał w obronie zasad i zastosuje wobec niego nadzwyczajne złagodzenie kary albo odstąpi od jej wymierzenia. Młodzież, która wdarła się na murawę przez dziurę w płocie, także musi ponieść przewidziane prawem konsekwencje – co do tego nie mam żadnych wątpliwości, tutaj o złagodzeniu kary nie może być mowy. To nie była zgłoszona manifestacja w obronie wartości – to było czyste chuligaństwo.

Poza aspektem sportowym, najbardziej w tym wszystkim wątpliwym i aspektem prawnym, szczególnie interesuje mnie dziś wymiar obyczajowy tych tragicznych wydarzeń. Media doniosły, że zmarły tragicznie młody mężczyzna mieszkał w Knurowie, miał 27 lat i osierocił syna. To chyba w tym wszystkim najbardziej bolesne… Jest jednak coś, co warto w tym miejscu wyraźnie podkreślić, a co może nie do końca przystoi. Otóż zmarły tragicznie mężczyzna osierocił swojego syna trochę inaczej niż zmarły tragicznie pod ziemią górnik, inaczej niż bohaterski kapitan rozbitego w Alpach samolotu, inaczej niż przegrywający z nieuleczalną chorobą ojciec. Mając w domu najcenniejszy skarb – swojego syna, zostawił go i poszedł z kolegami „kibicować”. Może gdyby miał córkę… Ale on miał syna – dlaczego więc nie zabrał go na mecz? Nie zamierzam pozwalać sobie na nieuprawnione nadinterpretacje ale źle to wygląda… Młody mężczyzna i młody ojciec zginął tragicznie, niepotrzebnie, przedwcześnie ale przede wszystkim zginął GŁUPIO. Po pierwsze: nie zostawia się w domu syna idąc na mecz, po drugie: nie podejmuje się ryzykownych zachowań mając syna i czując się za niego odpowiedzialnym. Odpowiedzialny ojciec objaśnia synowi zasady obowiązujące na boisku… Może było na to jeszcze ze wcześnie? Teraz jest za późno.

Po tej śmierci wielu będzie pewnie winić policjantów i domagać się dla nich surowej kary. Żyjemy w państwie prawa, używanie przez służby broni musi podlegać precyzyjnym regulacjom. Jeśli doszło do jakichś uchybień – zostaną one wyjaśnione, odpowiednie służby już nad tym pracują. W tej sprawie chciałbym jednak czegoś więcej niż ślepego zastosowania paragrafów. Potrzebny jest czytelny komunikat, który nie naruszając poczucia sprawiedliwości, uwzględni również zasady bardziej ogólne. Jeśli ktoś łamie zasady, nie powinien się dziwić tym, którzy zasad bronią. Wbrew pozorom wcale nie jest najważniejsze to, czy – wyjąwszy ewidentne nadużycia – obrona odbywa się przy pomocy środków odpowiednich do zagrożenia, wystarczająco skutecznych czy trochę bardziej skutecznych. Tak samo, jak nie ma większego znaczenia, czy ktoś idzie siedzieć na 3 czy na 5 lat – ważne, żeby skutecznie trafił do więzienia. Obrońcy zasad muszą być bardziej skuteczni niż ci, którzy zasady łamią. Życie nie toczy się na sali sądowej, nie można więc spłycić tragicznego zajścia do aptekarskiego zastosowania odpowiednich paragrafów. Prawdziwe życie nie toczy się też na trybunach czy murawach, nawet jeśli bariery mentalne niektórych młodych mężczyzn nie pozwalają im tego zrozumieć. Na Twitterze ktoś napisał o tym, który zginął, że to nie kibic był, a bandyta.

Z kolei w kierunku interweniujących policjantów kibice zza płotu krzyczeli: „mor – der – cy, mor – der – cy”. W Knurowie mordercy zabili bandytę? Nie, młody facet, młody ojciec drogo zapłacił za złamanie obowiązujących zasad – zginał tragicznie, niepotrzebnie, przedwcześnie ale przede wszystkim GŁUPIO.

Martwi mnie jeszcze jedno: jak matka wytłumaczy kiedyś synowi to, co się stało z jego tatą?

źródło: Torcida Górnik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>