Jeśli konwencja wejdzie w życie…

Wszystko wskazuje na to, że konwencja antyprzemocowa („Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”) prędzej czy później wejdzie w życie. Stanie się tym samym jednym z ponad 200 tej rangi dokumentów obowiązujących w Europie. Wśród nowszych konwencji mamy m.in. konwencję w sprawie przestępstw w cyberprzestrzeni, konwencję w sprawie kontaktu z dziećmi, konwencję w sprawie obrony przed terroryzmem, konwencję w sprawie ochrony zwierząt w czasie transportu i całe mnóstwo innych konwencji, równie „obowiązujących”, jak „obowiązująca” będzie ta, którą za jakiś czas formalnie i ostatecznie przyjmie Polska (wszystko na to wskazuje). Słowo „obowiązująca” trzeba w tym kontekście rozumieć adekwatnie – o większości tych „obowiązujących” międzyrządowych umów nawet nie wiemy, że istnieją. Ale nie zmienia to faktu, że są „obowiązujące”. Na pewnym etapie tworzenia prawa, wysoko wyspecjalizowani prawnicy muszą sprawdzić, czy tworzone przepisy, przynajmniej niektóre, są zgodne z zapisami prawa międzynarodowego, w tym z przyjętymi konwencjami. Jeśli więc nawet nie podejrzewamy istnienia wielu takich konwencji, możemy być pewni, że prawo stanowione w naszym kraju będzie z nimi zgodne. Co więc nas czeka, kiedy konwencja wejdzie w życie? Wprawdzie bp Ignacy Dec ze Świdnicy i red. Tomasz Terlikowski z Warszawy, chcąc ratować ojczyznę przez śmiertelnym zagrożeniem, nie pozwalali prezydentowi Komorowskiemu podpisywać ustawy zezwalającej na jej ratyfikację ale pan prezydent ustawę podpisał. Pan Terlikowski zaocznie ekskomunikował prezydenta, a bp Dec – kto wie – pewnie zarządził przebłagalne nabożeństwa o nawrócenie Bronisława Komorowskiego. Czy koniec naszej kultury jest nieuchronny i czy powinniśmy obawiać się najgorszego…? Wyobraźmy sobie hipotetyczne konsekwencje ratyfikacji tego dokumentu, biorąc za punkt odniesienia to wszystko, co się o niej mówi.

W krótkim czasie po wejściu konwencji w życie dojdzie w Polsce do wielu fundamentalnych zmian obyczajowych. Zmieni się w zasadzie wszystko. Na początek z urzędowych dokumentów znikną pojęcia „ojciec” i „matka”, a w ich miejsce pojawią się „rodzic A” i „rodzic B” ale to też nie wiadomo, bo nazwanie kogoś „rodzicem B” byłoby bardzo nietolerancyjne. Być „rodzicem B” to tak, jakby być rodzicem drugiego gatunku, gorszym rodzicem. Nie wiadomo dokładnie jak z tym będzie ale na pewno nie będzie dobrze. Młodzież od pewnego wieku, o dorosłych nie wspominając, będzie miała prawo swobodnego wyboru płci, bo ta, z którą się każdy rodzi zostanie uznana za przypadłość, za którą odpowiedzialność ponoszą tzw. biologiczni rodzice. Na marginesie: tzw. rodzice biologiczni, jeśli nie udokumentują, że poczęli dziecko wg najnowszych procedur in vitro, poprzedzonych staranną selekcją gamet, będą karani za egocentryczne narażenie potomstwa na ryzyko chorób dziedzicznych. Politycy będą prowadzili zażarte boje o ustalenie wieku, w którym można będzie samodzielnie zdecydować o zmianie płci. Jedni będą licytować ostro w dół, inni będą nazywać tamtych „zdrajcami”. Dystans wobec tych sporów zachowają jedynie bp Dec i Tomasz Terlikowski, których poglądy na tle rozszalałej poselskiej dziczy jawić się będą jako wywarzone centrum. Dużo zmian czeka polskie rodziny, a i polskie szkoły nie mniejszą rewolucję przejdą. Podręcznik do wychowania do życia w tzw. rodzinie, będzie już od przedszkola promował pełną równość wszystkich stylów życia. Już od pierwszych kolorowanek tzw. rodzina przedstawiana będzie wariantowo jako mężczyzna i mężczyzna, kobieta i kobieta, kobieta z kotem i z córką, mężczyzna z pingwinem i z synem, a także pod koniec, po wyczerpaniu wszystkich zwyczajnych możliwości, zamieszczony zostanie obrazek historyczno – kontrowersyjny, z powodu którego autorka nowego ogólnopolskiego darmowego podręcznika, będzie nazywana wojującym talibanem – na obrazku będzie mężczyzna, kobieta i dwójką dzieci. Ale ten obrazek nie będzie tam zamieszczony tak sobie (po przyjęciu konwencji – to nie możliwe), będzie musiał zostać opatrzony prawomyślnym komentarzem, coś jak emisje „Czterech pancernych” na TVP Historia, że taki model rodziny był kiedyś błędnie uważany za naturalny i był dominujący, będąc jednocześnie źródłem wielu nieszczęść, a także przemocy, bo mężowie lubili swoim żonom przylać. Kto wie, czy ministerstwo nowoczesnego szkolnictwa nie zamieści w takim podręczniku oświadczenia, że nie odpowiada za szkody wynikłe z zawierania tradycyjnych małżeństw przez użytkowników podręcznika. Zmiany nie ominą także życia religijnego, najmocniej odczuje je Kościół. Kobiety będą wyświęcane na księży, a siostrami zakonnymi będą faceci, niekoniecznie po zmianie płci, tak po prostu – w ramach równouprawnienia. W ramach teologicznego równouprawnienia nie będzie już można publicznie odmawiać „Ojcze nasz”, trzeba będzie – zgodnie z duchem konwencji – mówić „Ojcze i Matko nasza” albo wariantowo „Odwieczne Źródło Bytu”.

