Kiedy wreszcie zabrzmi donośne „nie pozwalamy!”…?

Kiedy dowiaduję się o kolejnych aktach terroru podejmowanych przez bandytów określających siebie jako „państwo islamskie”, coraz trudniej mi powstrzymywać emocje. Publiczne egzekucje wykonywane przez tych ludzi są zaledwie kroplą w morzu różnego rodzaju niesprawiedliwości. Działo się i dzieje się ich wiele ale wobec tragicznych wydarzeń na Bliskim Wschodzie szczególnie trudno mi przejść niewzruszonym.

Znane są okresy dziejów, kiedy ludzie w podobnie bestialski sposób rozwiązywali swoje problemy osobiste czy zbiorowe. Używając mieczy mordowano się widowiskowo w starożytności ale zazwyczaj działo się to na polach bitew. Podobnie w średniowieczu, choć w tej epoce znany jest zawód kata, którego zatrudniały większe miasta, a który w imieniu społeczności wykonywał zazwyczaj publicznie różne makabryczne wyroki zasądzane przez ówczesne sądy. Wstrząsające było życie, a zwłaszcza jego kres, na kontynentach amerykańskich przed ich odkryciem przez Europejczyków: makabryczne, masowe, rytualne mordy, jakich dokonywali na sobie członkowie zwaśnionych plemion, wyraziście pokazał Mel Gibson w „Apocalypto”. Także w późniejszych stuleciach i na naszym kontynencie ludzie kończyli życie gwałtownie: publiczne egzekucje wykonywane przy użyciu gilotyny, o ile wiem, zakończono definitywnie dopiero w XX wieku. Wydarzenia, które rozegrały się w 1994 r. Rwandzie, podczas których Hutu przez 3 miesiące metodycznie mordowali maczetami swoich sąsiadów z plemienia Tutsi, też należą do ponurego zestawienia bezrozumnych złych czynów. Po raz pierwszy milczącą publiką był wówczas cały cywilizowany świat, na którego oczach śmierć poniosło tam ok. 800.000 osób. Przekonująco wydarzenia te opisał Wojciech Tochman w książce „Dzisiaj narysujemy śmierć„. Nie inaczej klasyfikuje się zamachy terrorystyczne na Nowy Jork i Waszyngton z roku 2001. Wtedy też świat zamarł w osłupieniu ale akurat ten akt nie pozostał bez odzewu. Porwania, morderstwa, rzezie, których dokonują bandyci „boko – haram” w Nigerii, są już okupione śmiercią wielu tysięcy ludzi, wobec której świat zasadniczo milczy. Śmierć kilkuset osób podróżujących zestrzelonym nad Ukrainą samolotem, przyjęliśmy z niedowierzaniem ale trudno oprzeć się wrażeniu, że reperkusje tego czynu są znikome. Śmierć karykaturzystów francuskiego tygodnika i zakupowiczów w koszernych delikatesach w Paryżu, a także najnowsza śmierć Duńczyka żydowskiego pochodzenia w Kopenhadze – przyniosły skutki w postaci manifestów i manifestacji.

Dokumentowanie i publiczne prezentowanie egzekucji ma w sobie coś z rodzimych makabrycznych widowisk, które my, Europejczycy, organizowaliśmy kilkaset lat temu. Publiczne wykonywanie wyroków śmierci przez powieszenie, spalenie, ścięcie toporem albo wspomniane gilotyną miało mieć walor wychowawczy – miało odstraszać innych od popełniania przestępstw. Miało też dawać lokalnej społeczności poczucie bezpieczeństwa – komunikat był taki: ten o, już nigdy nikomu krzywdy nie uczyni. Te czasy mamy szczęśliwie za sobą. Żyjemy we wspólnocie, która nie uznaje karania śmiercią, na kontynencie, gdzie panuje wolność i tolerancja. Zachwyt nad modnymi wartościami niepostrzeżenie odbiera nam jednak instynkt samozachowawczy.

Morderstwa dokonywane publicznie przez bandytów w czarnych strojach, są nie tylko rozpaczliwą próbą powrotu do dawnych (naszych) obyczajów ale też próbą uzyskania wpływu na innych. Siła oddziaływania publicznej egzekucji jest ogromna – to się nigdy nie zmieni. Publiczne mordowanie niewinnych ludzi nie powoduje jednak u nikogo wzrostu poczucia bezpieczeństwa (nawet u samych morderców). Nie odstrasza też nikogo od popełniania złych czynów, bo zdaje się, że żadna z dotychczas zamordowanych przez „państwo islamskie” osób nie była przestępcą. Większość ofiar to chrześcijanie. Ich najpoważniejszym przewinieniem było chrześcijaństwo. Także egipscy robotnicy zatrudnieni w Libii zostali zamordowani z powodu przynależności do kręgu „ludzi krzyża”. Jeden z zabójców miał podczas egzekucji powiedzieć: „O bezpieczeństwie wy, krzyżowcy, możecie tylko pomarzyć”.

