Ks. prof. Józef Herbut (1933 – 2018).

To był skromny ksiądz. Nosił zwykłe garnitury i proste koszule. Nie epatował sobą, swoją wiedzą, mądrością, ani nawet swoim kapłaństwem czy profesorskim tytułem. Wśród studentów, księży i współpracowników cieszył się jednak szczególnym rodzajem poważania. Był człowiekiem, o którym w pewnych szczegółowych kwestiach myślało i mówiło się, jako o swego rodzaju najwyższej merytorycznej instancji. Jego zainteresowania naukowe były bardzo ekskluzywne. Przyznam, że jako student nie miałem precyzyjnej wiedzy o tym, czym dokładnie ks. prof. Józef Herbut zajmował się naukowo. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że poszukiwałem wtedy informacji o przedmiocie naukowych dociekań ks. Profesora, ale miało to miejsce w czasach, kiedy nie było jeszcze internetu. Ktoś powiedział wtedy, że ks. Herbut jest wybitnym specjalistą w dziedzinie metodologii metafizyki, w szczególności w zakresie metody transcendentalnej… Po przyswojeniu tego „objaśnienia” nadal więc nie wiedziałem, co dokładnie ks. Profesor badał, jakie problemy rozwiązywał… Dziś, dzięki dobrodziejstwu internetu, moja wiedza w tym zakresie jest nieco poszerzona, ale wciąż daleko jej do minimum przyzwoitości. I raczej tak już pozostanie. Ks. Józef Herbut zmarł 8 marca bieżącego roku, a jego pogrzeb odbył się dzisiaj w Nysie.

Ks. Józef Herbut (w tle)

Za moich czasów wykładał logikę, choć wiele roczników wcześniejszych studentów teologii nauczał filozofii w szerszym zakresie. Jego pojawienie się na wykładach (lata 90.) zostało należycie przygotowane. Inni wykładowcy filozofii darzyli go bowiem ogromną czcią. Ks. Krzysztof Pagór, we właściwy sobie sposób roztoczył kiedyś przed nami wizję doskonałego państwa, w którym działa idealny rząd. Jego zdaniem, jeśli wizja taka miałaby się ziścić, to szefem owego rządu musiałby być wyłącznie ks. Herbut. Zadeklarował jednocześnie, że sam nie uchyliłby się od przyjęcia w tym rządzie funkcji skromnego ministra, ale tylko pod kierownictwem wspomnianego szefa. Był to jakiegoś rodzaju dowcip, być może w kontekście wykładów z filozofii Platona, ale wyrażał jednocześnie szczery szacunek dla ks. prof. Józefa Herbuta.

Był jednym z dwóch tylko profesorów zwyczajnych, z którymi dane nam było mieć zajęcia na pierwszym roku studiów (drugim był ks. prof. Kazimierz Dola). Zajęcia z ks. prof. Herbutem odbywały się w systemie zajęć zblokowanych – popołudniami, raz na jakiś czas (jego pierwszym miejscem pracy był bowiem KUL i stamtąd dojeżdżał do nas, chyba co dwa tygodnia, a może co miesiąc – trudno mi to odtworzyć). Na czas kilkugodzinnych zajęć serwowaliśmy mu skromne poczęstunki (kawa/herbata, kilka kruchych ciastek), z których zwykle korzystał. Ceremoniał nalewania sobie herbaty/kawy opatrywał antropologicznym komentarzem o istocie ludzkiej, jako bycie cielesno – duchowym. Fakt takiej a nie innej struktury bytowej człowieka uzasadniał – jego zdaniem – skorzystanie z przygotowanego poczęstunku. O ile bowiem duchowo, mentalnie był zawsze gotowy do zajęć w pełnym zakresie, to odrobinę wsparcia sfery cielesnej, fizycznej uważał za uzasadnioną. Skumulowane wiadomości przekazywane syntetycznie przez ks. Herbuta domagały się w wielu wypadkach dydaktycznego przepracowania. Duże zasługi na tym polu położył ks. Kazimierz Wolsza, naukowy wychowanek ks. Herbuta, z którym mieliśmy ćwiczenia z logiki. Dzięki tym zajęciom nasza wiedza i ewentualne predyspozycje z zakresu logiki, mogły efektywniej przyrastać.