Wejście w życie kolejnej (216?) europejskiej konwencji niewiele u nas zmieni. Nie jest to porozumienie typu „koń trojański”, wymierzone przeciwko jakiemukolwiek narodowi, systemowi wartości, religii. Trzeba mieć dużo złej woli i mentalne klapki na oczach, żeby dokument ten przeżywać, jako próbę zamachu na chrześcijaństwo. Odrobina wysiłku i uczciwości intelektualnej wystarczą, aby zauważyć, że jeden z bardzo obecnych w Europie choć napływowych systemów religijnych – bynajmniej nie chodzi tu o chrześcijaństwo – odgrywa znaczącą rolę w krzewieniu zjawiska przemocy wobec kobiet. Dokument wzywa do zapobiegania dyskryminacji z każdego możliwego powodu:

Wyciąganie z tego zapisu konkluzji o atakach na Kościół czy na religię jest – najdelikatniej mówiąc – nieuczciwe. Pojawiające się w konwencji pojęcie płci społeczno – kulturowej nie jest – wbrew plotkom – nowym, narzucanym kształtem ludzkiej tożsamości ale – jak widać wyżej – jednym z niepożądanych nawyków obyczajowych. Płeć społeczno – kulturowa nie jest opcją irracjonalnego wyboru ale sposobem odnoszenia się w przestrzeni publicznej do (np.) kobiet, przez który mogą być one traktowane niesprawiedliwie. Konwencja zwraca uwagę, że płeć ma znaczenie i konsekwencje nie tylko biologiczne ale także społeczne. Takich powszechnie utrwalonych nawyków trzeba być świadomym, aby w ramach tychże nawyków bezmyślnie nie krzywdzić innych.

Bezdyskusyjna sprawa na koniec: każdy, kto chciałby pozwolić sobie na luksus posiadania własnego zdania na temat konwencji, jakiekolwiek ono będzie, MUSI ten dokument najpierw przeczytać.

Komentarze

  1. Marzec 17, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Panie Piotrze. 3 akapity jakis ironicznych dywagacji po to tylko, zeby rzucic jedno dluzsze zdanie i sugestie, ze konieczne jest przeczytanie konwencji? Uwazam, ze marnotrawi pan zbyt wiele energii na takie hipotetyczne historie z udzialem teologow, biskupow i dziennikarzy.

  2. Marzec 18, 2015

    Gospodarz Odpowiedz

    Szukam optymalnej formy do wyrażenia swojego sceptycznego nastawienia do tych, którzy wieszczą upadek naszej kultury z powodu wdrożenia w Europie kolejnej konwencji (czy wykaz tych dokumentów nie wygląda imponująco?). Słusznie pan uchwycił charakter tego wpisu – bo żadna z tych rzeczy, o których napisałem, nie może się – z powodu konwencji – ziścić. Chcę zapytać, co konkretnie zmieni się w mojej rodzinie, w szkole do której chodzą moi synowie, w moim zakładzie pracy, w mojej parafii, w moim mieście, w moim kraju – po wejściu w życie kolejnej europejskiej konwencji Mam serdecznie dosyć czytania bogoojczyźnianych lamentacji, z których wynika tylko tyle, że ich autorzy uczepili się w konwencji jakiegoś wątku, słowa, zdania, które poddają swoistej interpretacji i wyciągają jakieś osobliwe wnioski. Formą mojej osobistej obrony przed takim wnioskowaniem jest ironia. Co innego, gdyby obawy były wyrażane rzeczowo, tzn. z tego i tego punktu konwencji wynika, że zmieniona zostanie ta i ta ustawa i w związku z tym, w naszym życiu zmieni się to i to. Ta cała „obrona Częstochowy” idzie w ogóle inną stronę, skoro w konwencji chodzi o to, żeby zwalczać zjawisko przemocy wobec kobiet. Moim zdaniem każdy, kto wierzy, że „Unia Europejska” chce nas niepostrzeżenie zrobić w konia i pod płaszczykiem konwencji nr 216 zwalczać elementy chrześcijaństwa, powinien mocno ochłonąć.

  3. Marzec 19, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Skoro nic nie zmieni to dlaczego została wprowadzona?
    Gutta cavat lapidem non vi sed saepe cadendo…

    Zresztą nie chodzi tylko o konwencję. Przymus sprzedaży bez recepty jednej tabletki po stosunku (jednej tylko firmy), programy oparte na gender w przedszkolu (ja wiem, wiem gender studies to co innego, to wielka odwieczna nauka), naciski ONZ na polski rząd aby walczył z Kościelnym ruchem antygenderowym.. I to wszystko w tym roku tylko! 3 miesiące!

    Chciałbym, żeby pana blog odniósł jakiś sukces ale zbyt często to jest tylko komentarz (zawsze pochwalny) do artykułów TP. komentarze pisane wg tej samej retoryki.

    Przypomniałem sobie taki dowcip. Swego czasu pan Miller apelował, żeby głosować na SLD nie ze względu na program ale dlatego, że jest to jedyna lewicowa partia a demokracja musi opierać się na pluralizmie. bogoojczyzniano-czestochowski Koscioł jako jedyny wystąpił przeciw tym gender.

