Jestem artystą, wszystko mi wolno!

Wielu z nas słyszało, że kiedyś pewien artysta wstępujący z zespołem, który nazywa się tak, jak kot w „Mistrzu i Małgorzacie”, podarł podczas koncertu Biblię. Szpetnie przy tym się wyrażał. Jeden z polityków wytoczył mu za to proces o obrazę uczuć religijnych ale ponieważ, mimo wezwań sądu, nie zgłosił się nikt inny, kogo uczucia zostały obrażone – delikwent został uniewinniony. Potem sprawa wielokrotnie wracała, była wznawiana i umarzana ale z tego wiem, obecnie (po 7 latach!) artysta jest już prawomocnie uniewinniony od zarzutu obrazy uczuć religijnych. Na pewno słyszeliście też o pewnej rzeźbiarce z pomorza, która w przypływie weny twórczej wykonała obleśną instalację pokazująca męskie przyrodzenie z kontekście zupełnie do tego nieprzystającym. Jej też wytoczono proces, także zrobili to politycy i także zakończył się ten proces (po 9 latach) uniewinnieniem artystki. Ostatnio na topie była „Golgota picnic” – mało o tym wiem, tyle co można przeczytać w Wikipedii. Miało to być przedstawienie, w którym biblijne wydarzenia ze wzgórza Golgoty, zostały przeformułowane w taki sposób, że Jezus jest „antyspołecznym szaleńcem, chorym na aids, otoczonym nagimi ciałami, stąpającym po tysiącach bułek do hamburgerów”.

Szanuję wolność artystów, uważam że wolność tworzenia jest podstawą wszelkiej artystycznej działalności. Jeśli artysta byłby w swoim akcie twórczym skrępowany jakimiś nakazami, zakazami, wytycznymi – stałby się rzemieślnikiem produkującym na zamówienie określonej osoby, instytucji, ideologii. Wytwory powstałe w takich okolicznościach mogłyby mieć coś wspólnego ze sztuką ale wcale nie musiałyby mieć. Artysta powinien działać w sposób wolny. Problem widzę jednak w tym, że współcześnie część artystów, (właściwie: „artystów”), którzy działają w przestrzeni publicznej, nie potrafi niczego sensownego zaproponować odbiorcom! Niczego, poza przekraczaniem kolejnych granic. W przypadku artystów inteligentnych, ideowych, taka twórczość nosi – być może niechcący albo nieświadomie – znamiona działania pod presją wolności. Źle rozumiana artystyczna wolność prowadzi do sytuacji, w której artysta nie licząc się z nikim i z niczym, robi co chce, co czuje, bez zasad – w imię wolności tworzenia. Potem krytycy próbują (to bywa śmieszne) przyporządkować takie zjawiska do któregoś z nowszych trendów w sztuce… Artyści niższych lotów za pewne nie rozmyślają za dużo, po prostu z premedytacją idą w skandal, aby nakręcić publikę i trzepać kasę.

Muzułmanie dość radykalnie stawiają sprawę obrazy uczuć religijnych. Sięgają w takich sytuacjach po najstraszliwsze środki, z zabiciem winowajcy (w majestacie ich prawa lub nie) włącznie. To jest przysłowiowa druga skrajność. Nikt wychowany w cywilizacji zachodniej nie chciałby takich obyczajów u nas. Jest jednak coś, co można wziąć sobie pod rozwagę: u muzułmanów jest, zdaje się tak, że ci ludzie akceptują fakt, że żyją w świecie, który jest trwale uporządkowany wg pewnych zasad. Np. jest w tym świecie miejsce na świętości, którym należy się szacunek. Żaden wierzący artysta muzułmanin nie podrze podczas koncertu Koranu, nawet mu to do głowy nie przyjdzie, bo to jest przecież Koran! Salman Rushdie pozwolił sobie kiedyś na napisanie książki, w której miejscami dość niepoważnie przedstawił Mahometa. Skutek jest taki, że wydano na niego wyrok śmierci, żyje w ukryciu, kilku tłumaczy jego książki zostało zamordowanych, a wydawnictwa boją się jej wydawać. To jasne, że taka reakcja na fikcję literacką, to przesada. Ale u nas obowiązuje druga skrajność: u nas nie wypada domagać się szacunku dla świętości, protesty i sprawy sądowe w tym zakresie są w mediach przejawem zacofania, w którym żyje garstka moherów. (Nie)stety z doświadczenia wiemy, że choć teoretycznie wszystko nam wolno, to praktycznie nie wszystko wypada, nawet artystom.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>