„Komunia na rękę? U mnie tego nigdy nie było i nie będzie!”

Oglądam czasem dostępne w sieci relacje z mszy św., najchętniej katedralnych (np. Paryż, Nowy Jork, Kolonia), bo uroczystym celebracjom w takich miejscach towarzyszy znakomita muzyka. Zwróciłem jednak niedawno szczególniejszą uwagę na zachowania uczestników liturgii podczas komunii św. Przypomniały mi się dawne dzieje, kiedy w diecezji opolskiej (gliwickiej nie było jeszcze na świecie) ustanowiono pierwsze grupy świeckich pomocników do rozdzielania komunii (tajemniczo zwanych nadzwyczajnymi szafarzami). Byli to ludzie dość podejrzani, bo nie-księża, a sięgali do tabernakulum i komunii udzielali. Nie wszystkim się to podobało. Niektórzy za żadne skarby nie przyjmowali z ich rąk komunii, bywało że kolejka przystępujących u księdza nie miała końca, a szafarz nadzwyczajny stał w pewnym zakłopotaniu bezrobotny. Pani Andzia powiedziała, że nigdy nie przystąpi u niego do komunii, bo „to jest facet, on tymi ręcyma kobiety się trzyma i to nie jest w porządku”. Dawne dzieje ale jako emerytowany ministrant pamiętam je dobrze. Zwłaszcza w zestawieniu z doświadczeniami niemieckimi, które dane mi było też już wtedy poznać. Tam było jeszcze bardziej nowocześnie – komunii udzielały kobiety. Domyślam się, co powiedziałaby na to pani Andzia. Dopiero dużo później dowiedziałem się, że przepisy kościelne pozwalają księdzu (w razie potrzeby) ustanowić nawet doraźnie pomocnika w rozdzielaniu komunii spośród wiernych. Serio. Zwykle jednak taka potrzeba nie występuje – wszystko jest pod kontrolą.

W poważnych liturgiach katedralnych podczas komunii panuje wzorowa organizacja, czasem  wspomagana przez odpowiednie służby liturgiczne. Nie widać, aby ktoś kogoś unikał, kolejki wydają się wyrównane. Przyjęcie komunii z rąk głównego celebransa może być uważane po ludzku za coś bardziej wyróżniającego, czasem ta wyróżniająca kolejka jest nawet wyreżyserowana co do liczby osób i składu. Na ten przykład – komunii z rąk papieża nie przyjmie się bez wcześniejszego uzgodnienia. Ale dla istoty rzeczy nie ma znaczenia kto komunii udziela ani to, w jakiej postawie się ją przyjmuje. Zbierając razem wszystko lub prawie wszystko, co można by zobaczyć, komunia bywa udzielana na rękę, do ust, w postawie klęczącej, w postawie stojącej, siedzącej (niepełnosprawni), leżącej (wiadomo kto i gdzie), łyżeczką – to w obrządkach wschodnich, przez płot (podczas mszy dla niedoszłych imigrantów) lub tylko pod postacią wina – w przypadku wskazań medycznych. Przed przyjęciem komunii wierni przyklękają lub tylko się kłaniają albo nic nie robią. Niektórzy w ramach komunii przyjmują tylko kapłańskie błogosławieństwo, np. dzieci przed pierwszą komunią, katechumeni przed chrztem, ochrzczeni dorośli z różnych trudnych przyczyn…

Ta przytłaczająca różnorodność jest na co dzień obca naszemu doświadczeniu. W konkretnej lokalnej parafialnej wspólnocie bogactwo postaw ogranicza się do zachowań konkretnych ludzi. Znają je dobrze księża, jeszcze może lepiej – asystujący ministranci, którzy różne komunijne sytuacje zapamiętują, komentują, przekazują dalej: a to ktoś dziwnie wysuwa jęzor, ktoś inny śmiesznie odchyla głowę, jeszcze inny wykonuje jakieś pozy w stylu Ireneusz Krosny – mim radosny albo odstawia ruchy z pogranicza break-dance… Podejście duchownych do komunii wiernych też bywa różne. Niektórzy księża w dowód sympatii do niektórych wiernych zahaczają palcem o nos osoby znajomej, inni dociskają Hostię do języka, że nawet czasem i pęknie, jeszcze inni nie poskąpią uśmiechu albo nawet powiedzą coś miłego… Ale ten folklor to margines, zasadniczo jest ład i porządek. Jedni duchowni tęsknią za porządkiem idealnym, próbują dyscyplinować i organizować napierających bezładnie wiernych, inni żywią nieskrywany dystans do komunii na rękę i nie wahają się o tym mówić. Jeszcze inni potrafią zdobyć się na płynną adaptację nowszych możliwości przyjmowania komunii, wspomagając nowości tematycznymi homiliami. Niektórzy księża stawiają mniej lub bardziej bierny opór wszelkim podejrzanym nowinkom. „Komunia na rękę? U mnie tego nigdy nie było i nie będzie!” Jeszcze inni stawiają opór logiczny w formie zagadek, mówiąc np. że w związku z odezwą biskupów przyjmowanie komunii inaczej niż bezpośrednio do ust będzie od teraz możliwe „nie pod grzechem ciężkim”. I bądź tu mądry… Spróbuj wstawić łapę po komunię św. – grzech pewny, choć chyba nie ciężki ale tak do końca, to nie wiadomo, więc lepiej nie ryzykować.