  4. Marzec 20, 2015

    Gospodarz Odpowiedz

    Szybki, pobieżny pasaż przez kilka efektownych wątków zamiast rzeczowego wskazania konsekwencji wprowadzenia konwencji antyprzemocowej? Jestem zdegustowany tym pana wpisem. Skojarzenia stylu moich tekstów ze stylem publicystyki uprawianej w TP są oczywiście dla mnie miłe ale traktowanie hermeneutyki TP jako klucza interpretacji tutejszych tekstów jest po prostu błędne. Proszę sobie wyobrazić, że na swoim blogu napisze pan, co chętnie czyta, że np. chętnie czyta pan Tolkiena. Obawiam się, że jeśli ktoś z komentatorów będzie czytał pana teksty zasadniczo jako rezultaty skłonności do fantazjowania – niewiele to będzie miało wspólnego z ich sensem.

    To nie jest tak, że konwencja niczego nie zmieni. Konwencja jest dokumentem europejskim – użyte tam argumenty i poczynione diagnozy nie zawsze w pełni oddają naszą polską specyfikę. Ale w perspektywie europejskiej są bardzo czytelne, mam na myśli nie zawsze wprost tam wyrażone nawiązania do islamu. Być może jakieś nowe akcenty w programach wychowawczych powinny się pojawić (oczywiście nie dotyczące tego, co imputuje część publicystów) żeby uwrażliwić na kwestie przemocy wobec kobiet, przemocy domowej – nie jest tak, że nic w tym temacie nie robimy ale są to na ogół akcje NGO, konwencja nakłada obowiązek działań systemowych.

    Bardzo chciałbym, żeby ktoś wskazał w jaki sposób miałaby ziścić się którakolwiek ze złowieszczych przepowiedni dotyczących tej konwencji ale domyślam się, że raczej się nie doczekam.

  5. Marzec 20, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Oczywiscie, ze zadna z tych zlowieszczych przepowiedni nie wejdzie w zycie. Nie dlatego, ze te przepowiednie sa wyssane z palca ale dlatego, ze sam dokument jest na tyle abstrakcyjny. Rowniez dlatego, ze zostal narzucony spoleczenstwu ignorujac konstytucyjne zasady tworzenia prawa. Rowniez dlatego, ze wskazane przyczyny przemocy nie moga byc zmienione za pomoca jakichkolwiek procedur. Wiem, ze brzmi to dziwnie. Procedurami mozna wyslac dzieci do szkoly wbrew woli rodzicow. Procedurami mozna ustanowic, ze chlop jest baba.

    Prosze o kilka odpowiedzi:
    1.jaki jest cel w tworzeniu wstepow na trzy akapity dlugich pelnych ironicznych, hipotetycznych wydarzen z udzialem osob znanych publicznie?
    2.w jakim celu tworzy sie prawo ignorujac konstytucyjne zasady tworzenia prawa? Zawsze wtedy istnieje mozliwosc, ze dany przepis zostanie zignorowany na czym ucierpi samo prawo? Tworzac konwencje antyprzemocowa, ktora zostanie zignorowana ryzykujemy, ze i temat przemocy domowej utraci na znaczeniu.
    3. W jakim celu wprowadzono do tego dokumentu definicje plci spoleczno-kulturowej? Definicje biologiczne byly oparte na jakiejs nauce. Definicja prawnicza pasowalaby do prawnego charakteru dokumentu. Gender tylko w kilku krajach europejskich uznawany jest za nauke.

  6. Marzec 20, 2015

    Gospodarz Odpowiedz

    Bardzo mi się podobała nasza wymiana zdań w wątku o komunii dla żyjących w związkach niesakramentalnych. To było inspirujące doświadczenie. Cieszyłbym się, gdyby można było także w innych wątkach zachowywać podobne standardy intelektualnej rzetelności.

  7. Marzec 22, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Do tego potrzebny jest wysilek z dwoch stron. Zadalem bardzo konretne pytania. Napisał pan ze byl sfrustrowany czytajac kolejny raz o demonicznej konwencji. Dokladnie to samo czuje widzac te odwracanie kota ogonem. Tworzac dokument poswiecony tak istotnemu zagadnieniu zadbam o to, zeby nie zawieral kontrowersyjnych stwierdzen albo zeby wszystkie strony uczestniczylycw procesie tworzenia tego prawa. Zachowajmy Chocby pozor demokracji.

    Kto moze zapobiec zlu ktore dokonuje sie w rodzinach? Chrzescijanstwo ma wielkie szanse. Ale oni w nas widza zrodlo tego zla! Sami propaguja Antykoncepcje i srodki poronne a w nas szukaja zrodla zla w rodzinach!

  8. Marzec 22, 2015

    Gospodarz Odpowiedz

    Dziękuję za mobilizację do większego wysiłku intelektualnego – to na pewno słuszna uwaga.

