Książę – biskup wraca z urlopu

Biskup Franz-Peter Tebartz-van Elst (55 lat) znany jest głównie z projektów adaptacji kościelnych obiektów, na które gigantyczne sumy miała wykładać zarządzana przez niego diecezja. Ten były ordynariusz Limburga (2007 – 2014), a wcześniej biskup pomocniczy w Münster (2003 – 2007), ma podjąć od marca zadania delegata ds. katechezy w Papieskiej Radzie Popierania Nowej Ewangelizacji. Nowe zajęcie jest zgodne z wykształceniem nowego pracownika. Bp Tebartz-van Elst był m.in. wykładowcą teologii pastoralnej, w której skupiał się na problematyce udzielania dorosłym chrztu i prowadzeniu w tej grupie wiekowej katechezy. Jest autorem m.in. podręcznika pomagającego dorosłym przygotować się do chrztu. Jego nowe zajęcie jest na razie owiane tajemnicą i niedomówieniami. Jeden z urzędników Papieskiej Rady potwierdził, że bp Tebartz-van Elst został powołany do nowych funkcji już w grudniu, w imieniu papieża Franciszka miał tego dokonać kard. Pietro Parolin, watykański Sekretarz Stanu. Fakt ten odnotowały media niemieckie (FAZ) ale z uwagi na milczenie Watykanu te same media pisały później o wycofaniu rzekomego powołania. Nieoficjalnie nominację potwierdził niedawno abp Georg Gänswein, osobisty sekretarz Benedykta XVI i Prefekt Domu Papieskiego. Bp Tebartz-van Elst miałby pomagać w opracowywaniu katechizmów i przygotowywaniu materiałów katechetycznych (nie tylko dla dorosłych) w poszczególnych krajach, współpracując z lokalnymi konferencjami biskupów. Jak będzie – przekonamy się niebawem.

W Limburgu bp Tebartz-van Elst z wielu powodów nie wiódł takiego życia, jakiego niewątpliwie pragnął, czyli łatwego i luksusowego. Przyczyną problemów była jego skrajna nieroztropność. Sytuacja rozwijała się tam narastająco, na długo przed zleceniem kosztownych budów i remontów, biskup stał się postacią kontrowersyjną, nie tylko w Limburgu.

Od długoletniego poprzednika, bp. Kamphausa, Tebartz-van Elst odróżniał się swoim konserwatyzmem. Biskup senior Limburga, Franz Kamphaus, „zasłynął liberalizmem”, a zwłaszcza swoją niesubordynacją wobec Watykanu w kwestii udziału kościelnych poradni rodzinnych w systemie poradnictwa państwowego. W uproszczeniu chodziło o to, że warunkiem legalnej aborcji w Niemczech było poprzedzenie jej konsultacją w poradni rodzinnej funkcjonującej w systemie państwowym. Dopiero okazując zaświadczenie („donum vitae”), potwierdzające uzyskanie stosownej porady, można było poddać się przerwaniu ciąży. Watykan nakazał poradniom kościelnym wycofanie się z systemu państwowego, ze względu na niezamierzone i pośrednie ale jednak faktyczne współdziałanie tych ośrodków w aborcji. Bp Kamphaus najdłużej nie respektował polecenia Watykanu. Bp Tebartz-van Elst pokazał inne oblicze. Jednym z najbardziej radykalnych posunięć nowego biskupa Limburga było usunięcie z urzędu pewnego dziekana, który wraz z ewangelickim pastorem pobłogosławił związek homoseksualistów. Pobłogosławił – nie znaczy, że usiłował udzielić sakramentu małżeństwa, po prostu pomodlił się za nich w ramach nabożeństwa i dobrze im życzył (błogo sławił). Tą decyzją bp Tebartz-van Elst trwale sklasyfikował się w Niemczech, jako skrajny konserwatysta. Jako sprawujący rządy autorytarne dał się poznać, kiedy wyrzucił z pracy katolickiego aktywistę i pracownika Kościoła, który od 12 lat prowadził we Frankfurcie nad Menem Dom Spotkań. Mężczyzna ten zawinił krytyką biskupa. Biskup konsekwentnie wymieniał też odziedziczone po poprzedniku kadry w sądzie biskupim.