Formalności związane z przystępowaniem do komunii są ciekawe, kiedy się je obserwuje, kiedy tak zadziwiająco się różnią, a zwłaszcza kiedy stają się kontrowersyjne. Niektórzy piszą nawet poważne opracowania na temat wyższości przyjmowania komunii do ust nad przyjmowaniem jej na rękę. Ale w swej istocie te wszystkie formalności są jednak mniej ważne. Stanowią wyraz indywidualnej pobożności, przejściowych lub miejscowych zwyczajów, mody liturgicznej, fanaberii proboszcza, naszych osobistych dziwactw. Najważniejsze jest przystępowanie do komunii. Być na eucharystii i nie przystąpić do komunii to tak, jakby przyjść na urodziny i nie spotkać się z solenizantem – coś byłoby nie tak. Jedna z dostępnych w Internecie celebracji świątecznych z katedry Notre Dame prezentuje obraz bardzo optymistyczny – do komunii przystępują wszyscy w liturgii obecni! Niektórzy przyjmują Hostię do ust, większość na rękę, inni otrzymują tylko kapłańskie błogosławieństwo. Z odgórnego ujęcia kamery widać, że w czasie komunii wszyscy są razem – jest to więc moment przełamania tradycyjnego mszalnego podziału na aktorów w prezbiterium i widzów w ławkach. Wszyscy stają się sobie bliscy, przynajmniej fizycznie, wszyscy przemieszczają się, ocierają się ramionami, nieliczni nawet z uśmiechem ustępują sobie miejsca – powstaje liturgiczne doświadczenia wspólnoty (po grecku koinonia, po łacinie communio). Bo „komunia” nie jedno ma znaczenie.

Komentarze

  1. Maj 7, 2015

    Tomasz Odpowiedz

    Na początek coś bardzo ważnego. Wiele osób sadzi, ze gest przyjmowania Komunii na rękę w wersji dzisiejszej pochodzi z pierwwsych wiekow. Cyryl Aleksandryjski w swojej homilii mistagogicznej wspomina, ze osoba przyjmująca komunie ma ulozyc dlonie w formie „tronu” na którym zostanie polozone Cialo Chrystysa. Dlon lewa należy schowac pod prawa. Do dzis wiele osob powtarza ze tylko prawa reka można zrobic znak krzyza, zamoczyc w wodzie swieconej itd. Jak zatem przyjmowano komunie skoro lezala ona na dloni prawej a lewej nie można uzyc? Wierny pochylal się i przyjmowal ja bezpośrednio do ust.

    Prawda jest, ze wobec zmian jakie zachodza w kwestii przyjmowania komunii wyciaga się argumenty zupełnie nieprawdziwe. Tak nigdy nie bylo, wiec nalezy to odrzucic. Ciocia mojej zony mowi, ze szafarze nadzwyczajni podaja opkatek a nie hostie. To jest glupota a dokładniej herezja.

    Jednak musimy powiedzieć sobie szczerze, ze skoro tak przyjmowano komunie przez setki lat to widocznie „cos” w tym bylo a wspolczesne zmiany wynikają z pewnych niedobrych okoliczności. Wydaje mi się, ze „tradycyjna” postawa (przyjmowanie do ust kleczac) dla wielu jest czyms nie do zaakceptowania. Szafarze (na mszy i poza nia) to konsekwencja braku kaplanow. Musimy sobie powiedziec, ze wspolczesne zmiany sa pewnym regresem, na który musimy się zgodzić.

    Oczywiste jest, ze najlepiej jezeli komunii udziela kaplan a przyjmujacy kleczy. Jest to absolutnie prawda. Nie wiem skad wynika przyjmowanie komunii do ust w postawie stojacej. Tak jest szybciej? Natomiast przyjmowanie komunii do reki (w wersji współczesnej) pochodzi od protestantow, którzy uwazaja ze hostia jest tylko symbolem, emblematem. Stad taka forma jej przyjecia. Musimy o tym zawsze pamietac, ze przeniesienie tego gestu do Kosciolow jest błędem. Liturgia ma miec element edukacyjny i wychowawczy, gesty i postawy i modlitwy mają uczyć nas prawda wiary. Przyjmowanie komunii do reki nie tylko nie ukazuje naszej wiary ale i ja zakrywa.

    Niestety wspolczesnie wierni nie klekaja nie tylko przy komunikowaniu ale takze wchodzac do Kosciola czy widząc kaplana z bursą. Zuoelnie jakby zapomnieli czym dla nas jest Komunia Święta.

    Zatem uwazam, ze powinnismy co do zasady przyjmowac komunie do ust kleczac. Jednoczesnie uwazam, ze kaplani powinni czesciej starać się udzielac komunii pod dwiema postaciami. Te dorazne mianowanie wiernych do pomocy przy komunikowaniu nie jest dobrym pomysłem, gdy sam wierny ma komunikowac (brak wprawy, ryzyko upuszczenia komunii) ale spokojnie swiecki moze przytrzymac (przez puryfikaterz) kielich.

  2. Sierpień 6, 2015

    www.men-solution.pl Odpowiedz

    Artykuł genialnie napisany. Bardzo dobre podejście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>