    Niech pan sobie wyobrazi taką scenę. Na placu stoi dwóch facetów. Jeden (przykurzony, właśnie wyszedł z placu budowy) wskazuje wznoszoną ale będącą już na ukończeniu budowlę stojącą na wprost i mówi sobie, że mu się podoba, wpisuje się dobrze w estetykę miejsca, jest w tym miejscu potrzebna, wydaje się funkcjonalna, oczywiście można sobie wyobrazić budowle doskonalsze i piękniejsze ale to, co jest budowane – dobrze wypełni tę konkretną przestrzeń. Drugi podchodzi do tego pierwszego i dzieli się odrębnym zdaniem: nie podoba mu się wznoszona budowla, uważa, że jest nieestetyczna, niefunkcjonalna, niepotrzebna, krytykuje nawet sam pomysł budowy w tym miejscu. Jego zdaniem zastosowane w niej rozwiązania grożą w przyszłości zawaleniem dachu, zamakaniem piwnic i wybuchem instalacji gazowej. Między facetami wywiązuje się rozmowa. Wiadomo, że można mieć inne w szczegółach poglądy ale groźba katastrofy budowlanej wydaje się poważna, więc ten pierwszy pyta o szczegóły ale drugi zamiast wskazać na konkretne przyczyny zagrożeń zaczyna mówić o powszechnie znanym niechlujstwie budowlańców, które zwykle prowadzi do katastrof. Żadnych konkretów.

    Ten wpis dotyczy rzekomych zagrożeń, jakie niesie z sobą ratyfikacja konwencji, jeśli uważa pan, że zagrożenia są rzeczywiste – proszę je po prostu wyliczyć, chętnie o nich z panem podyskutuję. Po uważnej lekturze konwencji twierdzę, że nie jest ona dokumentem antyrodzinnym, antychrześcijańskim ani antypolskim. Konwencja nie jest oczywiście dokumentem idealnym ale przecież to samo można powiedzieć o wielu aktach prawnych. Jeśli chce pan dyskutować o zagrożeniach płynących z konwencji, to proszę jakieś choć jedno zagrożenie zidentyfikować, pokazać je w tekście i opisać możliwy wpływ na nasze krajowe przepisy, obyczaje i wartości. Te trzy kroki są super ważne dla rzetelności naszej dyskusji:
    -identyfikacja zagrożenia,
    -wskazanie go w tekście konwencji,
    -pokazanie możliwego wpływu na nasze krajowe przepisy.

    Namawiam do konstruktywnego podejścia: jeśli zidentyfikuje pan te zagrożenia, ponazywa je pan, to się pan uspokoi widząc że wcale nie są tak straszne, jak się wydaje, kiedy ślizga się po powierzchni żonglując sloganami.

  9. Marzec 23, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Dlaczego miałbym wypisywać te zagrożenia skoro pan nie odpowiedział na zadane przeze mnie pytania? Oczywiście stało się tak tylko dlatego, że moje pytania są kompletnie bezsensowne. Naturalną rzeczą jest, że jakieś swoje przemyślenia zaczyna się od kreacji jakiś abstrakcyjnych scenariuszy z udziałem publicznie znanych osób: dziennikarzy i biskupów.

    Ale jednak. Wyliczyć złe konsekwencje. Skoro obaj zgodziliśmy się, że pozytywnych skutków nie będzie to jestem na pozycji cokolwiek korzystnej.

    Zaskoczę pana nie po raz pierwszy: nie wiem co się wydarzy. Tak szczerze normalnie. Wprowadzono do naszego prawa definicję płci społeczno-kulturowej. Dobry przyczółek do dalszej ofensywy. ONZ czyni naciski na rząd, by stopował Kościoł w walce z gender. może powstać ciekawa synergia z tą konwencją. Ale może nie powstanie. Nie mogę tego powiedzieć. Mimo tego obaj uznaliśmy, że konwencja w kwestii przemocy nic nie zmieni. Stąd wniosek, że nie powinna być uchwalana bo i po co?

    Proszę zauważyć, że mój komentarz nie dotyczył jednak negatywnych skutków tej konwencji. Nasz parlament nie ogarnia włsnych aktów prawnych, czy ogarnie zatem akty narzucone? Chodzi tylko o pana styl wypowiedzi. 3 akapity wymyślonych historyjek z udziałem kilku postaci z nazwiska.

    Nie mam swojej ulubionej gazety. Gość jest dobry w artykułach polityczno-społecznych, jednak w kwestiach „kościelnych” jest jak chałwa, z każdym kęsem nieprzyjemnie słodki. TP musi z definicji mieć inne zdanie niż Kościół stąd wymyśla jakieś idiotyczne teorie, np o tym, że człowiek nie jest nim zawsze itd. To, że nie mam swojej ulubionej gazety nie jest dla mnie sytuacją komfortową. Dla własnej wygody chciałbym mieć „swój kacik” ludzi myślących identycznie. Jednak nie jest mi to narazie dane.

    Jednak musimy pamiętać, że każda gazeta, telewizja tworzy swego rodzaju towarzystwo, które się wspiera a zwalcza konkurencję. świetnie to pokazał TP w ostatnim czasie. Wyczekują na moment, żeby zaatakować choćby Rafała Ziemkiewicza. Jak ktoś mądrze zauważył dwukrotnie powodem ataku był wpis na twiterze, wpis który z definicji ma mieć max 160 znaków, więc musi zawierać pewne skróty myślowe. Nie chce przedłużać tej i tak długiej wypowiedzi.. pan zakonnik dostał spadek, poszedl zaszaleć i spotkał panią, która chciała zaszaleć. Po szalonej nocy ona oskarżyła go o gwałt licząc na swoją dolę ze spadku. Gdy policja z urzędu się tym zajęła pani wszystko wycofała. Media pisały o mnichu gwałcicielowi. Ziemkiewicz napisał bodaj, że kto nie wykorzystał takiej okazji do gwałtu niech pierwszy rzuci kamieniem. w TP obszerny artykuł krytykujący plus debata na 4 strony o tym jak „prawica” traktuje kobiety. Skąd taka akcja? RAZ uważa, że ks Boniecki na starość zwariował i sprzedał się TVNowi.

