Kto powinien przejmować się słabymi wynikami uczniów?

Stało się. Po raz pierwszy od 2002 roku, czyli po raz pierwszy w historii sprawdzianów po VI klasie, podstawówki zabrzańskie wypadły średnio najgorzej w województwie śląskim. Tylko z polskiego najgorzej, bo z matmy lepiej, z języków obcych też lepiej, a w związku z tym i średnio wygląda to lepiej, a dokładnie rzecz ujmując: nie najgorzej. Wyniki uczniów z wszystkich 36 powiatów województwa uporządkowano w pięć umownych progów procentowych. Szóstoklasiści zabrzańscy znaleźli się, jeśli chodzi o polski – w progu pierwszym (najniższym), a z matmy i z języków – w drugim. Można więc powiedzieć, że z polskiego gorzej już nie będzie. Na odrobinę optymizmu pozwala fakt, że w komunikacie Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej mowa jest o wynikach średnich, czyli nie o wszystkich pojedynczych szkołach, klasach, uczniach, nauczycielach i dyrektorach. To tylko wyniki średnie. A, jak to ktoś napisał, kiedy facet wychodzi z psem na spacer, to facet i pies mają średnio po trzy nogi. Na co komu taka średnia? Taka – faktycznie na nic. Ale kiedy wyniki od lat balansują w okolicy ostatniej piątki 36 powiatów województwa trzeba by coś z tym zrobić, a przynajmniej spróbować. Trzeba uczciwie, konsekwentnie i profesjonalnie poszukać przyczyn, zarówno w każdej konkretnej szkole lub dzielnicy, jak i w skali szerszej – w skali miasta. Warto, aby jak najwięcej osób zechciało przemyśleć przyczyny bardzo niskich wyników, jakie średnio osiągają zabrzańscy uczniowie kończący edukację w szkołach podstawowych. Pod rozwagę proponuję następujące wątki:

Okoliczności środowiskowe

Otoczenie szkoły, tzw. środowisko, może charakteryzować się przypadłościami, które w stopniu dominującym mogą wpływać nie tylko na kondycję intelektualną uczniów ale także na ich postawy życiowe, wybory, aspiracje. Jeśli wpływ środowiska rodzinnego, sąsiedzkiego, towarzyskiego jest trwale i jednostajnie negatywny – sytuacja staje się sporym wyzwaniem dla profesjonalnej szkoły. Bo szkoła to też środowisko, które ma potencjał, aby oddziaływać na intelekt i oddziaływać wychowawczo. Nawet jeśli szkoła nie zawsze wygrywa z presją środowiska to zawsze musi umieć zaznaczyć swoje starania. Najgorzej, jeśli szkoła wywiesza białą flagę i trwa w bezsensownej stagnacji.

Wyposażenie szkół

Na szczęście jednym z zanikających już zabobonów jest przekonanie o bezpośrednim związku między liczbą tablic interaktywnych w salach lekcyjnych, a wynikami uczniów. Jan Wróbel powiedział kiedyś, że w szkole wszystko może być z XIV wieku (może ciut przesadził), a nowoczesny musi być tylko nauczyciel. Trudno pozbawić szkołę nowoczesnych pomocy dydaktycznych, zwłaszcza kiedy uczniowie mają do nich swobodny dostęp poza murami szkoły. Szkoła nie powinna być technologicznym  skansenem. Nie zmienia to faktu, że trudno wskazać badania, które dowodziłyby bezpośredniego związku między wyposażeniem szkoły, a wynikami uczniów.

Czynniki organizacyjne

Dość powszechnym przesądem jest za to przekonanie o powiązaniu liczby uczniów w klasie z wynikami nauczania danej klasy. Intuicja podpowiada, że może to być okoliczność istotnie wpływająca na wyniki uczniów: łatwiej z każdym nawiązać kontakt (wytłumaczyć, odpytać, porozmawiać), kiedy uczniów jest 14, a trudniej, kiedy jest 28. Równie trudno jednak o wyniki badań, które potwierdzałyby to przekonanie. Poza tym akurat w Zabrzu organ prowadzący stosuje bardzo przyjazną politykę w zakresie liczebności klas. Dla dobra uczniów dyrektorzy otrzymują zgody na klasy 20-osobowe, a bywa że jeszcze mniej liczne. Skutek? Zobacz tutaj. O ile więc liczba uczniów w klasie może wpływać na subiektywny komfort pracy nauczyciela, to na wyniki nauczania – niekoniecznie.

