Joachim Gburek i Jan Wyleżoł – ku pamięci.

W sobotę 28 kwietnia 2018 r. w kościele p.w. Wniebowzięcia NMP w Zabrzu Biskupicach odbył się koncert dedykowany pamięci zmarłego niedawno długoletniego organisty tej parafii, pana Joachima Gburka i pochodzącego z tej samej parafii znakomitego śląskiego organmistrza Jana Wyleżoła. We wprowadzeniu do koncertu ksiądz proboszcz Jan Matysek z uznaniem wypowiedział się o jednym i drugim zmarłym. Nawiązując do przeprowadzonego przez Jana Wyleżoła generalnego remontu organów powiedział żartobliwie, że na ten remont trzeba patrzeć następująco: co Joachim zepsuł – Jan naprawił. Każdy z nich na swój sposób zapisał się w dziejach biskupickiej parafii, ale nie tylko. Byli szwagrami. Pan Jan poznał swoją małżonkę w chórze parafialnym, który prowadził wtedy pan Joachim.

Miałem zaszczyt uczestniczyć w tym koncercie i zapowiadać wykonywane utwory. W ramach koncertu podzieliłem się też kilkoma niezbyt uporządkowanymi wspomnieniami na temat obydwu Mistrzów. Postanowiłem je opublikować, ale nie ze względu na ich przełomowe znaczenie czy wyczerpujący charakter – nie. Chodzi o to, aby podtrzymać pamięć o nich. Być może kiedyś ta problematyka dojrzeje do napisania książki o muzycznych tradycjach ich rodzin – byłaby to z pewnością książka warta napisania! Póki co – zapraszam do lektury kilku wspomnieniowych akapitów.

 

Pan Joachim Gburek był jednym z najdłużej posługujących organistów parafialnych w Zabrzu i całej diecezji gliwickiej. Pod względem stażu posługi równać z nim mogą się lub mogli jedynie bardzo nieliczni: Bernard Bartoszek – organista parafii św. Franciszka w Zabrzu Zaborzu (staż posługi: 48 lat), śp. Ernest Foltyn – organista parafii NSPJ w Zabrzu Rokitnicy (staż posługi: 40 lat) czy Jan Cygan z parafii w Zabrzu Pawłowie. Staż posługi organistowskiej pana Joachima Gburka liczony od rozpoczęcia pracy (1958) do formalnego przejścia na emeryturę (2004), to 46 lat. Ale biorąc pod uwagę, że w miarę często Joachim Gburek grał także po przejściu na emeryturę aż do stycznia roku 2017, za łączny staż jego posługiwania trzeba uznać 59 lat! Był tutaj organistą, dyrygentem scholii i chóru. Dla wielu, jeśli nie wszystkich mieszkańców Biskupic, to on od zawsze był panem organistą.

Był muzykiem wszechstronnym i niezwykle utalentowanym. Grał na skrzypcach, klarnecie, fortepianie, organach. Był założycielem scholii parafialnej i przez lata dyrygentem chóru. W rodzinie pana Damiana Wyleżoła przechowywana jest pamięć o wizycie gości z Niemiec, wśród których była pani grająca na flecie. Gościem był wtedy także Joachim Gburek, który wobec propozycji zaakompaniowania flecistce nie dał się prosić, tylko usiadł do pianina i z polotem, bez przygotowania potrafił zaakompaniować do jednego z utworów C. Ph. Telemanna, w którym gęsto i czarno było od szesnastek. Biegle transponował czyli przenosił utwory z jednej tonacji do innych. Jednocześnie był zawsze gotowy, żeby się uczyć. Miał szeroką wiedzę o muzyce, o operze, o kompozytorach, wiedzę z pogranicza muzyki i psychologii. Uwzględniając dorobek prowadzonych badań, potrafił opowiadać i uzasadniać która tonacja jakie wyraża emocje – on tę wiedzę posiadał. Wśród ulubionych kompozytorów na pierwszym miejscu wymieniał Bacha.

