Hans Zimmer

Mam wrażenie, że kompozytorzy muzyki filmowej są traktowaniu w „środowisku” jako muzycy drugiej kategorii, jako muzykanci niemalże, jako muzycy nie-poważni. Bo przecież, jak się wydaje, taki kompozytor musi tylko zagrać na fortepianie lub zagwizdać jakiś muzyczny motyw, a całą resztę wykonają dla niego asystenci biegle obsługujący skomplikowane syntezatory i miksery. No, jeśli to miałby być takie proste, to czemu tak niewielu jest kompozytorów muzyki filmowej?

Autor muzyki filmowej nie jest postacią w filmie pierwszoplanową. Wyrazy szacunku temu, kto potrafi bez pudła wyliczyć kompozytorów muzyki do filmów uznanych przez siebie za wybitne. Szczyt możliwości statystycznego widza to nazwiska kilku głównych aktorów, ewentualnie reżysera. Muzyka w filmie po prostu jest, rzadko zadajemy sobie trud sięgnięcia po szczegóły w tym zakresie. Czasem zaskakuje nas nawet, że jest coś takiego jak „Oskar” za muzykę czy festiwal kompozytorów muzyki filmowej. Tydzień temu taka właśnie impreza odbyła się w Krakowie.

Jednym z głównych gości tego wydarzenia był Hans Zimmer – twórca muzyki m.in. do „Gladiatora”, a jednym z głównych wydarzeń festiwalu była projekcja filmu „Gladiator” właśnie, z muzyką wykonywaną w czasie projekcji na żywo przez orkiestrę Sinfonietta Caracovia. Organizacyjnie i muzyczne ryzykowne przedsięwzięcie ale podobno bardzo udane. Udane okazało się też poszukiwanie płyty z muzyką Hansa Zimmera, było nawet kilka do wyboru, a wybór padł na płytę z kolekcji Agory. Oprócz szlagierowych kawałków (mam nadzieję, że tak można pisać o muzyce filmowej) amerykańskiego kompozytora niemieckiego pochodzenia, jest tam też treściwa książeczka o samym muzyku, jego artystycznej drodze i stylu życia. Z ciekawostek: Zimmer wyznaje, że śpi zwykle do południa, po czym wypija kawę, wypala papierocha i kładzie się na godzinę w wannie – i tu już zaczyna pracować. Pomyślałem, że może ci kompozytorzy filmowi nie-poważni są ale jeśli mogą sobie pozwolić na taki styl życia, to chyba nie są tacy do końca źli…?

Prawda o muzyce filmowej nie jest tak lekka i nie-poważna, jak mogłoby się wydawać. W procesie jej tworzenia twórca nie jest w pełni autonomiczny. Otrzymuje od reżysera wytyczne w zakresie czasu trwania, charakteru potrzebnej muzyki, tworzy potem kolejne wersje, tworzy do końca, nawet na etapie postprodukcji, montażu – zwłaszcza wtedy domyka się nie tylko poszczególne watki fabuły ale też motywy muzyczne. Jest to więc artystyczna robota pod presją czasu – sprzeczność jakby ale w tej branży nie do końca. Właśnie oni to potrafią – kompozytorzy muzyki filmowej umieją wkomponować w tło rozgrywającej się akcji dźwięki, które czasem zaczynają wieść własny żywot „znanych motywów” lub wręcz „przebojów”. Jednych i drugich ma Hans Zimmer na koncie wiele.

Muzyka filmowa różni się od autonomicznych utworów muzycznych swoim ilustracyjnym charakterem. Ona nie jest dla siebie tylko dla filmu, ma podkreślać jego treściową wymowę, przy czym nie może samego filmu przysłonić, musi pozostać jedną z warstw tła. Czasem utwory filmowe są tak niesamodzielne, że nawet nie mają określonego początku ani końca. Niesamodzielność tej muzyki polega też na tym, że trudno jest wyobrazić sobie koncert muzyki filmowej, podczas którego publiczność oklaskuje poszczególne, kolejno wykonywane utwory. Jeśli to się w ogóle zdarza, do na festiwalach, takim jak krakowski, a poza tego typu imprezami – rzadko. Trudno jest też zmieścić tę twórczość w tradycyjnych, szczegółowych ramach formalnych – o to już chyba nawet nikt specjalnie nie zabiega, to jest po prostu muzyka. Rzadko przysłuchujemy się jej bardziej wnikliwie ale jeśli już – okazuje się, że przy wszystkich swoich ograniczeniach, posiada niezaprzeczalne walory artystyczne, a jej twórca jest poważnym kompozytorem, niezależnie od tego, czy w procesie tworzenie stosuje tradycyjne instrumenty i papier nutowy, czy zaawansowaną elektronikę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>