Kardynał zrezygnował ze swoich uprawnień i obowiązków

W zasadzie ten news Catholic News Agency zaczyna się jakoś tak, że „papież akceptuje rezygnację skompromitowanego szkockiego kardynała ze statusu kardynała” (sam tłumaczyłem). Rzadko zdarza się taka rezygnacja ale ten sam artykuł przywołuje przykład kardynała Louisa Billota, który w 1927 również zrezygnował praw i obowiązków kardynalskich – z powodu różnicy zdań z papieżem Piusem XI. Poszło wtedy o jakieś konserwatywne katolickie pismo, w którym kardynał był mocno zaangażowany, a papież uważał, że pismo to wykorzystuje szyld katolickości do celów politycznych. Kardynał, po ostrej rozmowie z Piusem XI złożył rezygnację z uczestnictwa w kolegium kardynalskim, do którego powołał go, tak samo jak późniejszego Piusa XI, jeszcze Pius X. To były bezprecedensowe i sensacyjne wówczas wydarzenia.

Dziś jest trochę podobnie ale trochę jednak inaczej. Kard. Louis BIllot był jednym w XX w. kardynałem, który z purpury zrezygnował. Kard. Keith Patrick O’Brien jest pierwszym w XXI w., który to uczynił. Czy będzie jedynym? Czas pokaże. Sama kwestia rezygnacji jest dość niejasna. W innym miejscu informacji CNA czytamy: „20 marca 2015 papież Franciszek przyjął jego rezygnację z wszystkich uprawnień przysługujących mu jako kardynałowi Świętego Kościoła Rzymskiego. O’Brien zachowa do śmierci honorowy tytuł kardynała, wraz z kościołem tytularnym, jednak bez prawa do udziału w konklawe, w zgromadzeniach konsystorza i jakichkolwiek innych publicznych wydarzeniach z życia Kościoła”. Wynika z tego, że O’Brien formalnie kardynałem pozostaje ale jedynie honorowo, niejako prywatnie. Co dokładnie zaszło?

Kardynał ma na sumieniu jakieś homoseksualne przygody z innymi duchownymi oraz z jednym seminarzystą. Miało to mieć miejsce w latach ‘80. Przez jakiś czas miał żyć w związku homoseksualnym. Kiedy kilka lat temu dawne dzieje wyszły na jaw, kardynał udzielił wywiadu, w którym powiedział m.in., że nie miał w sobie dość siły, żeby żyć pełnią nauki Kościoła. Z zarzutami przeciwko niemu wystąpili trzej księża i jeden były ksiądz. Hierarcha – niestety – najpierw zarzutom zaprzeczał sugerując, że są mało konkretne i anonimowe. Potem jednak zmienił front, bo zdaje się, że nie miał wyjścia. W roku 2014 do Szkocji udał się bowiem specjalny wysłannik Watykanu (bp Charles Scicluna), który na polecenie papieża przez kilka miesięcy dokonywał na miejscu szczegółowego rozeznania sytuacji. W międzyczasie kard. O’Brien poddał się sankcjom: zrezygnował z pełnienia urzędu biskupa, nie wziął udziału w konklawe wybierającym Franciszka, opuścił Szkocję – udał się w miejsce pokuty i odosobnienia. Poufne wnioski bp Scicluna przekazał bezpośrednio papieżowi. Ten zaś, wezwał później na prywatną rozmowę szkockiego kardynała. Ciąg dalszy znamy – rozegrał się dzisiaj.

O’Brien przyznał, że jego zachowanie sytuowało się kiedyś znacznie poniżej standardów, których oczekuje się od kapłana, biskupa i kardynała. Sprawa kard. O’Briena, a dokładnie – jego zawieszenie w posłudze, była pierwszą decyzją Franciszka w zakresie porządkowania spraw obyczajowych dotyczących duchownych. Dzisiejsza decyzja oznacza także, że kardynał O’Brien, będzie musiał usunąć się w cień, zrezygnować z zadań kardynalskich oraz udziału w jakichkolwiek publicznych wydarzeniach religijnych lub cywilnych. O’Brien ma żyć w odosobnieniu, żeby nie stanowić powodu zgorszenia.