Był niezawodnym uczestnikiem corocznych rekolekcji dla muzyków kościelnych organizowanych wspólnie przez diecezję gliwicką i opolską, a także naszych diecezjalnych wielkopostnych i adwentowych dni skupienia. Był człowiekiem oddanym Kościołowi i muzyce kościelnej. Miał naturę wychowawcy – oprócz przygotowywania ze śpiewakami scholi oprawy muzycznej liturgii, organizował dla tej młodzieży i chóru parafialnego wyjazdy do sanktuariów czy coroczne zwiedzanie szopek w zabrzańskich kościołach. Ze scholą koncertował w stacjach Caritas, domach opieki (taki wybór audytorium też coś mówi o wrażliwości dyrygenta), brał udział w organizowanych przeglądach muzycznych. W zabrzańskim ognisku muzycznym, gdzie przez lata pracował, tytułowano go „prof. Joachim Gburek”. Przez długie lata grał w Zespole Pieśni i Tańca Mikulczyce. Uczestniczył w koncertach Zabrzańskiego Międzynarodowego Festiwalu Organowego, ale nie tylko w tych koncertach uczestniczył! Kilka lat temu wziął udział w wyjeździe edukacyjnym do Turyngii „Szlakiem J.S. Bacha”.

Co jeszcze go wyróżniało? Zawsze gustownie ubrany, najczęściej marynarka i krawat, nienaganne maniery. Był człowiekiem pogodnym, zawsze uśmiechniętym. W dostępnym w internecie wywiadzie opowiedział, że miał okazję zagrać na organach m.in. w Oliwie, Leżajsku, Bardzie Śl. Z pasją opowiadał też o swoich podróżach. Miał na ścianie skromne zdjęcie z papieżem Janem Pawłem II, z którym było mu dane spotkać się w ramach podróży do Włoch w roku 1985. Ostatnie miesiące spędzał w Domu Dziennego Pobytu „Caritas”.

Na łamach Gościa Niedzielnego wspominają go uczestniczki scholi:

Katarzyna Mrozek – Minkina: miał życiowe motto: „Trzeba żyć dla i wśród ludzi”. Zawsze był obecny wśród ludzi, zawsze tam, gdzie był potrzebny, ale nigdy na pierwszym planie. Towarzyszył im w dobrych i tych trudnych chwilach.

Julia Borkowska: On zawsze pamiętał o rożnych okazjach: naszych urodzinach, walentynkach, dniu św. Cecylii i innych ważnych momentach w życiu, np. maturze. Rozdawał wtedy takie małe książeczki z własnoręcznie napisaną dedykacją i dołączał do tego gorzką czekoladę, bo – jak mówił – jest zdrowsza. Po świętach Bożego Narodzenia, kiedy prze kilka dni prawie cały czas spędzaliśmy w kościele, zapraszał nas na „kolędę u organisty”. Czekał z pięknie udekorowanym stołem, herbatą, kawą i słodkościami. W tle słychać było kolędy, a na fortepianie stała „bogata” szopka (bo tyle miała figurek) i mała choineczka. Opowiadał nam także o swoim dzieciństwie, o tym, jak został organistą, i o wizycie u papieża Jana Pawła II. A na końcu wspólnie kolędowaliśmy. Tak jak zawsze – on grał, a my śpiewaliśmy. Był niesamowitym człowiekiem.

Pan Joachim Gburek zmarł 6 lutego 2018.

