Koronawirus ekumeniczny?

Z uwagą przyglądam temu wycinkowi rzeczywistości, który jest związany z działalnością Kościoła. To moja wspólnota – trudno, żebym się nie interesował. W obecnym kontekście epidemicznym Kościół w Polsce, głównie ustami naszych biskupów, pokazał dużą różnorodność wrażliwości. Od rozważań o diable, który boi się święconej wody (abp Andrzej Dzięga ze Szczecina), do odwołania mszy świętych w ludem ze względu na stan zagrożenia epidemicznego (bp Jan Kopiec z Gliwic, mój biskup!). Świetnie zebrał te wszystkie niuanse Piotr Sikora piszący pod renomowaną marką Tygodnik Powszechny. Niczego nie dodałbym do tego tekstu i niczego z niego nie usunął.

Jako dodatek do tematu chcę zwrócić uwagę na przekazy, które w tym samym kontekście pojawiły się w naszych siostrzanych wspólnotach prawosławnej i ewangelickiej.

Na stronie Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego można przeczytać komunikat z 17 marca, w którym biskupi sugerują odwołanie spotkań w salach parafialnych oraz zaopatrzenie kościołów w środki do dezynfekcji oraz chusteczki do przecierania (całowanych) ikon. Nie ma natomiast mowy o ograniczeniu uczestnictwa w mszach św. Co do przyjmowania komunii św., udzielanej tam w sposób odmienny niż u katolików – łyżeczką, nie ma żadnych przeciwwskazań. Wręcz przeciwnie. Biskupi stwierdzają, że Eucharystia jest źródłem życia, zdrowia duszy i ciała, wobec której żadna choroba nie ma mocy. „Boska Eucharystia – jest Boskim ogniem, który spala wszelkie zło”. Przypominają też biskupi słowa Chrystusa skierowane do Apostołów: „…w imię Moje będą wyrzucać demony… żmije będą brali do rąk i nawet gdyby pili truciznę, nic im nie zaszkodzi… kłaść będą ręce na chorych i uleczą ich”. (Mk16,18). Treść tych słów naszego Zbawiciela – piszą biskupi prawosławni – wyjaśnia wszelką wątpliwość i potwierdza wieczną prawdę, że wiara czyni cuda.

Do wiernych Kościoła ewangelicko-augsburskiego słowo skierował biskup Jerzy Samiec, duchowny zwierzchnik polskich luteran. W dniu 13 marca opublikował on list, w którym m.in. zalecił, aby w dwie najbliższe niedziele albo organizować jedynie nabożeństwa Słowa Bożego (bez komunii św.) albo w ogóle nabożeństwa odwołać. Decyzje w konkretnych parafiach mają podejmować proboszczowie wraz z Radą Parafialną lub jej prezydium. Później jednak, kiedy w tym samym dniu rząd ogłosił w kraju stan zagrożenia epidemicznego, biskup zalecił parafiom odwołanie nabożeństw. Niech to nie zabrzmi przesadnie, ale szokujące było dla mnie scedowanie decyzji w sprawie formy, a nawet samego faktu odprawiania nabożeństwa na proboszczów i Rady Parafialne! (gdybym mógł, pogrubiłbym passus „i Rady Parafialne”). No i ta szybka korekta zaleceń pod wpływem decyzji rządu – też budzi szacunek. Tylko tyle.

Zauważalna jest różnorodność stanowisk wśród największych tradycji chrześcijańskich. W obliczu zagrożenia epidemicznego jedni uznają wyraźny prymat dóbr duchowych, z którymi choroba nie ma szans, bo teologicznie rzecz biorąc szans mieć nie może, inni podchodzą bardziej biologicznie i uznają realne ryzyko rozprzestrzeniania się zarażeń podczas nabożeństw. Nie tylko między poszczególnymi wspólnotami widać te różnice, ale przede wszystkim widać je obrębie naszej wspólnoty rzymskokatolickiej. Nie tylko biskupi wypowiadali się różnie. Różnie decyzje biskupów były odbierane przez księży i przez wiernych. Doszło do tego, że jeden mój serdeczny znajomy, mądry i pobożny ksiądz (kolejność przymiotników przypadkowa), obwieścił był światu, że oto znalazł się z sytuacji konfliktu między posłuszeństwem (biskupowi) a sumieniem. Domyślam się, że chciał odprawiać msze św. z ludem, a biskup polecił odprawiać je bez ludu, dla bezpieczeństwa.

Myślę, że zagrożenie epidemiczne mogłoby być okolicznością wzmacniającą jednomyślność chrześcijan. Fakty medyczne, higieniczne, sanitarne, zdrowotne, naukowe – chyba nie powinny budzić kontrowersji. Może mogłyby one stanowić wspólny grunt „ekumeniczny”…? Wyobrażam sobie, że biskup Jerzy Samiec, abp Sawa i abp Stanisław Gądecki stają obok siebie, podają sobie – zgodnie z zasadami – łokcie (ach, ten dobry przykład!) i razem apelują o… a choćby o zdrowy rozsądek rodaków w obliczu epidemii, po czym wspólnie odmawiają „Ojcze nasz” w intencji chorych. Czy to jest jeszcze realne?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>