Kopalnie: uczciwe reformy albo prywatyzacja.

Przed siedzibą zarządu państwowej Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) rozgrywają się tragiczne w skutkach wydarzenia. Nie chodzi tylko o dramatyzm medialnych przekazów, które do złudzenia przypominają wydarzenia z lat ’80, ale o tak gigantyczne, że aż tragiczne straty, jakie generuje przedłużający się protest. Ze względu na strajk (zgodnie z prawem jest to czas usprawiedliwionej ale bezpłatnej nieobecności w pracy), protestujący już w tym momencie pozbawiają się blisko połowy miesięcznego wynagrodzenia (strajk trwa od 28 stycznia)! Dla części strajkujących brak połowy jednej wypłaty na koncie może nie oznacza jeszcze poważnych problemów ale założę się, że brak 3/4 wypłaty albo całej jednej pensji – spowoduje w domowych budżetach poważne problemy. Warto wpędzać siebie (i firmę – na jedno w tej chwili wychodzi) w takie tarapaty?

Strajk w państwowej JSW jest odpowiedzią na plan naprawczy wprowadzony przez zarząd spółki, który miał długofalowo poprawić jej kondycję ekonomiczną. Plan zakłada m.in. wydłużenie czasu pracy z 5 do 6 dni w tygodniu. Zarząd wypowiedział też tzw. układy zbiorowe pracy, czyli porozumienia zawarte z pracownikami reprezentowanymi w tej spółce przez ileś tam związków zawodowych (z każdym związkiem zawarty jest odrębny układ). Układy zbiorowe dość szczegółowo określają, co się pracownikowi należy, co mu przysługuje, do czego ma prawo itp. Wypowiedzenie układu oznacza konieczność porozumienia się w tych wszystkich kwestiach na nowo. Plan naprawczy zarządu spotkał się ze sprzeciwem związkowców, którzy uważają, że przyczyną problemów spółki jest nieudolne zarządzanie a nie zapisy układów zbiorowych i niewystarczająca efektywność wydobycia. Strajk został ogłoszony bezterminowo.

W pewnym momencie spór między zarządem a załogą prowadzony był tam modelowo: Longin Komołowski, zaprawiony w protestach były stoczniowiec, były minister pracy i wicepremier w rządzie Jerzego Buzka, profesjonalnie mediował między stronami konfliktu. Rezultatem jego misji było podpisanie protokołu uzgodnień i rozbieżności. To też świadczy o profesjonalizmie prowadzonych negocjacji. Co ciekawe, w wielu kwestiach załoga porozumiała się z zarządem. Wg czołowego związkowca JSW o nazwisku Szereda, do dyskusji pozostały przede wszystkim dwie kwestie. Pierwszą z nich jest wypłata „14” pensji. Związkowcy godzą się, aby dostawać ją w dwóch ratach, a zarząd chce wypłacać „14” w trzech ratach uzależnionych jednak od wyników ekonomicznych spółki. Ubiegły rok spółka zamknęła stratą ok. 400 mln zł. Każdy dzień strajku rujnuje budżet JSW jeszcze bardziej, w tej chwili na skutek wstrzymania wydobycia firma straciła już 130 mln zł przychodu, a kluczowy kontrahent Arcelor Mittal rozgląda się za innym dostawcą węgla – wg „Wyborczej” właśnie zabezpieczył sobie dostawy węgla z Australii… Dlaczego z Australii, a nie z Jastrzębia? Bo w Jastrzębiu górnicy chcą „14” w dwóch ratach, i to niezależnie od fatalnych wyników finansowych spółki. Bo ona im się po prostu należy i za nic nie pozwolą sobie jej odebrać! Oczywiście nie tylko „14” pozostaje po stronie rozbieżności – jest jeszcze osoba powołanego w roku 2007 prezesa, który zdaniem związkowców, jest przyczyną problemów spółki i musi odejść. Spółka operuje na wysokiej jakości złożach obejmujących kilkaset milionów ton węgla; za to że nie można wydobywać go więcej i sprzedawać korzystniej – odpowiada prezes spółki. To, że były lata, kiedy dzięki koniunkturze potrafił wypracować 1 mld PLN zysku, nie ma teraz znaczenia. Musi odejść! Ponieważ jednak nie odchodzi (10.02.2015), część załogi podejmuje strajk okupacyjny, część głodowy, a część kontynuuje taki zwyczajny strajk, jak do tej pory. Jak się zmieni prezes – wrócą do pracy, a może tylko do rozmów, zobaczymy. Że odwołany prezes pobierze przysługującą mu horrendalną odprawę? Jeśli byłby w porządku – przekazałby odprawę na zbożny cel. Co innego związkowcy i górnicy – im się należy. Mam nadzieję, że nikt nie wyrzuci prezesa za to, że wdrażając w firmie program naprawczy, naraził związkowcom.

Nie mogę się pogodzić z tak nieuczciwym stawianiem spraw, a precyzyjnie rzecz ujmując – ze skrupulatnym egzekwowaniem swoich osobistych przywilejów bez szerszego spojrzenia na problemy górnictwa czy choćby własnej firmy! Jeśli górnicy deklarują, że są tak przywiązani do swojej profesji, że nie dopuszczają myśli o przekwalifikowaniu się, to dlaczego jednocześnie zachowują się tak, jakby nie zależało im na dobru zakładu? Ci faceci naprawdę nie rozumieją wyzwań, przed którymi stoi branża? Nie wierzę. Nie chodzi o bezkrytyczne poddanie się przez załogi żądaniom szefostwa spółki ale o zachowanie rozsądku i trzeźwego oglądu sytuacji. Kiedyś za węgiel płacono na świecie 300 dolarów za tonę, teraz płaci się 150. To nie jest wina prezesa zarządu ani premiera rządu. Nie czas teraz na walkę w obronie dawnych roszczeń, to jest sytuacja wyboru mniejszego zła. Zarządzanie spółką zawsze może być bardziej efektywne, zwłaszcza zarządzanie dużą spółką górniczą – może i powinno być lepsze. Skoro do akcji wkraczają policyjne oddziały prewencji (okrzyknięte przez zgromadzonych chuliganów: ge-sta-po, ge-sta-po), to z góry wiadomo, że doszło do poważnych problemów komunikacyjnych. Ktoś z kimś nie potrafi się skutecznie komunikować: zarząd ze związkami, związkowcy z załogami, a może szkoły z adeptami branży górniczej też nie grają fair? Ktoś tu nie mówi komuś prawdy (z wzajemnością), ktoś jest wobec kogoś nieuczciwy.

Możliwości są dwie: albo uczciwe głębokie, kompleksowe reformy albo prywatyzacja kopalń – przynajmniej tych, w które ktoś zechce zainwestować. Konstruktywne precedensy istnieją tylko w wariancie drugim: prywatyzacja. Dopłaty do L4, urlopów, „kredkowe”, deputaty, „13”, „14” i inne przywileje nie zostaną w tym wariancie utrzymane ale jeśli uda się zachować pracę, to chyba dobrze, nie? Eskalacja roszczeń może oznaczać upadek spółki i to w ciągu kilkunastu miesięcy, zwłaszcza jeśli kluczowy kontrahent znajdzie sobie bardziej przewidywalnego i tańszego dostawcę surowca.

Foto: via @MariaOlecha

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>