 

Jan Wyleżoł – pierwszy z lewej

Pan Jan Wyleżoł, był znakomitym śląskim organmistrzem, spadkobiercą standardów i tradycji organmistrzowskich firmy Berschdorf. Jego ojciec Gerhard uczył się fachu we współpracy z pracownikami tej renomowanej śląskiej firmy organmistrzowskiej, a swoje umiejętności przekazał synowi Janowi. Jan Wyleżoł ze swoim ojcem zbudowali kiedyś w domu organy, które zajmowały niemal cały jeden pokój. Była to replika niewielkiego instrumentu Berschdorfa, który później odkupił od nich proboszcz z Radzionkowa. Był autorytetem wśród organmistrzów, pasjonatem i perfekcjonistą swojego fachu. Bardzo wzbraniał się przed wszelkimi sugestiami przyspieszenia prac, uproszczenia napraw – dla niego liczyła się przede wszystkim jakość. Kiedyś syn – Damian zapytał go: Tato, po co ci 20 płyt z tym samym utworem? Jan Wyleżoł miał odpowiedzieć: Bo wiesz, utwory może są te same, ale organy inne – każde z inną intonacją, dobrze jest tego posłuchać.

Był wykonawcą największych, najbardziej prestiżowych i najbardziej odpowiedzialnych prac organmistrzowskich, na czele z szeroko zakrojonym generalnym remontem organów katedry gliwickiej, a także prowadzonym wspólnie z synem Damianem, remontem największych organów Carla Berschdorfa – w kościele św. Barbary w Bytomiu. Przystępując do tej pracy miał pan Jan wypowiedzieć westchnienie, które okazało się prorocze, że od Berschdorfa zaczynał i na Berschdorfie przyjedzie mu skończyć… To jemu powierzano remonty wielu innych organów zabytkowych, nie tylko w naszej diecezji. Przeprowadził szereg udanych translokacji czyli przeniesień organów z kościołów niemieckich do kościołów na Śląsku – w ten sposób powstały m.in. organy w kościele oo. Franciszkanów w Zabrzu uważane przez lata za jedne z lepszych w mieście.

Był bliskim współpracownikiem i konsultantem prof. Juliana Gembalskiego, stroicielem fortepianów Akademii Muzycznej w Katowicach, wieloletnim asystentem technicznym Zabrzańskiego Międzynarodowego Festiwalu Organowego. Był człowiekiem zasadniczym i konsekwentnym, ale też charakteryzowało go olbrzymie poczucie humoru, o czym mogliśmy przekonywać się za każdym razem, kiedy po koncertach organowych w kościele Wniebowzięcia NMP, w których z reguły uczestniczył, ksiądz proboszcz gościł nas przy kawie.

Dostępna w internecie notatka prasowa ze zjazdu organmistrzów zorganizowanego w jednym z miast archidiecezji katowickiej opisuje i cytuje Jana Wyleżoła:

Tym razem w zjeździe wzięło udział trzydziestu organmistrzów. Były wśród nich największe autorytety w tym środowisku, jak profesor Julian Gembalski czy Jan Wyleżoł, nazywany ojcem polskiego organmistrzostwa powojennego. Nestor śląskich organmistrzów, Jan Wyleżoł z Zabrza podkreśla natomiast, że ten zawód wymaga wielu umiejętności i poświęcenia. – To niezwykle trudny fach i coraz rzadszy. Takie spotkania są ważne dla młodych adeptów sztuki. Oni muszą się dalej szkolić i jeszcze sporo uczyć – uważa Wyleżoł. – Widać, że w mieście dba się o instrumenty (…). Popieram takie inicjatywy i staram się je wspierać.

Pan Jan Wyleżoł zmarł 16 marca 2018.

Pomysłodawcą koncertu był ks. dziekan Jan Matysek, proboszcz parafii Wniebowzięcia NMP w Zabrzu Biskupicach. Wykonawcami byli organiści młodego pokolenia Michał Wałeczek, Patryk Pfeifer i Mateusz Goniowski oraz Gliwicki Zespół Chorałowy pod dyrekcją ks. Adama Kozaka. W repertuarze znalazły się dzieła J. S. Bacha, S. Karg – Elerta, Ch. Callahana, stylowo wykonany chorał gregoriański oraz improwizacje organowe w wykonaniu Michała Wałeczka, który od niedawna jest następcą Joachima Gburka przy kontuarze biskupickich organów.

Zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów oraz z profilu www.facebook.com/PortalBiskupice.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>