Kursk

Zatonięcie rosyjskiego okrętu podwodnego „Kursk” było w roku 2000 wydarzeniem bardzo głośnym. Po pierwsze, sama w sobie była to potworna tragedia ludzi, marynarzy i ich rodzin, po drugie, nieudolność rosyjskich służb, które mogły uratować 23 ocalałych z wraku marynarzy (załoga liczyła 118 osób), wołała o pomstę do nieba, po trzecie wreszcie, brak zgody rosyjskich decydentów na przyjęcie pomocy zagranicznej, która mogła doprowadzić do uratowania przynajmniej części tych, którzy przeżyli, stanowiła przykład gorszącego egoizmu. Oni wtedy postawili tajemnice wojskowe i dumę narodową ponad życie ludzi. Marynarze „Kurska”, jako żołnierze przysięgali, że są gotowi oddać życie za ojczyznę. Smutny morał z tej katastrofy płynie taki, że nie zawsze chodzi o życie oddawane na polu walki z wrogiem. Zobowiązania płynące z żołnierskiej przysięgi bywają bowiem interpretowane bardzo radykalnie. W splocie fatalnych okoliczności – np. takich, jakie zaszły na „Kursku”, życie żołnierza, zagrożone na skutek tragicznego wypadku, do którego doszło w warunkach pokoju, może zostać poświęcone w imię wartości wyższych niż owo życie.

„Kursk” opowiada przede wszystkim historię walki o życie, jaką stoczyli uwięzieni na okręcie marynarze, którzy przeżyli katastrofę. Sama katastrofa jest pokazana jako skutek eksplozji ćwiczebnej torpedy. Jej stan był ściśle monitorowany. Odpowiedzialny marynarz, kiedy zaobserwował nietypowe odczyty parametrów tego uzbrojenia, zawnioskował o wcześniejsze odpalenie tej konkretnej torpedy. Wniosek został jednak odrzucony. Doszło do eksplozji – najpierw wybuchała problematyczna torpeda ćwiczebna, a krótko po niej – pozostałe torpedy. Statek osiadł na dnie i w większej części uległ zalaniu. Marynarze, którzy przeżyli, zgromadzili się w przedziale rufowym okrętu i tam robili wszystko, aby przeżyć. Przede wszystkim walczyli o przestrzeń do życia i możliwość oddychania. Przedział powoli nabierał wody – przeciek starali się minimalizować. Przy pomocy chemicznych zestawów pochłaniających dwutlenek węgla i wzbogacających powietrze w tlen starali się odświeżać powietrze. Stukając w kadłub dawali zgodne z przepisami sygnały życia.

Na zewnątrz trwała tymczasem walka o ich uratowanie. Jedyna dostępna rosyjska jednostka ratunkowa nie miała jednak technicznych możliwości, aby w sposób bezpieczny połączyć się z „Kurskiem” i ewakuować ocalałych. W filmie pokazano, że przyczyną tych problemów, było ignorowanie konieczności okresowej konserwacji lub wymiany kluczowych elementów ratunkowego batyskafu. Pokazano to w sposób zawstydzający: najpierw brak możliwości połączenia batyskafu z lukiem awaryjnym, potem trwające dobę próby siermiężnej naprawy tego, co zepsute, potem ponowne zanurzenie i tak samo nieskuteczne próby dotarcia do uwięzionych pod wodą marynarzy. Całość tej procedury rozpaczliwe i bezskutecznie powtórzono bodaj trzykrotnie. Także wnętrze filmowego „Kurska” pokazano w odcieniach szarości. Nie ma ono wiele wspólnego z wnętrzem innych filmowych okrętów podwodnych takich, jak np. tytułowy „Czerwony Październik” czy USS Alabama z „Karmazynowego przypływu”. Kursk jest analogowy, mechaniczny, jakby przestarzały, choć de facto była to jednostka stosunkowo nowa.

Dosadnie pokazano też cyniczną grę wojskowych decydentów z opinią publiczną. Żonom i dzieciom marynarzy przekazywano komunikaty, które po pierwsze były mylne, a po drugie – nic z nich nie wynikało. Dramatyczna walka rodzin marynarzy „Kurska” o dostęp do wiedzy o losie ich bliskich, to jeden z mocniejszych akcentów scenariuszowych filmu. Wątek ten wzmocniony jest przez sekwencje życia rodzinnego marynarzy. Zanim bowiem dojdzie do katastrofy widzowie mają okazję wniknąć w osobowościowe i emocjonalne niuanse niektórych postaci. Poznajemy żony marynarzy, które różnie reagują na informacje o katastrofie: wspominają ostatnie wspólne chwile, rozpaczają, buntują się… Poznajemy ich dzieci, rodziców, kolegów. Wśród sylwetek samych marynarzy reżyser pokusił się np. o ciekawą inwersję: facet, który wydaje się miękki i wzbudza uśmieszki w sytuacjach towarzyskich na lądzie, okazuje się bohaterem w sytuacji ekstremalnej na morzu. Cały film kończy się dramatyczną planszą, z której wynika, że aż 71 dzieci straciło w katastrofie swoich ojców. Pokazano też różnice wśród rosyjskiej kadry dowódczej, co do kierunków prowadzenia akcji ratunkowej. Zwolennik szybszego skorzystania z pomocy zagranicznej, która na pewnym etapie mogła być skuteczna, został odsunięty od podejmowania decyzji. Kiedy zgoda została wreszcie udzielona – było za późno.

W moim odczuciu film ten stawia tezę, że o wiele lepiej dajemy sobie dziś radę z zabijaniem ludzi niż z ich ratowaniem. Armie niektórych krajów posiadają supernowoczesne możliwości zadawania strat ludzkich – potrafią np. zbudować okręty, które mogą zanurzyć się (dzięki zastosowaniu napędu atomowego) na nieograniczony czas i stamtąd niemal niepostrzeżenie zaatakować. Te same armie nie potrafią jednak ocalić grupy ludzi, która utknęła na głębokości ok. 100 metrów pod wodą. Ten fakt, choć nie pozbawia wojskowych aury bojowej skuteczności, pozbawia ich samych czegoś równie ważnego – zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Stawia też znak zapytania przy hierarchii armijnych wartości. Dowódcy mogą i czasem muszą być dysponentami życia swoich podkomendnych. Czy jednak nie jest tak, że w cywilizowanych armiach, w czasie ćwiczeń prowadzonych w warunkach pokoju, życie żołnierzy posiada wartość nadrzędną względem założonych celów? W filmie pokazano, twardą orientację na efekt (zachowanie wojskowych tajemnic), bez liczenia się z kosztami (życie żołnierzy). Wojskowy wariant standardu „cel uświęca środki” wygląda tu wyjątkowo absurdalnie. Standardy uzbrojenia, tajemnice obronne – to wszystko posiada ogromną wagę, a co z życiem ludzkim? Cel nigdy nie powinien uświęcać środków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>