    Tak działają w naszym kraju telewizje, gazety, partie polityczne. Nie zgadzasz się z propozycją PO? Widac czekasz na Macierewicza!

    Redaktor Terlikowski to dla mnie postać kontrowersyjna. Zrobił sporo dobrego. Wiele książek i sił, które poświęcił na wywiady, artykuły. niestety chyba sądzi, że może być specem od wszystkiego dlatego komentuje wszystko i wszystkich i często wypada słabo. Czasem reaguje zbyt nerwowo. Tak samo oceniam środowisko Frondy.

    Czy TP nie chce wywołać taki „małpi odruch” na nazwisko red Terlikowskiego, jak PO na Macierewicza?

    ” Pan Terlikowski zaocznie ekskomunikował prezydenta, a bp Dec – kto wie – pewnie zarządził przebłagalne nabożeństwa o nawrócenie Bronisława Komorowskiego.” to brzmi w ten deseń.

  10. Marzec 24, 2015

    Gospodarz Odpowiedz

    Wracając do tematu…

    Tekst główny dotyczy pobieżnych reakcji środowiska dziennikarskiego i duchownych wobec kolejnych etapów wyrażania zgody na ratyfikację konwencji. Abp Gądecki przed głosowaniem senatu prosił o modlitwę, bp Dec wystosował (w imieniu katolików) dramatyczny apel do prezydenta, niewspółmierny do rangi sprawy, red. Terlikowski – już po zapowiedzi ratyfikacji konwencji przez Komorowskiego – zapytał retorycznie, czy wśród duchownych znajdzie się koś odważny, kto uświadomi prezydentowi, jaki będzie jego status w Kościele jeśli ten dokument podpisze. Mój tekst jest moją osobistą odpowiedzią na te wysoce nieroztropne poczynania. Co takiego złego jest w konwencji, że autorytet publicystów ze znakomitym dorobkiem i duchownych z tytułami musi wikłać się w obronę przed konwencją? Zapytałem o to ironicznie w swoim tekście. Ironia to taka forma wypowiedzi (nie styl) – nie zamierzam szczegółowo tłumaczyć się z zastosowania tego środka wyrazu, nie dlatego, że chcę coś panu zademonstrować. Po prostu ta forma wydała mi się najbardziej odpowiednia. Jeśli ktokolwiek poczułby się tą formą odpowiedzi na swoje poczynania urażony – nie miałbym problemu z właściwą reakcją. Zastanawiam się w tym wpisie (ironicznie), co zrobi biskup diecezji świdnickiej po ratyfikacji konwencji. Wystosował apel tak dramatyczny, jakby po podpisaniu konwencji miał zostać wprowadzony urzędowo szariat. Co więc teraz? Po tak dramatycznym apelu nie może nie być ciągu dalsze, wszak byt chrześcijaństwa jest zagrożony…? – to jest właśnie brak właściwej miary i rozsądku osób publicznych w reagowaniu na konwencję.

    Odnoszę wrażenie, że niestety nie przeczytał pan konwencji albo czytał pan ją nieuważnie albo z przyjętą uprzednio tezą. Każdy uważny czytelnik bez trudu dostrzeże w konwencji to, co nowe:
    -powołanie państwowej instytucji koordynującej polityki na rzecz zapobiegania przemocy (art. 10)
    -prowadzenie badań, statystyk dot. przemocy wobec kobiet i podawanie ich do publicznej wiadomości – jako obowiązek państwa (art. 11)
    -nękanie – jak zjawisko, które domaga się konsekwentnej penalizacji (art. 34)
    -kwestia zgody na współżycie – zgoda na być udzielona przez osobę zdolną do składania oświadczeń woli, co należy ocenić w świetle danych okoliczności – czyli wykorzystanie pijanej osoby nie powinno być „jej problemem” (art. 36)
    -konieczność prowadzenia oceny ryzyka i zarządzania ryzykiem w odniesieniu do osób, które są uwikłane w zjawisko przemocy (art. 51)
    -znany z filmów amerykańskich zakaz zbliżania się i nakaz ochrony (art. 53)
    -zasada przedawnienia – żeby nieletnia ofiara mogła złożyć pozew po osiągnięciu pełnoletności niezależnie od przepisów ogólnych (art. 58)
    To kilka przykładów nowych zobowiązań albo takich, które wymuszają gruntowne dopracowanie istniejących, które konwencja nakłada na państwa – strony ją podpisujące.

    Tak jak wspomniałem, pisze pan w tym wątku – niestety – na tak abstrakcyjnym poziomie ogólności, że odnoszę generalne wrażenie, że ostatni pana wpis jest już w ogóle nie na temat. Ale wspominając z szacunkiem pana rzeczowość z poprzedniego wątku – staram się, w miarę możliwości, odpowiedzieć rzeczowo. Pisałem wcześniej o tym, że konwencja jest dokumentem europejskim, zawiera liczne, konkretne i jednoznaczne odniesienia do obyczajowości muzułmańskich kręgów społeczeństwa:
    -wymuszane małżeństwa
    -genitalne okaleczanie kobiet
    -karalność cywilna wymuszanych małżeństw
    -zbrodnie honorowe
    -zasada non-retoulment
    -wnioski o azyl warunkowane płcią społeczno – kulturową
    -….

    Ten dokument trzeba przeczytać z otwartym umysłem, żeby zrozumieć, że naprawdę nie chodzi w nim o wprowadzenie „wyboru płci” wg upodobań albo promocję „genderyzmu” tylko o zwalczanie i zapobieganie przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, naprawdę.

