Jak się mówi „Amen” po koreańsku…?

W roku 2005 Zabrzański Chór Chłopięcy Pueri Cantores Silesienses pod dyrekcją ks. Piotra Klemensa, wybrał się na tournée do Korei Południowej. Było to pasjonujące wydarzenie artystyczne, turystyczne i religijne. Zbliżająca się wizyta w tym kraju papieża Franciszka (14-18 sierpnia) to okazja, żeby powspominać tamte wojaże, przynajmniej ich aspekty religijne, bo okazały się cenne i inspirujące.

Tak się złożyło, że w czasie naszego pobytu w Korei Południowej zmarł papież Jan Paweł II. Dowiedzieliśmy się o tym podczas jednej z prób przed koncertem. Ksiądz Klemens przerwał próbę, pomodliliśmy się za zmarłego papieża. W tym temacie bardzo wyraźnie odczuliśmy fakt pobytu w kraju niechrześcijańskim. Gazety, pomijając że ogólnie nieczytelne, odnotowały śmierć papieża bardzo krótkimi tekstami na mało eksponowanych miejscach. Adoracje modlitewne organizowane w intencji zmarłego w tamtejszych kościołach były bardzo skromne, udział wiernych nieliczny, a na pewno nie masowy. Jeden z kanałów telewizyjnych transmitował uroczystości pogrzebowe papieża. Symultaniczne tłumaczenie koreańskie tych obrzędów było bardzo rozpraszające ale oglądaliśmy tę transmisję wspólnie w hotelu. Żałobę poczuliśmy jednak dopiero wchodząc na nasze krajowe strony internetowe, które nie tylko treściami ale nawet zmienioną szatą graficzną dawały wyraz odczuciom wielu Polaków.

Bardzo dobrze zapamiętałem udział w koreańskiej niedzielnej liturgii mszy św. w jednym z dużych miast (Daegu). Ponieważ Zabrzański Chór Chłopięcy śpiewał na mszy św., byliśmy w kościele znacznie wcześniej. Msza św. była, zdaje się, o 11:00, a my już na miejscach, po próbie i w strojach, od 10:30. Pierwsze spostrzeżenie było takie, że bardzo wielu uczestników mszy św. też było już o tej porze na miejscach. Miałem nawet takie przeczucie, że msza św. rozpocznie się o 10:30, bo ławki o tej godzinie były już niemal pełne. Potem jeszcze ludzie dochodzili ale od ok. 10:45 nie przyszedł już niemal nikt! Kiedyś w jednym kościele (tu u nas) zobaczyłem tabliczkę z napisem „Spóźnianie się na mszę świętą świadczy o lekceważeniu Najświętszej Ofiary”, myślę że tam musiało wisieć coś podobnego! Imponujące było przybycie przed czasem tak wielu wiernych. Zastanawiałem się wielokrotnie, w jakie miejsca, do jakich osób chodzę lub chodziłbym tak punktualnie? Inaczej/szerzej ujmując temat refleksji jest taki: kogo darzę takim szacunkiem, że na spotkanie z nim przychodzę 15 minut przed czasem, aby się absolutnie nie spóźnić i ewentualnie jeszcze trochę przygotować…? W czasie samej mszy św. moją uwagę przykuwały zawsze dwa proste gesty, które Koreańczycy – w przeciwieństwie np. do nas – wykonują mistrzowsko. Chodzi o gest uderzania w piersi przy słowach „moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”. Uwierzycie, że kiedy Koreańczycy wypowiadają te słowa i uderzają się w piersi to w kościele słyszy się miarowy, przytłumiony odgłos uderzania się w klatki piersiowe przez kilkuset ludzi…? Oni wykonują ten gest w taki sposób, jakby każdy z nich faktycznie myślał o sobie i swoich winach i jakby nawet za nie żałował. Mocne! Drugi „gest” do zwykłe „Amen”, powtarzane przez nas w czasie mszy św. dużo razy i na ogół bezmyślnie, bo o czym tu myśleć. Tymczasem Koreańczycy wypowiadają „Amen” w połączeniu z gestem potwierdzającego skinienia głową, wygląda to tak, jakby rozumieli co to „Amen” oznacza i faktycznie potwierdzali słowa modlitwy. Inspirujące!

Postaram się podejrzeć przynajmniej jedną koreańską mszę św. z papieżem Franciszkiem, żeby sprawdzić, czy spostrzeżenia z roku 2005 były reprezentatywne dla tamtejszej kultury liturgicznej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>