W ramach logiki wykładanej na pierwszym roku uczył nas ks. Profesor m.in. precyzyjnego formułowania myśli, czym – zgodnie z „logiką” programu studiów teologicznych – tworzył podwaliny pod późniejsze prawidłowe „uprawianie” teologii. Ta dbałość o precyzję, wyniesiona z lubelskiej szkoły filozoficznej, a w przypadku niektórych wykładowców, także wprost ze szkoły ks. Herbuta, wybrzmiewała także na innych zajęciach. Brak adekwatnej do poruszanego tematu precyzji (pisemnego) wypowiadania się przez niektórych autorów był przez wychowanków ks. Herbuta określany mianem „poezji”. „Poezja” była w tym kontekście pojęciem o zabarwieniu pejoratywnym i poniekąd do „filozofii” przeciwstawnym. Należało je utożsamiać m.in. z brakiem precyzji pojęciowej właściwej szkole Arystotelesa i św. Tomasza. Przykład: „Ks. Tischner? – to poeta”. Na szczęście w międzyczasie zaczęło do nas docierać rozumienie abstrakcyjnych polemik, jakie w zawoalowany sposób prowadzili między sobą zwolennicy różnych szkół filozoficznych. W każdym razie po „poetów” też sięgaliśmy, o co zadbał później ks. Joachim Piecuch.

Sam ks. Herbut również dbał o jasność i precyzję przekazu. Kiedy w ramach ćwiczeń z filozofii wspomniany wyżej ks. Krzysztof Pagór zobowiązał nas do streszczenia jakiegoś filozoficznego artykułu, zdecydowanie odradzał opracowania tekstów ks. Herbuta. Dlaczego? Jego zdaniem tych tekstów streścić nie sposób, bo jest w nich dokładnie tyle słów i zdań, ile być powinno. O dyscyplinie logicznej ks. Herbuta krążyły legendy. Przekazywano, że ks. Herbut miał zrobić kiedyś awanturę na poczcie, bo uznał, że blankiet pieniężnego przekazu pocztowego jest zbudowany nielogicznie, w związku z czym on nie potrafi go prawidłowo wypełnić. Miał też kiedyś uniknąć mandatu za kąpiel w miejscu niedozwolonym, bo przekonał legitymujących go strażników, że umieszczona na plaży tabliczka z napisem „zakaz kąpieli” może być rozumiana wyłącznie, jako zakaz kąpieli słonecznych, czyli opalania się (gdyby stała w wodzie – to co innego). Mówiło się też o sytuacjach polemicznych, jakie miały mieć miejsce między nim, a jego naukowym i osobowościowym przeciwieństwem – ks. dr. Krzysztofem Stanieckim. Podobno księża ci mieli nieraz wdawać się na forum zachwyconych tym faktem studentów w różnego rodzaju wymiany zdań. Z całą wyrazistością miały się w tych polemikach objawiać ich nietuzinkowe intelekty, a jednocześnie diametralne różnice wrażliwości w przeżywaniu prawd naukowych. Ile w tych wszystkich legendach prawdy – trudno dziś dociec.

Nie pamiętam mszy św. odprawianych przez ks. Herbuta, nie pamiętam głoszonych przez niego kazań. Dopytywałem czasem rocznikowego kolegę ks. Profesora o jego losy, o kontakty z nim, o bywanie na spotkaniach czy zjazdach kursowych. Zazwyczaj niewiele udawało mi się dowiedzieć. Wiedziałem tylko, że ostatnio bardzo podupadł na zdrowiu.

Przeszukując zasoby internetu (Youtube) natknąłem się na kilka nagrań filmowych z udziałem ks. prof. Józefa Herbuta. Bezcenna jest dziś dla mnie możliwość posłuchania go po latach! Imponująca erudycja, żelazna logika, zdolność przejrzystej analizy i syntezy, odrobina dyskretnego humoru i charakterystyczne maniery fonetyczne – to jego oryginalny styl. Dla przykładu (lub dla przypomnienia) polecam odsłuchać jego kazanie wygłoszone w marcu 1997 na mszy św. odprawionej z okazji rozpoczęcia Tygodnia Filozoficznego na KUL (kazanie trwa niecałe 10 minut). Dla tych, którzy mają mniej czasu, polecam rzut oka na krótki wyjątek z kazania ks. Profesora.

Z kazania ks. Józefa Herbuta o grzechach przeciw zasadzie ekonomii myślenia (werbalizm, dydaktyzm, pleonazm).

Werbalizm, inaczej pustosłowie, to wypowiedź beztreściowa lub niemal beztreściowa, czyli zawierająca nieproporcjonalnie wiele słów w stosunku do przekazywanej treści. Błąd ten popełniany jest tak często, że bez przesady można go nazwać plagą społeczną. Werbalizmem męczą rozmaici mówcy i pisarze słuchaczy i czytelników. Mówcy – nie tylko świeccy lecz i kościelni. Werbalizm jest wysoce nagannym moralnie, bo towarzyszy mu fałszywa i zarazem natrętna intencja przekonywania czytelników czy słuchaczy, że przekazuje się im bogate lub doniosłe indywidualnie lub społecznie informacje. To jest postać grzechu, ponieważ świadczy się bliźnim pozorną pomoc, usługę. Mógłbym podać liczne przykłady grzechu werbalizmu, ale nie zrobię tego, bo nie chcę przedłużać mojej mowy, a ponadto boję się, że przytrafi mi się grzech dydaktyzmu – braku szacunku dla rozumności słuchaczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>