„Historyczne” spotkanie Biskupa Rzymu z biskupem Moskwy.

W tych dniach biskup Rzymu spotka się z biskupem Moskwy. Spotkają się na Kubie, bo biskupowi Moskwy zależało na tym, aby spotkali się poza Europą. Mówi się o tym spotkaniu, jako o wydarzeniu historycznym – takim ono w istocie, niestety, jest. A powinno być zwyczajnym, rutynowym, nieciekawym spotkaniem papieża z biskupem, jakich Biskup Rzymu odbywa każdego dnia i tygodnia tak wiele, że nikt się nimi specjalnie nie interesuje.

Jest coś zawstydzającego w medialnej „historyczności” tego spotkania Franciszka z Cyrylem. Zawstydzający jest mianowicie podział, gorszące poróżnienie wśród chrześcijan. Jest ono dziś tak głębokie i trwałe, że spotkanie dwóch biskupów jesteśmy w stanie przeżywać, jako coś absolutnie nadzwyczajnego. Nie wyłamuję się do końca – cieszę się, że do tego spotkania dojdzie. Natomiast w żadnym razie nie podzielam emocji jego „historyczności”. To zwyczajny skandal, że musiało upłynąć blisko 1000 lat, aby biskupi wyznający w zasadzie tę samą wiarę, zechcieli się spotkać. Szacunek należy się Janowi Pawłowi II, który poszukiwał rozmaitych sposobów, aby spotkać się z ówczesnym biskupem Moskwy – Aleksym. Z Aleksym mu się nie udało się ale udało się z Teoktystem w Rumunii (1999), z którym wspólnie uczestniczyli w Eucharystii, wymienili znak pokoju i podarunki. To też były gesty „historyczne”, choć ich „historyczność” także była wprost proporcjonalna do głębi podziałów między chrześcijanami. To wszystko dzieje się bardzo późno. Czy nie za późno…?

Jakiś czas temu wśród chrześcijan, i to bynajmniej nie wśród katolików, zrodziły się pomysły starań nad dążeniem do pierwotnej jedności. Bo tak się składa (nie wiem czy to ważne) że Jezus, zakładając swój Kościół, nie powiedział do Piotra, że na tej opoce zbuduje swoje Kościoły i wspólnoty, w szczególności: katolicki, prawosławny, ewangelicko – augsburski, ewangelicko – reformowany, anglikański, episkopalny, baptystów, metodystów, adwentystów i parę tysięcy innych, a bramy piekielne ich nie przemogą. W tej wypowiedzi użyta została liczba bardzo pojedyncza. Kościół miał być jeden. To, że funkcjonuje dziś kilkanaście tysięcy wspólnot, które mienią się chrześcijańskimi, jest ponurym skandalem. Co gorsze, owe ruchy na rzecz jedności chrześcijan, zapoczątkowane wśród wspólnot o tradycjach reformowanych, nie cieszą się powszechną aprobatą wszystkich chrześcijan. Niektórzy są skłonni trwać uparcie przy swoim i stawiać warunki wykonywania kolejnych gestów, nie mówiąc o konkretnych działaniach. Dotyczy to także nas katolików, choć akurat nie na poziomie papieża – bo on słowa Jezusa o jednym Kościele bierze na poważnie i czuje za nie odpowiedzialność. Problemy są niżej – w świadomości wielu wiernych i wielu szeregowych duchownych.

Prowadząc kiedyś katechezę na temat schizmy wschodniej odruchowo rysowałem grafikę, w której od pionowej osi czasu obrazującej historię Kościoła, w roku 1054 odbijała w bok taka koślawa wypustka obrazująca powstające prawosławie. Ten sposób wizualizacji był dla mnie tak oczywisty, że nawet nie przyszło mi do głowy, aby go przemyśleć. Do czasu, aż na jednej ze stron chyba prawosławnych, zobaczyłem grafikę dokładnie odwrotną: od osi pionowej symbolizującej jedyny, święty, powszechny, apostolski Kościół prawosławny odbijała w roku 1054 drobniejsza linia boczna, symbolizująca odrębny rzymski katolicyzm, jako poboczną nowinkę w dziejach chrześcijaństwa. Co za bzdura?! – pomyślałem najpierw. Ale później już tak nie myślałem. Zacząłem rysować inną grafikę: w roku 1054 Kościół zaczyna dzielić się na katolicki i prawosławny, a więc pionowa oś rozdwaja się – powstają Kościoły rzymskokatolicki i prawosławny, które powinny być jednym Kościołem Chrystusowym.

Wierzę, że kiedyś znów nim będą. Do tego jednak nie wystarczą „historyczne” gesty hierarchów. My, szeregowi chrześcijanie, też musimy się starać zasypywać podziały. Jeśli ktoś nie spotyka na co dzień prawosławnych, aby się z nimi bratać, to niech zasypuje inne podziały – to też będą czasem gesty „historyczne”, też przysłużą się budowaniu jedności i łagodzeniu skandalu podziałów między nami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>