W Libii zginęło 21 koptyjskich chrześcijan. To męczennicy, którzy oddali życie za wiarę, dlatego 1 listopada będzie od tego roku ich świętem. Będziemy mogli ich wspominać podobnie, jak wszystkich innych bezimiennych świętych.Choć imiona i nazwiska zamordowanych są znane:

Prześladowania i mordowanie chrześcijan na Bliskim Wchodzie, wzbudzają szczególnie mocne emocje. Zło w dawnych czasach i na dalekich kontynentach, mimo porażającej skali starodawnych morderstw, jakby słabiej do mnie przemawiają. Publiczne egzekucje niewinnych chrześcijan, dokonywane bezrozumnie na oczach całego świata, składamy dziś na ołtarzu tolerancji, wolności i dobrych manier. Rządzący państwami powinni manifestować czynem to, co czujemy wszyscy, czyli zdecydowany sprzeciw wobec bestialstwa bandytów. Czasem miłość bliźniego musi polegać na stanowczym i donośnym „nie pozwalam!” Nasz naiwny wolnościowo – tolerancyjny idealizm staje się dobrą pożywką dla zuchwałości i bezkarności bandytów. Apogeum osiągną oni wtedy, kiedy przed europejskimi sądami zaczną wygrywać sprawy o odszkodowania za straty poniesione podczas ataków koalicji państw zachodnich. To tylko kwestia czasu. O ile oczywiście jakaś koalicja powstanie i zdecyduje się na stanowcze i donośne „nie pozwalam!” I wcale nie chodzi od razu o użycie broni jądrowej. Na początek wystarczy odciąć im dostawy broni (kosztem utraty dużego zarobku, niestety) i uszczelnić granice na lotniskach i na lądzie (kosztem ograniczenia swobód obywatelskich, niestety). Potem można by dać się wykazać kilku działającym wspólnie, światowym elitarnym jednostkom specjalnym: precyzyjne, chirurgiczne uderzenia takie, żeby zabolało i żeby było jasne, że „nie pozwalamy!”

Po jakimś czasie można będzie sobie wyobrazić działania w stylu europejskim, czyli ewentualne niesienie wszelkiego rodzaju pomocy, pojednawcze gesty i powrót do względnej normalności. Ciekawym gestem w USA było zaproszenie muzułmanów do modlitwy w waszyngtońskiej katedrze. Ponieważ oczekiwanie na gotowość do odwzajemnienia tego gestu trochę potrwa, musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby doczekać czasów, kiedy taka możliwość zaistnieje.

Na Twitterze znalazłem dwa szerzej skomentowane wpisy na temat masakry koptyjskich chrześcijan w Libii. Z tych wpisów pochodzą też ilustracje wpisu. Prezentuję wybór komentarzy we własnym, roboczym tłumaczeniu.

Wpis dot. morderstwa koptyjskich chrześcijan w Libii

ISIS jest w stanie obłędu, trzeba być czujnym.

Bardzo szybko pojawią się we Włoszech.

Dlaczego nie możemy z nimi negocjować? Jesteśmy w trakcie negocjacji z Iranem, który jest gorszy niż ISIS.

Tchórze, chowając się za maskami, prowadzą rzeź chrześcijan.

To jest ludobójstwo, nie ma żadnego tematu do negocjacji.

To wyznawcy ideologii faszystowskiej, zginęło 21 chrześcijan. Jedyną możliwą odpowiedzią jest zniszczenie Mekki.

Egipt stara się odzyskać ciała swoich obywateli z powrotem do Egiptu.

Modlę się do Boga za każdego członka i zwolennika ISIS! Niech Bóg ześle na was i waszych bliskich deszcz gniewu, choroby cholery, męki, bólu.

Wpis dot. udostępnienia filmu z egzekucji egipskich chrześcijan w Libii.

Nie udostępniaj tego wideo. Udostępnij nazwiska niewinnych Koptów i módl się za ich rodziny

To nie do pomyślenia, że niektórzy decydują się ten film zobaczyć.

ISIS chce wywołać nienawiść i wojnę między światem i muzułmanami, więc udostępnianie ich filmów jest w zasadzie im pomocne.

Naziści starali się przeciągnąć świat do wojny, więc nie powinniśmy nic z nazizmem zrobić?

Nie chodzi o to, aby nic nie robić ale aby ich nie promować; nie chcemy, aby ludzie nienawidzili islamu, jako były muzułmanin – rozumiem to.

Zakładam, że umiarkowany świat muzułmański będzie umiał stanąć przed tą małą szaloną frakcją i szybko zakończy jej działalność.

Oglądanie czyjejś śmierci, jest poniżające i lekceważące. Dla rodzin również.

Ile jeszcze niewinnych chrześcijan poniesie śmierć, zanim znów podejmiemy się do wypraw krzyżowych?

Myślę, że ludzie zbyt łatwe są w stanie to zdarzenie zignorować, jeśli zdjęcia są cenzurowane. Wolność to znaczy: pokazać.

Masz rację ale ja po prostu nie chcę poczuć się tak, jak ISIS chce żebym, się poczuł; oni chcą wojny i chaosu.

Jeśli kretyn szuka walki i wykrawania wszystkich … w pewnym momencie ktoś musi go powstrzymać.

Masz rację. Wszystko z powodu skorumpowanych przywódców krajów muzułmańskich, którzy siedzą na tyłkach i nic nie robią.

Mam nadzieję, że ich dusze spoczywają w pokoju wiekuistym, najgłębsze kondolencje z Jordanii dla Egiptu.

Ludzie stracili człowieczeństwo… To nie są istoty ludzkie, to potwory, powinny być zabijanie.

Z wyrazami szacunku, powinniśmy obejrzeć film, potwierdza śmierć tych ludzi i ich determinację.

Skłaniam się bardziej ku tej opinii, trzeba zobaczyć, aby zrozumieć głębię zdziczenia sprawców.

Komentarze

  1. […] Przeczytaj także: Kiedy wreszcie zabrzmi „Nie pozwalamy?” […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>