Kwalifikacje nauczycieli

Nauczyciele dyplomowani i mianowani, wg danych MEN, stanowili w zeszłym roku w województwie śląskim 79% wszystkich zatrudnionych nauczycieli. Zakładam, że rozkład procentowy nauczycieli wg stopni awansu jest w każdym powiecie zbliżony. Z dziećmi pracują więc zasadniczo ci, z najwyższymi stopniami awansu zawodowego, tych jest najwięcej. To oni nadają ton pracy szkół: dają przykład młodszym, przekazują nawyki, utrwalają zwyczaje, promują sposoby radzenia sobie z uczniami, sposoby komunikowania się z rodzicami; to oni mówią młodszym co warto robić, a czego nie warto, bo oni już próbowali i nic z tego nie wyszło. W żadnym razie nie poddaję w generalną wątpliwość kwalifikacji nauczycieli, wiem że zasadniczo robią, co w ich mocy. Problem w tym, że jeśli nie wychodzi, to trzeba umieć to zauważyć i spróbować inaczej. Owszem, łatwo mi się pisze.

System szkolenia nauczycieli

Jestem gotów zaryzykować i napisać, że przemyślane i kompleksowe lokalne systemy szkolenia nauczycieli są wielką rzadkością. Mam na myśli systemy o zasięgu szerszym niż jedna szkoła, zbudowane na rzetelnej diagnozie problemów i potrzeb, rozpisane na lata i osoby, wsparte konkretnymi kwotami i zakończone ewaluacją. Powiem więcej – takich systemów nie ma. Nauczyciele jednak szkolą się, dzięki środkom własnym samorządów czy dzięki środkom unijnym, które tak szerokim strumieniem przypłynęły do nas, a wkrótce przypłyną znów. Szkolą się, biorą udział w konferencjach, w projektach, w wymianach międzynarodowych – ale mało który zespół zadaje sobie trud przełożenia rezultatów tych wszystkich form wsparcia na efekty pracy dydaktycznej w szkole. Udział w naprawdę fajnym szkoleniu albo w super wyjeździe bywa inspirujący ale zasadniczo inspiracje te zostają jedynie w dobrych wspomnieniach nauczyciela.

Kwalifikacje dyrektorów

Szkoła dyrektorem stoi – powiedział znakomity szkoleniowiec nauczycielom aspirującym do objęcia w przyszłości funkcji dyrektora. Nie nauczycielem, nie uczniem, a dyrektorem! Święte słowa. Dyrektor musi umieć (mocne słowa) diagnozować problemy szkoły – nie tylko dydaktyczne ale te właśnie przede wszystkim, w końcu chodzi o szkołę. Musi umieć definiować wyzwania i organizować pracę nauczycieli tak, aby była prowadzona w najbardziej pożądanym kierunku. Musi umieć (znów mocne słowa) prawidłowo interpretować wyniki nauczania i wraz z zespołem poszukiwać ich uzasadnienia. Musi być otwarty, aktywny i kreatywny. Nie każdy nadaje się do tej roboty. Powtarzające się słabe wyniki nauczania, stawiają dyrektora szkoły w niekomfortowej sytuacji. Mam na myśli dyrektora z powołania, a nie z zawodu.

Nie należy jednak utożsamiać szkół osiągających wysokie wyniki ze szkołami dobrymi, a szkół w najniższym przedziale punktów – ze złymi. Na takim uproszczeniu bazuje większość rankingów, tak też upraszczają obraz lokalnej edukacji gminne gazety ale rzetelna ocena pracy szkoły nie jest prosta. Jest sporo czynników, które mogą wpływać na rezultaty pracy szkół – o niektórych napomknąłem wyżej. Można by wskazać znacznie więcej okoliczności, które mogą wpływać na wyniki uczniów na sprawdzianach: nadzór pedagogiczny, współpraca z rodzicami, koordynacja szkolnych form wsparcia, polityka kadrowa, udział uczniów w kulturze… Nie każda szkoła musi działać na pełnych obrotach na każdym z tych pól – każda funkcjonuje w trochę innym kontekście, w każdej skuteczny może być nieco inny zestaw priorytetów. Choć wiadomo, że nie ma szkół idealnych, to nikt z kadry pedagogicznej nie może w szkole zwalniać się z odpowiedzialności za wyniki nauczania. Najbardziej nie wolno tego czynić dyrektorowi, zwłaszcza jeśli wyniki od lat są niskie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>