In vitro: Status embrionu ludzkiego (3)

Hm… Czy aby tytuł tego tekstu nie poddaje w wątpliwość sensu pytania o status embrionu? Jeśli bowiem embrion jest „ludzki”, to cała dyskusja, jako ustawiona pod tezę o człowieczeństwie embrionu, wydaje się w zasadzie zbędna. Nie jest zbędna, ze względu na wagę sprawy nie można sobie pozwolić na drogę na skróty. Nawet jeśli sprawa jest oczywista, choć oczywista dla każdego wcale być nie musi, trzeba wykonać pewną indywidualną sekwencję kroków, które pozwolą temat lepiej naświetlić, a może i zrozumieć…

Między życiem, a życiem człowieka

Uznaje się dziś powszechnie, że po poczęciu mamy do czynienia z ŻYCIEM rozwijającej się żywiołowo zapłodnionej komórki jajowej, później zygoty, embrionu, wreszcie płodu. Dla porządku dodam, że w tekście niniejszym pojęcie „embrion” oznacza umownie etapy rozwoju ludzkiego organizmu, które można by wyróżnić i opisać nazwami, począwszy od zapłodnienia aż do momentu, w którym mówi się o płodzie. Dyskusyjne dla wielu pozostaje pytanie o status tego rozwijającego się ŻYCIA.

Pierwszą refleksją na ten temat jest moje przekonanie, że odpowiedź na pytanie: „czy to jest człowiek?” wcale nie musi być domeną nauk badających dane empiryczne (np. biologii). Nauki te mogą jednak dostarczać faktów, które mogą być pomocne w rozstrzygnięciu tej kwestii. Abstrahując na moment od tematu człowieczeństwa embrionu – kompetencyjnie niepodważalne jest stwierdzenie nauk biologicznych, medycznych i genetyki, że od poczęcia rozpoczyna się ŻYCIE NOWEGO organizmu, innego niż organizm matki. Chodzi o organizm, którego rozwój jest procesem ciągłym. Rozwój ten charakteryzuje się brakiem zmian skokowych oraz koniecznym następstwem kolejno zachodzących przemian. Efektem końcowym tego procesu rozwojowego jest powstanie wyłącznie człowieka – nie ma innej możliwości. Zdaję sobie sprawę, że poprzednie 3 zdania stanowią bardziej ciąg logiczny niż merytoryczny wywód – wynika to jednak z innego przekonania, że mianowicie wiedza naukowa taka właśnie jest – logiczna, i nie należy mieszać jej z żadną ideologią.  Poddanie w wątpliwość prawa do nazywania istoty ludzkiej człowiekiem od momentu poczęcia sprawia, iż nie daje się później takiego momentu „uczłowieczenia” wyróżnić. W zarodku ludzkim od początku obecne jest zindywidualizowane ŻYCIE LUDZKIE; ŻYCIE to jest genetycznie zidentyfikowane jako ŻYCIE konkretnego rozwijającego się człowieka. Genotyp takiej „jednostki”, odmienny od układu chromosomowego każdego z rodziców, stanowi zaszyfrowany plan rozwoju, kształtowania się, przystosowania się organizmu do środowiska. Jeśli więc ktoś uważa, że ingerencja w życie embrionu jest jedynie „dysponowaniem przez kobietę własnym ciałem”, wyraża jedynie swój subiektywny pogląd, który nie ma wiele wspólnego z faktami.

Same początki

Przypomnijmy zatem fakty. Początkiem zaistnienia organizmu jest zapłodnienie, czyli połączenie się w jedną komórkę zwaną zygotą, gamety męskiej z żeńską. Zaistniała zygota jest jakościowo różna od otaczających ją tkanek organizmu kobiety i nie może być traktowana jako jego część, gdyż stanowi strukturę zintegrowaną w rozwijającą się całość, dzięki unikalnej strukturze genotypowej zawartej w chromosomach. Moment zapłodnienia uznaje się za najważniejszy w życiu człowieka ze względu na następujące wtedy wyposażenie dziedziczne, zdeterminowanie płci itd. Powstała przez zapłodnienie zygota dzieli się i wędruje jajowodem w kierunku macicy. Powiększa się wówczas jej rozdrobnienie, tworzy się węzeł zarodkowy (z niego powstanie ciało zarodka) i zawiązka błon płodowych (będą chronić i odżywiać nowy organizm). Ważnym wydarzeniem na tym etapie jest zagnieżdżenie zapłodnionej komórki jajowej w błonie śluzowej macicy, co ma miejsce ok. 5 – 9 dni od zapłodnienia. W miejscu połączenia zarodka z błoną macicy tworzy się zaczątek łożyska, które spełnia funkcje ochronne i funkcje magazynu substancji zapasowych. W tym czasie wewnątrz jaja płodowego (zwanego węzłem zarodkowym lub blastocystą) rozwija się zgrubienie wytyczające główną oś ciała (cecha kręgowców), wzdłuż którego z czasem rozwinie się kręgosłup. W okresie pierwszych 8 tygodni w węźle zarodkowym wykształcają się stopniowo narządy organizmu, zwanego już na tym etapie płodem. Już płód dwumiesięczny ma w znacznym stopniu wykształcone narządy wewnętrzne, kości, mięśnie, nerwy, część naczyń krwionośnych, a sonda ultradźwiękowa pozwala słyszeć bicie serca już kilkutygodniowego płodu.