  11. Marzec 24, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Nie jestem specjalista Ale naprawde nikt w tym kraju nie prowadzi statystyk dotyczacych przemocy? Ach jaka ulga, ze juz niebawem takie dane beda istnialy!

    Zarzucanie komus swoich bledow to ostatnio rzecz czesto spotykana. Czytasz konwencje z gotowym wnioskiem! Pomyslal pan, ze podcbodzenie do wszystkiego „otwarcie” jest takim samym podchodzeniem do tematu z gotowym zalozeniem? I sprobujmy po raz trzeci: nie mowie ze ta konwencja w calosci jest do wyrzucenia. Dzieki niej bedziemy mieli wiecej tabelek. I wreszcie wykorzystanie pijanej osoby bedzie traktowane jak wykorzystanie pijanej osoby. Sa to jakies korzysci. Jak juz wspomnialem jestem zwyklym, prostym czlowiekiem. Patrzac wokol widze sporo rozpadajacych sie malzenstw, wiele przemocy. I widze wiele powodow tego stanu rzeczy! Dlaczego konkretnie ich nie wskazemy?

    Powodem przemocy jest niepamietny zwyczaj.. Pan odbiera to jako aluzje to muzulmanow. My jako potencjalnie cios wymierzony w nas! Tak powinno sie tworzyc dokumenty o randze europejskiej?

    Skoro ustalilismy juz kto ma glowe otwarta a kto mysli abstrakcyjnie to prosze jednak powiedziec mi jedna rzecz. Dlaczego w dokumencie uzyto nie defonicji prawniczej plci? Albo biologicznej! Tylko definicje plci spoleczno-kulturowej? Konkret!

  12. Marzec 24, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Co do zachowania tych dwoch biskupow to uwazam, ze bylo absurdalne i niepotrzebne. Ktos jeszcze gotowy pomyslec, ze prawo stanowione ma jakakolwiek wartosc skoro biskupi sie tak emocjonuja. A wschodzic w jakakolwiek interakcje z partiami politycznymi..

  13. Marzec 29, 2015

    Gospodarz Odpowiedz

    Apeluję niezmiennie o większe oparcie refleksji na temat treści konwencji – na treści konwencji. Nie można napisać, że konwencja to „potencjalny cios wymierzony w nas”, nie wskazując jednocześnie ani jednego jej fragmentu, który rodzi to potencjalne zagrożenie (konkretny artykuł). W poprzednim wpisie wyliczyłem literalnie wymienione w teksie dokumentu nawiązania do islamu, których żadnym sposobem nie można przypisać do chrześcijaństwa. Więc apeluję o uczciwość. Osobisty pana pogląd na temat konwencji z grubsza poznałem – chciałbym się dowiedzieć, na których fragmentach tekstu pan swoje przekonania opiera. Proponuję konkretne wyliczenie – tak jak zrobiłem to ja wcześniej.

    „Płeć społeczno – kulturowa” występuje w tekście kilkakrotnie. Nie jest to jednak nowa definicja płci, przewidziana do rozpowszechnienie w krajach, które ratyfikują konwencję, w miejsce „dawnej” definicji płci opartej na biologii. Tak może twierdzić tylko ktoś, kto nie zadał sobie trudu przeczytania konwencji. Zwrot „płeć społeczno – kulturowa” w treści konwencji należy rozumieć jako, cytuję: „społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet i mężczyzn”. Ta definicja występuje na początku dokumentu, w art. 3 (technicznym) zatytułowanym „Definicje”. Definicje to dookreślenia zwrotów użytych w treści konwencji, które są na początku wyjaśnione po to, żeby czytelnik wiedział, jak rozumieją je autorzy dokumentu. Obok zwrotu „płeć społeczno – kulturowa” zdefiniowane zostały (dla celów konwencji) także inne używane w niej słowa i zwroty: „przemoc wobec kobiet”, „przemoc domowa”, „przemoc wobec kobiet ze względu na płeć” (tutaj chodzi o płeć biologiczną), „ofiara”, „kobiety”. W tym ciągu wyjaśnień, jako pozycja nr 3, znajduje się „płeć społeczno – kulturowa”. W żadnym razie nie oznacza to wprowadzenia nowej definicji płci!

    Ten dokument naprawdę warto przeczytać. Oparcie swoich przekonań na temat konwencji na opiniach innych ludzi nie daje rzeczywistego obrazu tego dokumentu i pozbawia tak ukształtowane opinie waloru rzetelności.

  14. Marzec 29, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Ehh.. Zrodlem przemocy jest obyczaj i tradycja bez okreslenia konkretnych obyczajow i tradycji. Chyba slusznie to wywnioskowalem? Nie wiem jak mam to powtorzyc.. Mowiac o przemocy domowej mamy zwykle na mysli konkretne sytuacje. Najczesciej tak jest. Zwykle. Kazdy konkretny przejaw przemocy posiada zwykle przynajmniej jeden konkretny powod.

    Jakakolwiek tradycja, sadze ze nawet islamska, nie nawoluje do owej przemocy wprost. Nawet wowczas zrodlo przemocy jest konkretne i bynajmniej jedno. Moze nim byc alkohol, bieda, niepewnosc jutra, zle pojmowane malzenstwo, forma prezentacji kobiet.. Stad raczej to jest zrodlem przemocy, nie „obyczaj” bez okreslenia tego o ktorym mowimy. Niech pan odpowie najprosciej jak sie da dlaczego nie wyliczono tych zrodel przemocy zastepujac je jakimis enigmatycznymi okresleniami. Oczywiscie nie mam na mysli tego, ze bieda, powszechnie dostepny alkohol, niepewnosc jutra, szeroko dostepna antykoncepcja, blednie rozumiane malzenstwo, niesprawiedliwe ukazywanie kobiet w mediach to najogolnien rzecz biorac cel naszych wladz, czy to na poziomie narodowym czy europejskim..

