„Kucharze i kelnerzy” czyli Wróbel o nauczycielach

Jest w naszym kraju kilku komentatorów, których mógłbym czytać, słuchać a nawet oglądać codziennie. Niewątpliwie należy do nich Jan Wróbel, guru innowacji pedagogicznych. Od jakiegoś czasu pokazuje się wieczorami w TVN24 z jakimś drugim gostkiem, którego nie znam, i spiera się z o prawdę na temat aktualnych wydarzeń. Czasem zasiada w Loży Prasowej, spożywa Śniadanie Mistrzów albo wypowiada się prasie. Ale to nie jest ten Wróbel, o którym chcę napisać.

Jan Wróbel jest autorem porównania nauczycieli do kucharzy lub kelnerów. Dzielił się nim m.in. podczas spotkań z nauczycielami zabrzańskimi tutaj u nas, jak również tam, u niego na ul. Bednarskiej (choć teraz „Bednarska” ma siedzibę na ul. Zawiszy). „Nauczyciel kelner” to ktoś bierny: przyjmuje polecenia, zamówienia, wytyczne, a następnie stara się je wykonać. Taki nauczyciel wykonuje swoje obowiązki, realizuje programy, stosuje powtarzalne metody. Co innego „nauczyciel kucharz” – to ktoś kreatywny, sam decyduje czego i jak będzie uczył, wciąż poszukuje nowych pomysłów, stara się trafić do obiorcy różnymi sposobami.

Przypomniałem sobie tamte rozmowy po nieco spóźnionej lekturze ostatniego Newsweeka. Jan Wróbel powiedział też kiedyś, mówiąc o nowoczesnym wyposażeniu szkolnych pracowni, że w szkole wszystko może być z XIV wieku (czemu akurat z XIV – nie wiem ale Wróbel jest historykiem więc pewnie wie, co mówi), nowoczesny musi być tylko nauczyciel. I nie miał namyśli nowoczesnej prezencji, błyskotliwych gadżetów itp. tylko, że pozwolę sobie na taką reinterpretację, „kondycję mentalną”. Prawda to czy fałsz?

Zachwycony wywodem Wróbla, zapytałem go kiedyś, czy chciałby zostać mazowieckim kuratorem oświaty, bo jego pomyły mogłyby unowocześnić system regionalnego szkolnictwa. Odpowiedział, że jedyne co chciałby na takim stanowisku zrobić, do doprowadzić do likwidacji tego urzędu, który uważa za niekonieczny dla funkcjonowania szkół w Polsce. Będąc kilka razy w jego szkole na Badnarskiej odniosłem wrażenie, że ta szkoła faktycznie nie potrzebuje kuratorium. Mogę sobie wyobrazić (choć nie jest to łatwe) przeciwny przepływ idei, tzn. inspiracje z „Bednarskiej” jako pomysły nowych rozwiązań w szkołach publicznych ale w drugą stronę – nie da rady.

Pomysły Jana Wróbla w bezpośrednim odbiorze mogą być zaskakujące, nieprzystające do rzeczywistości ale siłą tego faceta są jego dokonania. On jest współtwórcą (obok Krystyny Starczewskiej) środowiska, które dokładnie tak postępuje, oni ukształtowali swoją rzeczywistość i to działa. Ich pomysły, a co ważniejsze – dokonania, mieszczą się w systemie edukacji, więc można!

„Nauczyciel – kucharz” nie brzmi jakoś superatrakcyjnie i pewnie w naukach pedagogicznych się nie przyjmie ale w typologii nauczycielskich osobowości (mistrz, kumpel, żołnierz, mesjasz… – zestawienie z ostatniego Newsweeka) należy mu się osobne miejsce, trzeba by je tylko jakoś nazwać, może pasjonauta (określenie Przemysława Smyczka), jako wyższy stopień pasjonata…?

PS

Polecam, zwłaszcza pasjonautom, przeglądanie dostępnych w sieci filmików z wypowiedziami Jana Wróbla, są na ogół krótkie i zawsze ciekawe.

Komentarze

  1. Wrzesień 26, 2015

    www.sklepmagnetstrong.pl Odpowiedz

    Co by kto nie mówił autor dobrze to ujął, sam bym nie napisał lepiej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>