Hołownia 2020

„Nie ma zgody na dalszą politykę zwijania Polski!” miał powiedzieć parę dni temu minister infrastruktury. Prawdopodobnie chciał w ten sposób przestrzec przed powrotem PO do władzy, ale wyszło jak wyszło. Wpływ myślenia plemiennego (partyjnego) na postrzeganie rzeczywistości jest ogromny. I zgubny. Kiedy rządzą nasi, przestrzegają przed przejęciem władzy przez tamtych, a kiedy tamci dochodzą do władzy, tworzą przed wyborami atmosferę i narrację, z której wynika, że gdyby zmieniła się partia rządząca, to kraj się zapadnie, skończy i zniknie.

Przez lata wydawało się, że nic nie da się z tym zrobić. Wydawało się, że jesteśmy skazani jeśli nie na plemienną przynależność, to co najmniej na sympatie partyjne, które raz na kilka lat trzeba uśrednić i dać im wyraz przy urnie. I niczego nie zmieniał fakt, że partyjni działacze zamiast rozwiązywać problemy, wmawiają nam konieczność angażowania się w wojenki ze wskazanym wrogiem, czyli z politycznym przeciwnikiem. Jedni popełnili grzech zaniechania, dryfując od wyborów do wyborów bez wizji i celu i bez społecznego zaangażowania, a inni popadli w drugą skrajność: zachwyciwszy się sprawczością za nic mają konstytucyjne reguły. Tak po prostu jest i koniec? Otóż nie!

W jednym z programów telewizyjnych Szymon Hołownia powiedział, że partie sparaliżowały naszą wyobraźnię obywatelską. Wielu z nas faktycznie nie wyobraża już dziś sobie życia poza konfliktem dwóch głównych partii politycznych PO-PIS. Przyglądamy się temu konfliktowi, w mniejszym lub większym stopniu angażujemy się po jednej ze stron i kibicujemy swoim. Teraz ten konflikt się wzmaga, bo czekają nas wybory. Sęk w tym, że wybieramy prezydenta, a nie parlament. Przynależność partyjna kandydatów nie musi mieć żadnego znaczenia. Z dużym dystansem podchodzę do obietnic składanych przez kandydatów, bo w tych wyborach nie wybieramy rządu tylko prezydenta. Jeden z komentatorów napisał, że funkcją prezydenta powinno być egzekwowanie od rządzących większej odpowiedzialności za jakość rządzenia. Temu służy m.in. prawo weta. Tymczasem w profesjonalnie zorganizowanej parodii debaty wyborczej w TVP słyszeliśmy pytania o wejście do strefy euro, o komunię św., o przyszły obowiązek szczepień na koronawirusa. Te kwestie nie miały nic wspólnego z kompetencjami prezydenta! Podobnie jak deklaracja ważnego kandydata, że zlikwiduje TVPInfo. Fajnie zabrzmiało, mocno, elektorat partyjny z pewnością miał sporo uciechy, ale fakty są takie, że prezydent nie zajmuje się ani zakładaniem ani likwidowaniem stacji telewizyjnych.

Już w 2016 r. Szymon Hołownia napisał: „Żyjemy w wolnym państwie, nie ma wojny, a ludzie sprawiają wrażenie śmiertelnie swoim krajem zmęczonych. Jakby nie było już obywateli, lecz poborowi przymusowo wcieleni do plemiennych wojsk, tęskniący za odebraną im podmiotowością”. Takie są m.in. jego wnioski z tych kilku tysięcy spotkań w gminach i małych miasteczkach, jakie odbył w minionych latach. Książki, publicystyka w TV, mnóstwo tekstów i te spotkania z rodakami – tych wszystkich przemyśleń, obserwacji, doświadczeń po prostu nie da się zredukować do bycia np. antypisem czy pro-PO, zwłaszcza podczas wyborów prezydenckich.

Potrzebujemy bezpartyjnego prezydenta! Praca, którą wykonuje Szymon Hołownia w ramach kampanii wyborczej (a raczej dwóch kampanii wyborczych), pomogła wielu z nas doprecyzować lub całkiem na nowo zdefiniować oczekiwania wobec przyszłego prezydenta. Partyjny kapitał ułatwia kampanię, ale nie gwarantuje dobrego wyboru, dlatego czas na prezydenta z kapitałem społecznym! Wyborcy różnią się m.in. rodzajem okazywanego zaufania: jedni ufają bardziej partiom politycznym, inni – konkretnym ludziom. W obecnej sytuacji warto zaufać konkretnemu człowiekowi. Szef sztabu Szymona Hołowni, Jacek Cichocki, powiedział że duopol PO-PIS, który tak mocno nas angażuje, nie jest efektywny w rozwiązywaniu problemów Polaków. Największą siłą Szymona jest autentyczność i wiarygodność, kiedy mówi o tym, że chce to wreszcie zmienić.

Innym argumentem przekonującym do poparcia Szymona Hołowni jest właśnie jego kampania: nie reaktywna, a konstruktywna, zamiast likwidować, chce budować – i to jest piękne, takiego prezydenta potrzebujemy! Działalność, którą prowadzi Szymon Hołownia, to przede wszystkim merytoryczna kampania społeczna na rzecz odpartyjnienia urzędu prezydenta, którą całym sercem popieram! Partie nie sprzyjają pełnieniu urzędu prezydenta – świetnie wyjaśnił to Szymon zdejmując obrączkę podczas wystąpienia w TVP. Zdejmując ją, nadal pozostajesz w małżeństwie. Zdając partyjną legitymację nadal pozostajesz wierny swojej politycznej rodzinie. Jeden z poprzednich prezydentów miał szorstkie relacje ze swoim środowiskiem, drugiemu partia nie pomogła w reelekcji, a obecnego jego partia postawiła na marginesie. Potrzebny jest niezależny prezydent – taki, jakiego jeszcze nie było!

W czasie najbliższych wyborów nie mam zamiaru poddawać się szantażowi partyjnej alternatywy: Swój głos oddam na Szymona Hołownię – jedynego sprawdzonego lidera społecznego, który startuje w tych wyborach. W pałacu prezydenckim naprawdę nie trzeba osadzać całej politycznej rodziny – wystarczy konkretny godny zaufania człowiek. Szanuję dorobek i poglądy Szymona, ufam mu! Chcę zmiany w uprawianiu krajowej polityki a nie zamiany na stołku. Jak powiedział jeden wybitny noblista „szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów”. Dajmy więc odpór szaleństwu w naszym życiu publicznym, głosujmy na Szymona!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>