Historia prywatna

„Historia prywatna” Tomasza Lisa to (trochę wbrew tytułów) wykład o przeobrażeniach politycznych w ostatnich 30 latach. W tej książce otrzymujemy prezentację faktów, ich genezę, związki przyczynowo – skutkowe między nimi, ale – co szczególnie ciekawe – ich kulisy. Tak w skrócie odpowiedziałbym na pytanie o to, co w tej książce podobało mi się najbardziej. Kulisów wartych poznania jest tam naprawdę sporo. Mnie utkwiły w pamięci dwie zakulisowe opowieści. O jednej wiedziałem (wpis Kingi Dudy cytowany w programie Tomasza Lisa przez znanego aktora), a o drugiej nie miałem pojęcia (nagroda dla prezydenta Miedwiediewa, którą miał dostać, potwierdził, że ją przyjmie, a następnie dowiedział się, że jej jednak nie dostanie). Kulisy tych i wielu innych zaprezentowanych w książce wydarzeń okazują się nie tylko same w sobie ciekawe i ciekawie opowiedziane. One są przede wszystkim istotne.

Tomasz Lis w „Historii prywatnej” to dziennikarz, ale także człowiek zakochany w polityce. Z wzajemnością. O polityce Lis opowiada tak, jak niektórzy potrafią opowiadać o ulubionych serialach, programach kulinarnych czy telewizyjnych show. Nie przypominam sobie, aby któryś z polityków, politologów czy nawet felietonistów, aby w ogóle ktokolwiek potrafił tak, jak robi to pan redaktor opowiadać o tym  wymiarze rzeczywistości. Prawdopodobnie nawet politycy i politologowie – nie ogarniają politycznych zawiłości tak całościowo, tak dedukcyjnie i tak redukcyjnie, jak robi to Tomasz Lis. Autor tej książki to niekwestionowany mistrz politologii praktycznej, nie tylko w wymiarze krajowym. Książka Lisa to wykład o polskiej (choć właśnie – nie tylko polskiej) polityce minionych 30 lat. Chcąc odświeżyć sobie genezę czy przebieg najważniejszych zjawisk polityczno – społecznych minionych kilku dekad, nie trzeba przedzierać się przez gąszcz bibliografii, roczniki gazet czy algorytmy Google. Wystarczy sięgnąć po Lisa „Historię prywatną”. Tam jest wszystko, co ważne.

W wielu miejscach autor odsłania mechanizmy i kulisy dziennikarstwa, nie tylko swojego. Na pewno nie jest to jednak ABC dziennikarstwa ale – jeśli już miałaby to być jakaś forma poradnika – jest to dziennikarstwo dla zaawansowanych. Kwintesencja tego fachu! Można zapytać, czy kiedy dziennikarz pisze książkę, to pisze ją prywatnie, czy nadal jest w pracy? Książka Lisa sama w sobie stanowi mistrzowskie połączenie form reportażu, relacji, wspomnień, felietonu – czego tam nie ma. Pod kątem treści – to znakomity informator o tym, jak rozwijała się kariera zawodowa czołowego polskiego publicysty. Dostajemy też czasem dyskretne, a czasem otwartym tekstem pisane recenzje na temat dziennikarskich standardów w tym czy innym medialnym środowisku. Jako biegły dziennikarz potrafi też Lis wziąć na warsztat kwestie metadziennikarskie. „Dziennikarzem się bywa, obywatelem się jest” – napisał, uzasadniając swój udział w protestach społecznych w ostatnich latach.

Dyskretnie i z szacunkiem przypomina o swoim pochodzeniu z Zielonej Góry. Promuje zdrowy styl życia (biegacze – czytajcie!), opowiada o swojej edukacji, o kluczowych decyzjach. Medycyna? Prawo? Dziennikarstwo? Kopalnia? Ciekawe, bo mało znane, są tytułowe opowieści prywatne autora o swoim życiu tzw. zwykłym. Tomasz Lis, jako student pracujący na torfowisku w Norwegii czy jako początkujący dziennikarz w Warszawie, to są bardzo pouczające obrazy. Swoją drogę zawodową, podobnie jak swoje kolejne dystanse biegowe, Lis pokonuje o własnych siłach. Czyni to w sposób szczegółowo przemyślany i zaplanowany. O swojej rodzinie wspomina z profesjonalną powściągliwością – zero ekshibicjonizmu.

Wśród spraw, które rzuciły mi się w oczy, jest pewna postawa narratora, której nie umiem nazwać. Niektórym wydarzeniom ze swojego życia Tomasz Lis przypisuje duży rezonans społeczny. Rodzi się pytanie, czy aby nie za duży? Opowiada np., że poszedł do studia TVN24, w którym zapowiedział, że po programie wybiera się pod Sejm, żeby protestować. Kiedy tam przyszedł, okazało się, że na Wiejskiej zbiera się całkiem pokaźna grupa protestujących. Przypadek? Tych rezonansów (podobnych sytuacji opisanych zostało kilka) nie można w żadnym razie wykluczyć. Taka jest siła oddziaływania mediów. Tak przekonująco może oddziaływać rozpoznawalna, wyrazista i wiarygodna osobowość Tomasza Lisa. Pytanie, czy aż tak oddziałuje..? 

Narracja książki jest znakomicie uporządkowana. Autor opowiada swój zawodowy życiorys, który rozpoczyna się u progu lat 90. Kiedy jednak mówi o znanych i dziś ludziach, z którymi zetknął się wtedy, nie epatuje emocjami, które dominują w debacie dzisiaj. W kilku miejscach, kiedy wspomina pierwszą dekadę naszej współczesnej niepodległości, pisze bardzo neutralnie, a nawet pozytywnie o politykach, którzy dziś odgrywają kluczowe role w życiu publicznym, Kaczyńskiego nie wyłączając. Ocenia polityków wg dorobku i kryteriów właściwych czasom i kontekstom opisywanych wydarzeń. Na dalszych stronach współczesność również dochodzi do głosu, zarówno w warstwie faktów jak i opinii autora. Jednym z większych walorów tej książki jest – moim zdaniem – uporządkowana emocjonalnie narracja oraz intelektualnie uczciwe zniuansowanie  tej opowieści. „Historię prywatną” Tomasza Lisa czytało się z przyjemnością!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>