Król

Czytanie tej książki trwało w sumie kilkanaście godzin. Ponieważ czytałem z przerwami, łącznie rozciągnęło się na trzy dni. Pierwsza myśl po zamknięciu całości? Jak „Biesy”! Czytałem dawno, ale pamiętam, że u Dostojewskiego akcja rozkręca się przez kilkaset pierwszych stron, aby na ostatnich kilkudziesięciu gwałtownie przyspieszyć. Wtedy trup ściele się gęsto! Podobnie jest u Twardocha.

Jakub Szapiro, jeden z głównych bohaterów – tytułowy „Król”, to żydowski bokser. W drugiej połowie lat 30. wzbudza szacunek w stolicy, nie tylko wśród swoich ziomków. Jest żonaty, ma dwóch synów. Jako prawa ręka szefa wszystkich szefów, niejakiego Kuma Kaplicy, dostaje kilka procent od pobieranych w kilku rejonach miasta haraczy. Akcja toczy się przede wszystkim wśród społeczności żydowskiej, ale nie są to Żydzi przesadnie religijni. Z całego wachlarza judaistycznej religijności czy obyczajowości pojawia się tam tylko koszerne lub trefne jedzenie. Bohaterowie i tak wybierają menu wg własnych upodobań, a o żydowskich zwyczajach jedynie rozmawiają. Tym, co trzyma żydowską społeczność w kupie, nie jest więc przywiązanie do Tory, język, praktyki pobożnościowe albo inne obyczaje. Tym, co spaja żydowskich bohaterów „Króla”, jest podporządkowanie mafijnym regułom: płacisz? żyjesz, jesteś bezpieczny, szanowany, a jeśli nie płacisz? twoje poćwiartowane zwłoki lądują w podmiejskich gliniankach. Miejscem ważnym dla tej powieści okazuje się dyskretnie usytuowany burdel, w którym spotykają bohaterowie, choć nie tylko i nie przede wszystkim dla uciech cielesnych. Tam panuje dobra atmosfera, serwowane jest wyśmienite jedzenie, obowiązuje dyskrecja, tam gromadzi się odpowiednie towarzystwo. Tam omawia się najważniejsze sprawy, tam dojrzewają ważne decyzje, tam czeka się na telefon, degustuje trunki, aplikuje używki… Tam też poznajemy lepiej osobiste historie bohaterów i niektórych gości. Paszteciarnia Sobenskiego i wspomniany przybytek prowadzony przez Ryfkę Kij to zwykłe „miejsca pracy” bohaterów: pierwsze służy im bardziej w godzinach rannych, drugie – później. Na wątki gangsterskie nakłada się w „Królu” warstwa polityki. Obok sylwetek fikcyjnych pojawiają się także osobowości zakorzenione w autentycznych postaciach ze stołecznego przedwojennego półświatka. Pojawia się też grupa historycznych postaci z pierwszej politycznej ligi. Jest premier, są byli i obecni ministrowie, są znani wojskowi. Grupka polityków skupionych wokół marszałka Edwarda Rydza – Śmigłego próbuje przygotować zamach stanu. Jest gotowy plan działania: jest lista przeznaczonych do internowania, do rozstrzelania, do honorowego samobójstwa. Zamach nie dochodzi do skutku, m.in. na skutek operatywności Jakuba Szapiro, choć udaremnienie przewrotu politycznego jest niezamierzonym skutkiem jego działań. Czy taki zamach rzeczywiście przygotowywano? Nie wiem. Realnym wątkiem na pewno jest antysemityzm. Główny bohater czuje się jednak bezpiecznie. Wie, że jest królem Warszawy, jest szanowany, budzi respekt. Kiedy ostatecznie ulega pomysłowi wyjazdu wraz z rodziną do Palestyny, w ostatniej chwili (a nawet nieco później) zmienia zdanie i jednak wraca. Jest przekonany, że miasto go potrzebuje.

Jakkolwiek to zabrzmi – książka jest świetnie napisana. Nie jest to linearna, prosta czytanka, bo tak Twardoch nie pisze. W porównaniu z takim np. „Drachem” – jest w odbiorze wygodniejsza. Pamiętając o tym, że Twardoch pisze cały czas tę samą powieść, tylko z różnych perspektyw, można lepiej nastawić się do samej lektury. Na podkreślenie zasługują obszary tematyczne związane z osobistymi zainteresowaniami autora. Zostały one w „Królu” podane bardzo umiejętnie, w sposób zniuansowany do tego stopnia, że uczciwie zaangażowany czytelnik nie może nie zobaczyć tych samochodów, wraz z ich wyposażeniem i tej broni, którą posługują się bohaterowie. Twardoch jest w tym dobry! Nieźle popisuje się również topografią stolicy, choć akurat w tym wątku niektórzy piszą, że czują niedosyt, że się ślizga. Ja niedosytu nie czułem.

Są tacy, którym przy tej książce nasuwają się odniesienia do „Ojca chrzestnego”, a innym do działalności podwarszawskich grup mafijnych z początku lat 90. Ktoś napisał, że dostrzega jakieś odniesienia do „House of Cards”. Dla wszystkich, którzy z powodu meandrów kolejnych reform programowych pominęli okres międzywojnia, może albo powinna to być historia pouczająca. Dla mnie bardzo inspirujące były opisy Berezy Kartuskiej, nazywanej przez bohaterów „Króla” obozem koncentracyjnym. Poznajemy, choć skrótowo, nie tylko atmosferę tego miejsca, ale także nazwisko i losy jej naczelnika. Niektóry piszą, że „Król” to tylko rozbudowany kryminał. Moim zdaniem to znakomita literatura!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>