Krępująca sprawa

Koszmar pedofilii, której sprawcami są duchowni, rodzi słuszne oburzenie. To zjawisko, które z całą mocą ujawniło się jakiś czas temu, jest już obecnie problemem całej wspólnoty Kościoła. W związku ze skandalem pedofilii znaczenie traci historyczna, spopularyzowana przez „Kler” formuła, w myśl której Kościół jest święty, choć tworzą go ludzie grzeszni. Pedofilia to moralne dno, ale także przestępstwo. Pedofilia duchownych – powołanych, aby dawać szczególne świadectwo i wskazywać ludziom drogi prowadzące do zbawienia, to zbrodnia o szczególnym ciężarze moralnym. Czyny pedofilskie popełniane przez duchownych same przez się nie znoszą jednak ślubów zakonnych czy łaski sakramentu kapłaństwa. Ksiądz – pedofil nie przestaje być księdzem, a zakonnik – zakonnikiem. Na skutek samych czynów pedofilskich duchowny nie tylko nie traci święceń – nie staje się też osobą ekskomunikowaną (automatyzm w tym zakresie przewiduje prawo kościele w przypadku aborcji). Nie ulega jednak wątpliwości, że czyny pedofilskie duchownych poddają w radykalną wątpliwość skutki sakramentu święceń. W obliczu takich lub podobnych skutków Kościół mówi, że duchowny wykonuje pewne czynności (np. spowiada) w sposób ważny, ale niegodziwy. W odniesieniu do duchownego – pedofila można mieć wrażenie graniczące z pewnością, że złożone przez niego śluby zakonne lub przyjęte święcenia są jakąś ekstremalną pomyłką albo po prostu straciły ważność (choć udzielane są na czas nieokreślony). Ciężar winy duchownych jest w przypadku pedofilii tak ogromny, że zarówno w skali przeciętnej indywidualnej wrażliwości moralnej, jak i w odbiorze społecznym wydaje się znosić skutki sakramentu święceń. Jeśli ktoś twierdzi, że odpowiada na wezwanie Jezusa „pójdź za mną”, a jednocześnie makabrycznie krzywdzi dzieci, to zdecydowanie za Jezusem nie idzie.

Prywatnie jestem przekonany, że nie można ani ważnie ani godziwie sprawować sakramentów, kiedy wykorzystuje się seksualnie dzieci. Nie można jednego dnia udzielać dziecku sakramentów, a drugiego krzywdzić je fizycznie i moralnie, nie można w kościele mówić, że grzechy zasmucają Pana Jezusa, a na plebani perwersyjnie tłumaczyć, że jak nie ma wytrysku, to nie ma grzechu. Wg oficjalnej wykładni, dopóki biskup na piśmie nie postanowi inaczej, ksiądz pedofil spowiada ważnie, ważnie odprawia msze św., ważnie chrzci, wszystko co robi jako ksiądz, jest ważne, ale niegodziwe. Trudno to przyjąć i pojąć, zwłaszcza w kontekście pedofilii.

Problem wspólnoty Kościoła z pedofilią polega na tym, że wobec tego przestępczego procederu nie zachowuje się jak wspólnota założona przez Jezusa Chrystusa. Przykład, który idzie z góry, jest do bólu czytelny. Papież mówi (do biskupów francuskich) „zero tolerancji” dla pedofilii, a jeden z naszych biskupów (prof. Jędraszewski) arogancko się nie zgadza, serwuje demagogiczne skojarzenia tego hasła z totalitaryzmem i proponuje zamiast „zero tolerancji” mówić „nieskazitelna stanowczość”. No ale jeśli szeregowy biskup (nawet krakowski i nawet z tytułem naukowym) może nie zgadzać się papieżem, to także prosty wierny, autor niszowego bloga, może nie zgadzać się z ekscelencją. Uważam, że prof. Marek Jędraszewski, arcybiskup, nadmiernie i niepotrzebnie uzewnętrznia przejawy aktualnego etapu swojej drogi dojrzewania do mądrości. Być może myli mądrość z tytułem naukowym, być może prestiżowa stolica biskupia wyzwala w czcigodnej czaszce nadmiar sodowych bąbelków, być może uskrzydla go kolejny wybór na urząd wiceprzewodniczącego Episkopatu, być może usiłuje spozycjonować się w którejś z opcji opozycyjnych do stylu sprawowania posługi przez pp. Franciszka…  Trudno powiedzieć, w czym tkwi problem prof. Marka Jędraszewskiego, ale nie to jest najważniejsze. Osobiście bardzo żałuję, że pasterze Kościoła w Polsce, zamiast dawać świadectwo życia Ewangelią, usiłują rozgrywać dramat pedofilii na płaszczyźnie intelektualnej i medialnej. Tamta konferencja z prezentacją materiału pod nazwą Wykorzystywanie seksualne osób małoletnich przez niektórych inkardynowanych do diecezji polskich duchownych oraz niektórych profesorów wieczystych męskich zgromadzeń zakonnych i stowarzyszeń życia apostolskiego w Polsce – wynik kwerendy, była mocno krępująca. Styl tej prezentacji nosił znamiona racjonalizacji grzechu, bagatelizowania odpowiedzialności sprawców przestępstw i odsunięcia od siebie jakichkolwiek realnych działań czy nawet symbolicznych gestów. Nie czuło się zmagania się z problemem, wysiłków (częściowo udanych a częściowo nieudanych), brakowało przede wszystkim Ewangelii. Były tylko puste słowa, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni w urzędowych listach pasterskich. Międzynarodowe korporacje, nieposiadające nadprzyrodzonej genezy, ale posiadające zdrowy instynkt samozachowawczy, potrafiłyby bardziej przekonująco rozprawić się z tego typu problemem we własnych szeregach. Nawet jeśli ów problem nie byłby wyłącznym problemem konkretnej korporacji. Pamiętam, że po katastrofie elektrowni jądrowej w Fukushimie, zarząd spółki na kolanach przepraszał osoby dotknięte skutkami tego tragicznego wydarzenia. To była klęska żywiołowa, zarząd nie przymykał na nic oczu, niczego nie ukrywał. Kościół jest czymś innym i czymś więcej niż korporacją, także Kościół w Polsce, który w odniesieniu do problemu pedofilii wśród duchownych zachowuje się wręcz autodestrukcyjnie.

Ciekawy jestem, co konkretnie wniesie do sprawy film braci Sekielskich. Z punktu widzenia biskupów sprawa zrobiła się mocno krępująca. Chcąc pokazać, że realnie walczą z pedofilią wśród duchownych i uczciwie mierzą się z jej skutkami, muszą teraz powoływać się na oddziaływanie filmu dokumentalnego zamiast na oddziaływanie Ewangelii. No cóż, jeśli film podziałał bardziej niż Ewangelia? Nowością wydają się prezentowane publicznie podzielone opinie hierarchów. Arogancki Głódź, ględzący Jędraszewski, przepraszający Polak, pomysłowy Milewski. Wydaje mi się, że w tej sprawie nie będzie wspólnego urzędowego komunikatu episkopatu. Nie będzie dokumentu przepojonego suchymi statystykami i odniesieniem do takich czy innych wytycznych. Raczej zwycięży opcja „ratuj się, kto może”. Mam nadzieję, że nuncjusz przekaże do Watykanu rzeczowy komunikat o zaniedbaniach i błędach polskich hierarchów w obszarze walki z pedofilią wśród duchownych. Nawet jeśli zrobi to pod wpływem filmu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>