    Dziwi mnie ze czlowiek, ktory ma juz te swoje lata na karku poswieca tyle energii na analize czegos co nie bedzie mialo wplywu na cokolwiek. Cieszy sie pan ze dokument wprowadza pojecie przemocy ekonomicznej. Gdyby ten narod trzymal sie tradycji, w ktorej wyrastal to taki termon nie bylby kompletnie potrzebny! Zastanawiam sie czy ma tu odniesienie zasada pomocniczosci..

    Ratyfikacja tego dokumentu polegala na tym, ze uchwalono go w formie ustawy. W ten sposob definicja plci spoleczno-kulturowej stala sie czescia naszego systemu prawnego. Wg prof Zolla to jest niesprawiedliwa ingerencja w nasz system prawny.

  15. Marzec 29, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Cbcialem zapytac o jeszcze jedna rzacz. Z okazji swiat wiele pism wydaje rozne dodatki. Gosc Niedzielny ma plyte dvd z filmem Pasja. Rezyser dosyc kontrowersyjny ale film gorszacy ortodoksyjnoscia. „W sieci” ma ksiazke o swietej Faustynie. Bardzo dobry pomysl. Swieto Milosierdzia blisko a potem okragla rocznica kanonizacji swietej. „w drodze” ma plyte cd z rekolekcjami. Rozwazania Drogi Krzyzowej. Natomiast Tygodnik Powszechny wydaje na swieta broszure o. Ludwika Wisniewskiego. Przejrzalem kilka artykulow. Slownictwo podobnego do ks Oko tylko w odniesieniu do innych osob. „sumienie bedace w kolizji z Magisterium nie musi byc bledne” to moja perelka.

  16. Marzec 30, 2015

    Gospodarz Odpowiedz

    Dyskutujemy o konwencji? Bez odwołań do tekstu naprawdę się nie da. Namawiam też do większej konsekwencji w formułowaniu opinii: w tym samym krótkim wpisie pisze pan o tym, że szkoda czasu na analizowanie konwencji, bo ten dokument nie będzie miał wpływu na cokolwiek, a parę wierszy niżej pisze pan o istotnym wpływie konwencji na nasz system prawny, że mianowicie (z powodu konwencji) częścią naszego systemu prawnego stała się nowa definicja płci. Czyli jak jest z tą konwencją: wpływa na cokolwiek, czy nie wpływa? Chciałbym ustalić, co pan o tym myśli. Jeśli powołuje się pan na prof. Zolla, a to autorytet wysokiej klasy, wypada wkleić link do artykułu z tą jego wypowiedzią – lubię się uczyć, chciałbym mieć możliwość rozwijania swoich przekonań pod wpływem rzeczowych argumentów.

    Konwencja to nie summa o przemocy w rodzinie i przemocy wobec kobiet, tylko przede wszystkim zbiór wytycznych na temat form zwalczania lub łagodzenia tych zjawisk. Czasem mam wrażenie, że dokument pisany jest głównie z myślą o imigrantach islamskich, u których inkulturacja w Europie nie przebiega tak, jakbyśmy chcieli. Myślę, że autorzy przyjęli takie milczące założenie, że w tej chwili szczególnej uwagi wymagają te przyczyny i skutki przemocy, które zostały w konwencji opisane, a które są związane w dużej mierze z dużą liczbą napływających imigrantów. Dla nas w Polsce nie jest to zbyt czytelne, bo u nas problemy imigrantów, choć są obecne, stanowią jednak margines. U nas faktycznie dużym problemem jest w tym kontekście nadużywanie alkoholu, ma pan w tym temacie rację, to nie podlega dyskusji. Dlatego proszę sobie wyobrazić jak palące w innych krajach muszą być te kwestie, które w konwencji literalnie wypisano, a które przecież dla nas wydają się egzotyczne?

    Nie czytałem broszurki o. Wiśniewskiego, zacząłem ale wydała mi się nudna. Nie doszedłem do miejsc, w których słownictwo przypomina w stylu ks. Oko, raczej wydało mi się to esejem filozoficznym, a to nie jest mój ulubiony gatunek literatury. Zaciekawił mnie pan jednak tymi skojarzeniami ze stylem ks. Oko w eseju o. Wiśniewskiego – może pan to zilustrować przykładami? Przywołany cytat o relacji sumienia do magisterium gdzieś mi się obił o uszy (może w Gościu) ale na ile znam styl ks. Oko – to nie jest ta poetyka. Przy okazji ponawiam apel o większe zakorzenienie poglądów na różne sprawy w źródłach: ta broszurka ukazała się w Tygodniku przed dwoma tygodniami, teraz w innych mediach jest komentowana (np. we wczorajszym Gościu) i stąd ją pan zapewne zna. Numer świąteczny Tygodnika pojawi się w kioskach pojutrze, więc co w nim będzie – jeszcze nie wiadomo. W poprzednich latach dodatkiem do wielkanocnych numerów Tygodnika, o ile pamiętam, była płyta z festiwalu „Misteria Paschalia”.

  17. Marzec 30, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Wg profesora Zolla konwencja jest zamachem na nasza cywilizacje. Najnowszy Gosc strona 44.

