…i na tej Opoce zbuduję moje następujące Kościoły: rzymskokatolicki, prawosławny i ewangelicko – augsburski…

Gdyby Jezus powiedział kiedyś do Piotra tak: „Ty jesteś Piotr – Opoka i na tej opoce zbuduję moje następujące Kościoły: rzymskokatolicki, prawosławny, ewangelicko – augsuburski, ewangelicko – reformowany, anglikański (który w USA będzie się nazywał episkopalnym) baptystów, metodystów i kilka tysięcy innych, a bramy piekielne ich nie przemogą”, to nie byłoby na dzisiaj tematu ale to zdanie brzmi inaczej. Wg intencji Założyciela – Kościół miał być jeden. Na szczęście z wolna idziemy w tym kierunku, choć precyzyjniej byłoby napisać – czołgamy się, a co do kierunku, to też różnie bywa.

Luteranie przygotowują się do obchodów wielkiego jubileuszu 500-lecia Reformacji. Przyjęło się, że 31 października to historyczny dzień wystąpienia Marcina Lutra i przybicia do drzwi kościoła w Wittenberdze słynnych 95 tez przeznaczonych do akademickich dyskusji. Dziś przyjmuje się jako pewnik, że Luter żadnych tez do drzwi nie przybijał ale tradycja ma to do siebie, że żyje swoim życiem i niełatwo poddaje się zmianom. W Wittenberdze zdążyli już nawet wygrawerować tezy na drzwiach, żeby wywoływać gęsią skórkę u turystów, więc ciężko będzie cokolwiek z nimi zrobić. Spostrzeżenia Marcina Lutra na temat sytuacji w ówczesnym Kościele były w dużej mierze trafne. To, że Kościół potrzebował wtedy głębokiej wtedy reformy jest dziś oczywiste. Wyczynów wielu ówczesnych duchownych, w tym papieży, nie warto przypominać, bo to wstyd. Postępowanie z Lutrem – buntownikiem też ówczesnym ludziom Kościoła chwały nie przynosi. Podczas przesłuchań, które prowadzili przedstawiciele papieża, zamiast prowadzić z nim rzeczową rozmowę, formułowano niewybredne uwagi typu „psy kąsają, twój ojciec z pewnością był psem”. Próba sprzeciwu oskarżonego wobec tego typu sformułowań była uważana za arogancję. Skutek był (i jest) taki, że doszło do kolejnego, trwałego rozłamu w Kościele.

Minęły wieki. W 1999 roku w Augsburgu, dokładnie 31 października, podpisano wspólną deklarację katolicko – luterańską na temat nauki o usprawiedliwieniu. Tak się złożyło, że w tym właśnie czasie miałem przyjemność uczestniczyć w studiach podyplomowych na Wydziale Teologicznym w Opolu. W ramach zajęć znalazł się obszerny wykład monograficzny bp. Alfonsa Nossola poświęcony katolicko – luterańskiej deklaracji na temat nauki o usprawiedliwieniu. Biskup opolski był współtwórcą tego dokumentu, aktywnie uczestniczył w wieloletnich obradach komisji katolicko – luterańskiej, potrafił więc opowiedzieć o tym dokumencie dosłownie od podszewki. Wykład z bp. Nossolem to niestety nie jest bułka z masłem. Wyłączysz się na moment – nie ma rady, na powrót do toku myśli wykładowcy musisz swoje odczekać. Cała nadzieja na moment mentalnego wytchnienia była w dygresjach, których na szczęście nam nie szczędził. I żeby nie było nieporozumień – dygresje bp. Nossola nie polegały na odniesieniach do tego co w TV; jego dygresje były mini-wykładami na tematy poboczne względem głównego. Mam w pamięci kilka z nich i na pewno kiedyś o nich napiszę. Za zasługi na rzecz pojednania katolicko – luterańskiego bp Nossol został przez Jana Pawła II mianowany arcybiskupem w listopadzie 1999. Kiedy w 2009 r. ówczesny ordynariusz opolski przechodził na emeryturę, był ostatnim urzędującym w Polsce biskupem mianowanym jeszcze przez Pawła VI. Wielka postać!

Katolicko – luterańska deklaracja w sprawie nauki o usprawiedliwieniu dotyczy zagadnienia, które stało się przyczyną rozłamu Kościoła w XVI w. Zwolennicy Lutra głosili, że człowiek może zostać usprawiedliwiony / zbawiony tylko aktem Bożej łaski, a katolicy – że do usprawiedliwienia / zbawienia konieczne są też dobre czyny człowieka, którymi możemy niejako wychodzić naprzeciw Bożej łasce. Porozumienie z 1999 r. polega na uznaniu, że jedni i drudzy uznają znaczenie „dobrych uczynków” jednocześnie zgodnie uznając, że nie należy ich interpretować jako ludzkich zasług przybliżających nas do zbawienia (im więcej dobrych uczynków – tym większa szansa na niebo), a raczej jako „owoce” i „znaki” usprawiedliwienia, które dokonuje się mocą Bożej łaski.

(poniżej ten sam temat w dwóch ujęciach: z lewej – dokument Soboru Trydenckiego, z prawej – Deklaracja z 31.10.1999)

W dziejach Kościoła miało miejsce kilka fatalnych w skutkach rozłamów. Stosunkowo łatwo (zbyt łatwo!) znosimy je my – katolicy, prawdopodobnie z powodu trwałego przekonania, że w tych krytycznych momentach historii racja była zawsze po naszej stronie. To oczywiście nieprawda. Dlatego bardzo cieszą mnie takie dokonania, jak wspólna deklaracja katolicko – luterańska, choć jest ona tylko krokiem na drodze do pełnej, widzialnej jedności Kościoła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>