Te sytuacje nie wyszły jednak medialnie poza Niemcy. O limburskim ordynariuszu zrobiło się głośno dopiero z powodu jego zamiłowania do luksusu. Lecąc do Indii, aby odwiedzić slumsy i zapoznać się z projektami pomocy ubogim dzieciom, biskup skorzystał ze standardu „pierwszej klasy”, czyli najbardziej ekskluzywnego standardu podróży lotniczej, wyższego niż „klasa biznesowa”. Bilet na lot w obie strony miał go kosztować ok. 7.000 euro. Biskup tłumaczył, że „pierwszą klasę” otrzymał w prezencie od swojego wikariusza generalnego, który dysponował prywatnymi „milami bonusowymi” Lufthansy. Oficjalnie kuria oświadczyła, że lot pierwszą klasą miał na celu „wyłącznie utrzymanie dobrej kondycji fizycznej, potrzebnej do wykonywania pracy” ordynariusza i towarzyszącego mu wikariusza generalnego. Ta sprawa skończyła się międzynarodową kompromitacją niemieckiego hierarchy przyłapanego na kłamstwie. Jeden z dziennikarzy nagrał wypowiedź biskupa, w której ten zaprzeczył jakoby leciał pierwszą klasą, a ponieważ w ferworze tłumaczenia się hierarcha zdążył złożyć pod przysięgą mętne oświadczenie, z którego wynikało, że „nie jest prawdą, jakoby kiedykolwiek zaprzeczał, że nie leciał pierwszą klasą”, sprawa trafiła do sądu. Źle to wyszło.

Kontekst jego posługiwania w diecezji Limburg posiada więc duże znaczenie dla oceny zachowania biskupa w czasie remontu diecezjalnych obiektów. Jego poprzednik, bp. Franz Kamphaus, mieszkał skromnie – zajmował dwa pokoje w diecezjalnym seminarium duchownym, którego wcześniej był jego rektorem, dobrze się tam czuł i po prostu do pałacu biskupiego przenosić się nie chciał. W okresie rządów poprzednika Tebartz-van Elsta pałac biskupi stał więc nieużywany. Ponieważ jest to budynek o walorach zabytkowych, położony w samym centrum miasta, tuż obok katedry, podjęcie jego renowacji stało się konieczne. Niejako przy okazji restauracji zabytkowego pałacu biskupiego, bp Tebartz-van Elst zlecił zaprojektowanie i wykonanie nowoczesnego centrum diecezjalnego, w którym przewidziano również apartament dla księdza biskupa. O ile ochrona dziedzictwa diecezji i zachowanie go dla przyszłych pokoleń jest zrozumiałe, o tyle ekskluzywne wyposażenie nowego centrum rozpętało prawdziwą burzę. Na wyposażeniu biskupich apartamentów, poza „bizantyjską” (choć katolicką) prywatną kaplicą, miała znajdować się wolnostojącą wanna, stworzona przez francuskiego projektanta Philippe Starcka, wyposażona w zagłówki na obu końcach (wartość: 20.000 euro). Na latarniach rezydencji biskupa można było dostrzec jego herb. Laptop kościelnego dygnitarza został ozdobiony przez grawera. Do biskupiego stawu sprowadzono z południowych Niemiec kosztowne japońskie karpie koi. Bardzo źle to wyglądało.

Biskup nie zdefraudował żadnych pieniędzy. Wydawał oszczędności z wiekowego, diecezjalnego skarbca. Komisja niemieckiego episkopatu, która badała zasadność wydatków bp. Tebartz-van Elsta, nie stwierdziła złamania prawa. Nie po raz pierwszy dowiadujemy się jednak, że czasem nie wystarczy działać zgodnie z prawem. Podobno limburski kanonik Johannes zu Eltz w rozmowie w cztery oczy zaproponował swojemu zwierzchnikowi, kiedy ten – z fatalną już powszechną opinią – był jeszcze w Limburgu, aby złożył biskupstwo na siedem lat i przez ten czas kierował jako proboszcz, bez luksusów i przywilejów, najuboższą parafią diecezji. Potem miałby wrócić na urząd jako nowy człowiek, mogąc liczyć na szacunek kapłanów i wiernych. Propozycja wydawała się ciekawa ale na takie poświęcenie Franz-Peter Tebartz-van Elst najwidoczniej nie był gotowy. Praca w trzecim szeregu Papieskiej Rady Popierania Nowej Ewangelizacji nie będzie dla niego żadnym honorem. Watykan musi czasem pełnić rolę przystani dla zagubionych biskupów.

Korzystałem głównie z materiałów internetowych zamieszczonych na portalach: Frankfurter Allgemeine Zeitung, Der Spigel, Deutsche Welle, Catholic News Agency, Fronda, Przegląd Powszechny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>