    Ciekawe. Wg mnie konwencja nie bedzie miala wplywu na kwestie przemocy ale efektem jej ratyfikacji jest wprowadzenie definicji plci do systemu prawnego. Zatem faktycznie uwazam, ze konwencja nie bedzie miala znaczenia i bedzie je miala. Nie bedzie miala wplywu na kwestie przemocy ale bedzie miala wplyw na system prawny. Wydaje sie, ze pan takze przyznal ze konwencja nie przeniesie zadnych zmian ale jednoczesnie cieszy Sie, ze ubogaci nasze statystyki oraz wprowadzi pojecie przemocy ekonomicznej. Troche konsekwencji!

    Skojarzenie o. Wisniewskiego z ks Oko znalazlem na portalu Frondy z zaznaczeniem, ze ks Oko drazni tylko purystow, ktorych irytuje styl jego wypowiedzi natomiast nie maja zastrzezen co do tresci! Natomiast w przypadku ojca bledna jest i forma i tresc. Ciekawe ze pomysl sprawy sadowej przeciwko ks Oko znalazl sie w TP za sprawa tego czlowieka! Przeczytalem kilka jego „tekstow”. Deklaracja wiary to wspaniala inocjatywa. Jednakze podzielila lekarzy na dobrych i zlych. Aborcja to potwornosc. Ale tak jak rekrut, ktory chcial uniknac sluzby wojskowej mi odbyc sluzbe zastepcza tak lekarz, ktory nie chce jej przeprowadzic ma wskazac nastepce. I jeszcze klamstwo, wg niego profesor Chazan nid, wskazal swojej pacjentce abortera. Klamstwo podwojne:to nie byla jego pacjentka i wskazal pisemnie inny szpital. Iscie tygodnikowy w stylu. Aborcja to zlo no ale co robi kosciol.. Deklaracja wiary madra i szlachetna ale to co zrobil kosciol..

  18. Kwiecień 2, 2015

    Piotr Kunce Odpowiedz

    Liczyłem na tekst prof. Zolla w Gościu, a tam tylko zdawkowe pół zdania cytatu wzięte w cudzysłów, bez kontekstu – to nie nadaje się na argument. Ale dziękuję za zwrócenie uwagi na profesora, będę miał oczy otwarte, żeby nie pominąć jego tekstów, bo jak powiedziałem, to jest autorytet. Ciekawy też jestem opinii Trybunału Konstytucyjnego na temat konwencji, o ile Trybunał będzie miał okazję się nią zająć. W międzyczasie wpadło mi w ręce stanowisko Prezydium Episkopatu w tej i nie tylko tej sprawie: http://episkopat.pl/dokumenty/pozostale/6447.1,Oswiadczenie_Prezydium_Konferencji_Episkopatu_Polski.html – w zasadzie pana stanowisko jest z nim tożsame. Szkoda, że analizy i opinie biskupów są tak ogólnikowe i szkoda, że ci, którzy posługują się tak ogólnikowymi opiniami nie dostrzegają, że przez to tracą one (te opinie) na wiarygodności – stają się elementem/stroną publicystycznej polemiki. Skoro „wina” konwencji jest tak jednoznaczna, to jaki jest problem, żeby wskazać w jej treści te miejsca (konkretne artykuły), gdzie te zagrożenia lub ich zalążki są zapisane?

    W drugim akapicie, przypisuje mi pan brak niekonsekwencji – nie zgadzam się z tą uwagą, myślę, że wynika z pobieżnej lektury.

    Myślę też, że skoro konsekwentnie unika pan odniesienia się do zapisów konwencji, formuła tej wymiany zdań wyczerpuje się – odnoszenie się do pana ogólnych, wielowątkowych, krytycznych opinii nie wydaje mi się konstruktywne.

  19. Kwiecień 2, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    O matko.. Napisalem, ze konwencja nie zmieni kompletnie niczego w kwestii przemocy ale ma znaczenie jezeli chodzi o wprowadzenie do systemu prawa pojecia plci spoleczno-kulturowej. Okreslil pan to jako brak konsekwencji. Glupie prawda? W tej samej mierze (tzn w ten sam powierzchowny sposob) jest pan niekonsekwentny piszac, ze konwencja nie zmieni niczego w kwewtii przemocy ale np ubogaci nasze statystyki lub pozwoli nam ocenic sex z pijana osoba tal jak winno ocenic sex z pijana osoba. Tzn takze uwaza pan, ze konwencja nic nie zmieni (w kwesti przemocy) ale jednoczesni zmieni duzo (w kwestii np. statystyk). Tzn jest pan niekonsekwentny wg kryteriow, ktore sam okreslil.

    Coz sadzilem, ze tami cytat wystarcza. W artykule w pigulce po stosunku w TP pojawil sie rownie bogaty cytat z profesora.

    Wskazalem konkretne rzeczy, ktore nie podobaja mi sie w tej konwencji. Jezeli konieczna jest wyliczanka:

    - kazde panstwo czlonkowskie tworzy swoje prawa w okreslony sposob. Demokracja opiera sie na szacunku wobec demokratycznych zasad.
    - konwencja jest niekonkretna. Chodzby w tym, ze powoluje sie na jakies obyczaje i tradycje nie precyzujac o co dokladnie chodzi. To ma byc dokument wielkiej wagi niech wiec bedzie tworzony z szacunkiem dla naszych zasad tworzenia prawa i niech bedzie przynajmniej konkretny.
    - autorzy tego dokumentu sa cyniczni. Realne zrodla przemocy sami sprowokowali! Alkohol, bieda, niepewnosc jutra, aborcja, antykoncepcja, niewlasciwe rozumienie malzenstwa itd.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>