Nasze możliwości techniczne są coraz szersze

Interesuje mnie dziś szczególnie sam początek – pierwsze dni po zapłodnieniu. Nie podlega żadnej dyskusji, że zarówno zarodki zaistniałe wskutek aktu seksualnego, jak i te wytworzone w procedurze in vitro, są równoprawne i tak samo ludzkie. O żadnej gradacji rangi ich istnienia nie ma mowy, a przynajmniej mowy być nie powinno. Spore zamieszanie rodzi jednak sama metoda in vitro, jako sposób powołania do istnienie CZŁOWIEKA. Jeśli w zgodzie z wspólną nam ludzką wrażliwością przyjmiemy, że dziecko jest wzajemnym darem małżonków dla siebie i wzajemnym zadaniem dla małżonków – mają doprowadzić nowego człowieka do pełni człowieczeństwa, to czym (bo raczej nie „kim?”) są nadliczbowe zarodki? Rodzice decydując się na ich wytworzenie, skazują je tym samym nieodwracalnie na gorszą formę istnienia – one są automatycznie pozbawione rangi daru, rangi wzajemnego zadania małżonków – stają się zaledwie środkami do osiągnięcia celu. Zostają więc zredukowane do roli przedmiotów, które zostaną użyte, kiedy staną się potrzebne. A jeśli potrzebne nie będą? Nie bez znaczenia jest tradycjonalistyczny i trochę zacofany wtręt o rodzicach – małżonkach. Normą zawsze było, że to w trwałej relacji dwojga ludzi istnieją optymalne warunki do poczęcia dziecka. Czy naprawdę chcemy teraz ten obyczaj rozluźniać tylko dlatego, że poczęcie dziecka stało się „technicznie możliwe” poza taką relacją?

„Człowiek, istota ludzka” może być terminem nieostrym, wieloznacznym, nierozłącznym z czyimiś poglądami, wyznawaną religia, ulubioną ideologią. Jeżeli uznamy, że mający się narodzić jest człowiekiem, będzie to miało przełomowy wpływ na całą dalszą argumentację. Jeżeli natomiast uznamy, że nie mamy do czynienia z człowiekiem, tylko z „zespołem tkanek”, czy „fragmentem ciała matki”, cała ocena moralna może być dokonywana wyłącznie z punktu widzenia osób już urodzonych. Zwolenników tego podejścia celnie podsumował kiedyś Ronald Regan, choć mówił wówczas o aborcji: „zdaje się, że wszyscy, którzy opowiadają się za aborcją, już się jednak urodzili?”

In vitro a moralność

Jeżeli jest się człowiekiem od momentu poczęcia, to w każdym wypadku odebranie życia poczętej istocie jest zabójstwem człowieka. A jako że mamy do czynienia niewątpliwie z CZŁOWIEKIEM niewinnym, postępowanie takie jawi się zawsze jako złe. Obejmuje to również zabiegi na embrionach. Człowiek nie „staje się” wartością moralną w toku biologicznego, psychicznego czy społecznego rozwoju lecz JEST nią od swego początku do końca, tj. w każdym etapie rozwoju. Nie można uzależniać człowieczeństwa od spełnienia takich warunków, jak racjonalność, samoświadomość, posiadanie cech psychicznych, bycie istotą zdolną do działań moralnych czy zdolność do porozumiewania się językiem. Nawet w dojrzałym życiu nie każdy człowiek spełnia wszystkie z nich w stopniu pełnym, a płód ani nawet noworodek nie spełniają większości z nich, choć wątpliwości co do człowieczeństwa bobasa już jednak nie spotyka się.

Człowiekiem jest i ten, kto ma nim być” – napisał dawno temu pisarz starochrześcijański Tertulian. Ta intuicja stała się dziś tematem do dyskusji, bo jak napisałem, niektórzy z powodu postępu technologicznego w medycynie, mają dziś jakieś wtórne wątpliwości, czy od samego początku swojego istnienia są ludźmi, czy może stają się nimi dopiero później. Jeśli wątpliwości tych nie da się usunąć, warto przypomnieć, że w chrześcijańskiej nauce o moralności obowiązuje moralny zakaz działania w przypadku wątpliwości: jeśliby ktoś wątpił, czy skutkiem poczęcia jest człowiek – samo nawet narażenie się na niebezpieczeństwo popełnienie zabójstwa jest obiektywnie ciężką winą. Wiedza i technika oddane na służbę człowiekowi stanowią dla niego cenną pomoc, nie mogą jednak wskazywać kryteriów człowieczeństwa – to nie są zadania wiedzy i techniki. Zachwyt nad technologicznymi możliwościami stworzonymi przez współczesne osiągnięcia biologii i medycyny sprawie, że stajemy czasem wobec pokusy wykorzystania tej wiedzy i tych umiejętności niejako wbrew sobie. Technika in vitro jest perwersyjnym przykładem skierowania przez człowieka własnych osiągnięć przeciwko sobie samemu. Umiejętność laboratoryjnego wytworzenia ludzkich embrionów jest imponująca ale jak ocenić mrożenie ich potem lub wylewanie do zlewu? Trudno o uczucia rodzicielskie lub wrażliwość moralną na poziomie embrionalnym ale zupełne niepodejmowanie wysiłku refleksji na ten temat wskazuje na to, że na wiedzy wyniesionej ze szkół nie została nadbudowana żadna solidna konstrukcja światopoglądowa. Taki trochę – za przeproszeniem – prymitywizm mentalny. Wszak sama nazwa mówi, że to embrion LUDZKI…

Korzystałem z opracowania: Piotr Morciniec „Służba poczętemu życiu służbą człowieczeństwu”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>