Kardynałowie to najlepsi z najlepszych, najwierniejsi z wiernych, osobiście przez papieża wybrani. Sprawa szkockiego hierarchy pokazuje jednak, że nie tylko habit czy sutanna ale także purpura ani żadna inna odzież wierzchnia nie stanowi potwierdzenia doskonałości. Nie tylko moralnej doskonałości ale i każdej innej. Niby to oczywiste ale takie momenty potwierdzenia są nawet poniekąd potrzebne. Kardynał w szatach pontyfikalnych w niewielkim zakresie przypomina zwykłego człowieka – to pozornie jakaś postać z górnej krainy, anioł jakby. Kościół sam roztacza wokół biskupów swego rodzaju obyczajowo – prawny immunitet, grożąc ekskomuniką za czynne znieważenie kardynała, legata papieskiego, arcybiskupa lub biskupa.

Chciałbym doczekać czasów, kiedy wybuchnie gwałtowny wewnątrzkościelny spór na temat stroju osób duchownych. Te kolorowe szaty tworzą swoisty folklor, który wprowadza w błąd nie tylko  wiernych ale i samych zainteresowanych. Oni lubią chować się za ozdobnym odzieżowym parawanem i prowokować nieuświadomione refleksje: człowiek jest-ci to, czy już nie tylko człowiek…? Lubię duchownych, dla których sutanna nie stanowi protezy jakiegoś deficytowego obszaru osobowości. Te protezy zresztą są dziś przestarzałe i zawodne.

 

Komentarze

  1. Marzec 20, 2015

    Dorota Odpowiedz

    Kardynał pozostał kardynałem jakby prywatnie.
    .. Takie rzeczy tylko w Kościele! Wszyscy wiedzą co robił i jaki tryb życia prowadził.Sam winny przyznał się.Nie rozumiem- a prostym jestem człowiekiem – co On w ogóle robi jeszcze w Kościele, w dodatku jako Kardynał.Zapowiedź spektakularnego rozliczenia z win zapowiadanych przez Ojca Świętego widać była nieco na wyrost.
    Nasuwa się przypuszczenie, że jest w tej sprawie drugie dno.Przy czym słowo dno użyte zostało nieprzypadkowo…

    • Marzec 20, 2015

      Gospodarz Odpowiedz

      Dużo się jednak dzieje dobrego Dorota, kiedyś nie można było w Kościele takich tematów upubliczniać, obowiązywała fałszywie pojęta solidarność – to się teraz zmienia. Pewnie można by szybciej, bardziej, skuteczniej ale domyślam się, że nie jest to proste.

  2. Marzec 20, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Symbolicznie jest kardynalem, utracil wszystkie prawa wynikajace z kardynalstwa. Poza tym uczciwie przyznal, ze byl slaby i nie sprostal nauce Kosciola. Rzecz w tych czasach nieczesta. Zreszta nie wiemy czy to wszystkie konsekwencje tej sprawy.

    Co do kwewtii ubioru kardynow to uwazam, ze powinni nawet spac w purpurze. Kardynalowie sa nam z cala pewnoscia rowni ale takze z cala pewnoscia nie sa nam podobni. Stad powinni nosic inny ubior. Np prezydenta nigdy nie widzialem w szortach lub w szlafroku. Takie rzeczy tylko w Kosciele, zeby wlasnych kardynalow w slipki..

    Przy okazji: ekskomunika jest tylko dla tych, ktorzy stosuja przymus fizyczny wobec papieza. Przemoc fizyczna wobec biskupa to interdykt (plus suspensa jezeli jest to duchowny) a kto czyni to wobec duchownego lub zakonnika podlega sprawiedliwej karze (i to tylko wtedy gdy przymus wynikal z pogardy dla wiary, Kosciola, wladzy lub poslugi koscielnej. Jezeli ktos uzyl tej przemocy z innego powodu nie podlega karze- prawo karne interpretuje sie scisle).

    • Marzec 20, 2015

      Gospodarz Odpowiedz

      Dziękuję za doprecyzowanie kwestii ekskomuniki – błędnie myślałem, że jest ona nakładana także za znieważenie biskupa, być może w starym kodeksie tak było, bo wydaje mi się, że gdzieś o tym czytałem. Cieszę się, że pisząc bloga mogę nadal aktualizować swoją wiedzę.

  3. Marzec 22, 2015

    Dorota Odpowiedz

    Jak dobrze poczytać mądrych.
    Dziękuję za informację.Bardzo to wszystko ciekawe.Choć trochę przerażające..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>